Pasieka Kulturalna

2019/01/11






Często nie sięgam po książki napisane na podstawie filmów – są mdłe, nijakie i nudne. Zazwyczaj, jest to opis tego co dzieje się na ekranie, bez zbędnych szczegółów czy charakterystyki bohaterów i miejsc, w których akcja się rozgrywa. Miałam pewne obawy przed lekturą Kamerdynera, ale pozytywne opinie, które co chwilę napotykałam, przekonały mnie. Chociaż to film był pierwszy, to postanowiłam trzymać się zasady, iż najpierw książka, z wielką nadzieją, że mój wybór nie okażę się pomyłką, a powieść kompletną klapą.

2019/01/09

2018/12/02



Kaiser od lat terroryzował Teodosie, aż stała się tylko Lady Thorą. Za pomocą kar cielesnych i przemocy psychicznej, starał się na zawsze wyplenić z niej księżniczkę, dziedziczką Astrei, córkę Królowej Ognia. Zniszczył całe jej dotychczasowe życie, a jego najwierniejszy sługa i przyjaciel, Theyn, zamordował matkę Theodosi na jej oczach. Od tej pory dziewczyna koronowana jest na Księżniczkę Popiołu. Ten tytuł ma ją upokorzyć. Z każdym dniem Kaiser pozbywa się z niej tej resztki Astreanki. Lady Theo ukryła prawdziwą siebie przed światem, dworem, samą sobą. Była niewolnicą we własnym pałacu i musiała przyglądać się, jak jej poddani cierpią zesłani do kopalni, gdzie powoli popadają w obłęd i są terroryzowani.

Jednak jedno wydarzenie, jeden dzień, jedna godzina rozbija ten wielki mur jaki Theo zbudowała w sobie. Kaiser zmusił ją do tego aby miała na rękach niewinną krew. Od tej pory Theodosia powoli budzi się w dziewczynie i chcę zemsty, walki, zadośćuczynienia, wolności i władzy. Ryzykując swoje życie postanawia walczyć z Kalovaxianami.

Księżniczka popiołu od pierwszych stron nie przypadła mi do gustu. Nie potrafiłam się w tę historię wczytać, a główna bohaterka wydawała mi się niesamowicie nijaka i nudna. Pomimo mojej wielkiej ekscytacji i oczekiwania na premierę powieści Laury Sebastian, poczułam rozczarowanie. Do czasu. Nie wiem nawet w którym momencie wciągnęłam się w tę książkę. Gdy już wczułam się w Theo, zżyłam z nią i starałam się w niewielkim stopniu zrozumieć, przez co przeszła, zaczęłam jej mocno kibicować i trzymać kciuki. Gdy skończyłam Księżniczkę popiołu, zrozumiałam dlaczego autorka zdecydowała się właśnie tak bezbarwnie i nudno na pierwszych stronach przedstawić bohaterkę. Laura Sebastian chciała pokazać czytelnikom jak księżniczka się przebudza i jak znajduje w sobie wolę walki; jak budzi się z letargu w który zapadła. Miło było patrzeć na przemianę Lady Thory w Theodosie, Królową Ognia, władczynię Astrei.

Autorka nie wybieliła postępowania Kaisera w stosunku do ludności podbitego kraju. Astreńczycy musieli wiele wycierpieć – byli zabijani, zsyłani dokopali gdzie w obecności magicznych kamieni popadali w obłęd, terroryzowani, głodzeni, bici. Theo każdy bunt swoich poddanych odczuła na sobie. Z jednej strony mamy obraz tyrana, jego najbliższych poddanych, a z drugiej poznajemy Cress, córkę Theyina, która jako jedyna z nielicznych okazała małej Theo życzliwość i zaprzyjaźniła się z nią.


Jedyne, co mnie nie przekonało to trójkąt miłosny. Mogłam zrozumieć, że serce Theo było rozdarte pomiędzy dwóch mężczyzn. Od lat pozbawiona miłości, odizolowana chciała w końcu coś do kogoś poczuć. Jednak spodziewałam się, że będzie to okazane bardziej spektakularnie. Czytając o jej relacjach z wybrankami nie czułam tej mięty, tych wzniosłych uczuć, które spowodowałyby, że przepadnę i stanę się wielbicielką jednego z nich. Nie jestem pewna jak autorka chcę poprowadzić akcje w kolejnej części. Jak wybranie z tego galimatiasu?

Księżniczka popiołu może nie jest najlepszą powieścią, ale to obiecujące rozpoczęcie trylogii. Czekam z niecierpliwością na drugi tom, bo Laura Sebastian zakończeniem dała dużo domyślenia swoim czytelnikom.

Oficjalna recenzja dla portalu Papierowe Motyle.

2018/11/22



Opowiadania trzeba umieć pisać. Nie wszystkim to wychodzi. Niektórzy autorzy o wiele za długo rozwijają wątki aby o innych tylko wspomnieć, bo czasu i miejsca na ich rozbudowanie brak. Jeszcze inni nudzą i nie potrafią rozwinąć swojego talentu za pomocą tej krótkiej formy wypowiedzi. Dlatego trochę obawiałam się Pierwszego słowa. Twórczość Marty Kisiel ubóstwiam miłością wielką, bezgraniczną i ślepą (Dożywocie, Siła Niższa, Nomen Omen i Toń to jedne z moich najulubieńszych książek), ale obawiałam się spotkania z jej opowiadaniami, chociaż miałam już jedno za sobą, a mianowicie Szaławiłę.

2018/11/21




Rieux, Francja. Scarlett Benoit jest przejęta zniknięciem swojej babci. Nie ma jej już prawie trzy tygodnie. Dziewczyna wie, że to do starszej pani zupełnie niepodobne. Tak samo jak ucieczka, co zasugerowała policja, ponieważ w domu znaleziono czip pani Benoit. Podczas dostawy towaru do jednej z knajp, Scarlett poznaje Wilka. Mężczyzna na jednej z opuszczonych farm uczestniczy w nielegalnych walkach. Na skutek wspomnień ojca, Scarlett wraz z nowo poznanym mężczyzną wyrusza do Paryża. Chcę na własną rękę odnaleźć swoją babcię.

2018/11/15





Ludmiła Janicka w gabinecie swojego brata, kandydata na burmistrza, znajduje ciało jego przyjaciela. Kobieta jest zszokowana. Ludmiła kalkuluje sytuacje i stwierdza, że to ją oskarżą o zabójstwo. Zdesperowana prosi o pomoc osobę, której nie znosi, a która na nowo pojawiła się w jej życiu – siostrę bliźniaczkę, Izę. Kobieta wzywa policję i zeznaje, że to ona znalazła ciało Musiała. Niestety, jedno kłamstwo ciągnie za sobą drugie. Dodatkowo, w życiu bliźniaczek pojawia się przystojny policjant, Bogdan, który nie zdaje sobie sprawy z ich zamiany. Czy kobiety wyjdą z tych opresji cało?

2018/11/12




Szósta klepka to książka, która rozpoczyna Jeżycyjadę. Serię ponadczasową, która nie traci nic pomimo upływu lat. Na pewno przeczytałam większość tomów, ale gdy na nowo zagłębiłam się w Szóstą klepkę, nie mogłam sobie przypomnieć nic. Nawet iskierka się nie pojawiła. Dzięki mojej zawodnej pamięci mogłam na nowo poznać rodzinę Żaczków i Cesię, która jest główną bohaterką pierwszego tomu Jeżycyjady.

2018/11/06



Burka w Nepalu nazywa się sari Edyty Stępczak to jedna z tych książek, o których trudno się pisze. Nie dlatego, że jest nudna, niedopracowana i nie przekazuje czytelnikowi niemal żadnych informacji. Nie. Ta książka przeczołgała mnie i zostawiła w wielkim, czytelniczym szoku z którego długo nie mogłam się pozbierać, a jeszcze dłużej zebrać się, aby cokolwiek o niej napisać. Edyta Stępczak otworzyła czytelnikom w Polsce kolejną furtkę. Pokazała, że ją kraje, w których kobiety SA traktowane gorzej, nie mają praw. I nie jest to Arabia Saudyjska.

Follow Us @soratemplates