Ałtorka i opowiadania | "Pierwsze słowo" Marta Kisiel



Opowiadania trzeba umieć pisać. Nie wszystkim to wychodzi. Niektórzy autorzy o wiele za długo rozwijają wątki aby o innych tylko wspomnieć, bo czasu i miejsca na ich rozbudowanie brak. Jeszcze inni nudzą i nie potrafią rozwinąć swojego talentu za pomocą tej krótkiej formy wypowiedzi. Dlatego trochę obawiałam się Pierwszego słowa. Twórczość Marty Kisiel ubóstwiam miłością wielką, bezgraniczną i ślepą (Dożywocie, Siła Niższa, Nomen Omen i Toń to jedne z moich najulubieńszych książek), ale obawiałam się spotkania z jej opowiadaniami, chociaż miałam już jedno za sobą, a mianowicie Szaławiłę.


W pierwszym słowie znajdziemy jedenaście opowiadań, w tym 6 już publikowanych. Jedno z nich, Dożywocie, doczekało się rozwinięcia i kontynuacji. W pierwszym tekście, zatytułowanym Rozmowa dyskwalifikacyjna, poznajemy przeróżne fantastyczne postacie, które muszą zmienić trochę swój fach, aby dostosować się do rzeczywistości. Ta historia trzyma trochę w niepewności, ale także pobudza wyobraźnię, bo autorka zaprezentowała nam te wszystkie magiczne, baśniowe i fantastyczne stworzenia w sytuacji, w której żadne z nas ich sobie nie wyobrażało. Rozmowa dyskwalifikacyjna mnie rozbawiła i umieszczenie tego opowiadania jako pierwsze w książce było dobrym wyborem. Ta historia intryguje czytelnika i wzbudza jego ciekawość.

Katabasis to z kolei historia smutna i przejmująca. Można w tym opowiadaniu znaleźć podobieństwo do mitologii. Ba, nawet go nie trzeba szukać, niemal od razu rzuca się ono w oczy. Ja czytałam tę historię pierwszego listopada i muszę przyznać, że autorka wiedziała jak wzruszyć. Jestem ciekawa co ją skłoniło do napisania Katabasis?

Kolejna historia to Dożywicoie. Tutaj nie będę się za dużo rozpisywać, znalazłam już mój egzemplarz książki i niedługo zamierzam powtórzyć sobie pierwszą część historii o Konradzie i całej bandzie.

Nawiedziny to historia idealna na Halloween, do odczytania na głos (nie znaczy to że nie możecie czytać jej w ciszy i samemu). Uwierzcie mi, nie sposób się przy niej zaśmiać. Perypetie Sokółka, kobiet z przybytku, Ladacy i szefowej bardzo mi się podobały. I szkoda, że tak szybko się Nawiedziny skończyły. Jednak pod przykrywką dobrego humoru autorka bezlitośnie obnaża ludzkie słabości, pokazuje, że każdy z nas jest grzeszny. Chociaż przekazuje to za pomocą śmiechu i satyry to jest to jednak historia pouczająca.

Przeżycie Stanisława Kozika to opowiadanie bardzo smutne, tak samo jak Katabasis. Los bohatera to los tysięcy ludzi, którzy na co dzień czują się samotni i opuszczeni; nikt ich nie zauważa. Są to są, nie ma ich to nie ma. Samotność w tłumie, w rodzinie, wśród bliskich dotyka wiele osób. Ta historia trochę oszołamia, ale także uświadamia i przekazuje, żeby nie być ślepo zapatrzonym w siebie i spojrzeć na innych.

Jadeit to historia przerażająca. Nie ma w niej nic śmiesznego. Opowiadanie jest idealne do rozwinięcia w książkę długą i siejącą w głowie odbiorcy strach. To najstraszniejsza opowieść w całym zbiorze. Ja, jako osoba strachliwa, bałam się po niej iść w nocy do toalety.

Chociaż Miasto motyli i mgły jest przerażające i trochę smutne, owiane szarością to nie dorównuje Jadeitowi. W tej historii jest coś bardzo oryginalnego. Miasto… jest niesamowicie oryginalne, nigdy przenigdy nie spotkałam się z taką opowieścią.

W zamku tej nocy to jedyne opowiadanie które mi się nie spodobało. Czytałam je na siłę. Nie wiem czy ta historia była dla mnie za trudna. Nie mogłam wczuć się w ten klimat zamku nocą i spiskowców.

Wszystkie światy Dawida i Pierwsze słowo to historie przerażające, ale tak bardziej realnie. Nie traktują o fantastycznym świecie, ale naszym, codziennym. Za słowami, które tworzą tę historię kryje się strach przed światem, miłość, trudne wybory, pogoń za pieniędzmi. Mają coś wspólnego, jeden czynnik i jak dla mnie te dwie historie w jakimś stopniu się dopełniają.


Nigdy nie lubiłam pisać o opowiadaniach, ale o Pierwszym słowie piszę przyjemnością. Dopiero gdy streściłam sobie każdą historię ich sens do mnie dotarł. Każde opowiadania starałam się czytać osobno aby po zakończeniu lektury nie zlały mi się w jedną, bezkształtną papkę i żebym mogła cokolwiek opowiedzieć komuś o tym zbiorze. I mogę to zrobić. Na jednej z ostatnich kartek można znaleźć miejsca, w których po raz pierwszy pojawiły się niektóre opowiadania. Katabasis, Jadeit, Miasto motyli i mgły, Cały świat Dawida i Pierwsze słowo nigdy nie były publikowane gdzie indziej. Te historie łączy klimat.

Czytając te opowiadania można zauważyć, że autorka bawi się słowem. Próbuje je. Obraca. Przekształca. Szuka odpowiednich wyrazów, aby opisać świat tak, jak ona sobie go wyobraża. Jak na dłoni fani Marty Kisiel mogą zobaczyć jak przez lata zmienił się jej warsztat pisarski, jak wiele autorka osiągnęła pisząc. Zebranie i opublikowanie tych opowiadań w jednym miejscu to wielki sukces, ale na pewno też strach przed tym, czy fani przyjmą taką książkę entuzjastycznie.

Uważam, że Pierwsze słowo to zbiór historii, które jeszcze bardziej pomagają mi poznać Martę Kisiel i jej twórczość; spojrzeć na nią z nieco innej perspektywy. Pozycja obowiązkowa da wszystkich fanów autorki.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Uroburos



Prześlij komentarz

My Instagram

Made with by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates