2016/08/26

2016/08/21

Piękna, spokojna, malownicza wieś. Małe, można by rzec ukryte miejscowości, mają swoje tajemnicze miejsca, o których wiedzą tylko miejscowi, a i to nie wszyscy. Niemal każda z małych wiosek, mijanych w czasie codziennej drogi do pracy, ma swoje urokliwe tajemnice, które zaparłyby nam dech w piersiach. Moja także. Dlatego lubię sięgać po książki polskich autorów, którzy akcje swoich powieści osadzają w mało znanych miejscowościach, wioskach, osadach i szukać podróżniczych inspiracji. Do Listów z dziesiątej wsi Agnieszki Olszanowskiej podeszłam z dużymi oczekiwaniami. Tajemnica z przeszłości, zdradzona współczesnym w  listach i gorący romans między dwójka bohaterów i wszystko odbywające się w polskiej wsi spowodowało, że oczekiwałam lektury od której nie będę mogła się oderwać.

2016/08/19

Fajnie by było być Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Mieć wszystko czego zapragniemy. Ukochanego mężczyznę u boku, wspaniałą, dającą nam satysfakcje pracę, zakupy w luksusowych sklepach, wakacje w pięknych, ciepłych krajach. Ja do tego dodałabym jeszcze ogromną, naprawdę wielką biblioteczkę, z książkami, które idealnie trafiają w mój czytelniczy gust. Żyć nie umierać. W takiej codzienności pozostaje się tylko zatracić i żyć z dnia na dzień, łapać szczęście i nie pozwolić mu odejść. Czerpać z niego garściami.

I Najszczęśliwszą dziewczyną na świecie wydaje się być Ani FaNelli, bohaterka, stworzona przez Jessicę Knoll.

2016/08/12


Książki, których akcja osadzona jest w czasach II wojny światowej mają w sobie coś. Owszem, ukazują brutalność tamtych czasów, wszechobecny strach, panikę, strach o najbliższych, ale również pokazują, jak się odnaleźć w tamtych trudnych czasach. Jak radziły sobie kobiety w wieku kilkunastu, dwudziestu czy też trzydziestu lat. Pomimo tego, że wszędzie naokoło panował wojenny strach, one nadal musiały utrzymać dom, rodzinę, wychować dzieci. I zazwyczaj sięgałam po literaturę polską – książki naszych rodzimych autorów kocham i zazwyczaj nie trafiłam na nic strasznego. Helen Bryan stworzyła powieść wojenną, o życiu angielskich kobiet, które dopiero weszły w okres swojej dorosłości, gdy nadeszła wojna. Nie wiedziałam czego się spodziewać – przecież w Anglii, oprócz nalotów, nie toczyły się działania wojenne, nie było u nich aż tak źle jak w Polsce.

2016/08/09


Nie wiem co mnie podkusiło, aby ponownie sięgać po książkę napisaną na podstawie serialu. Wersal. Prawo krwi intrygował mnie od pierwszego trailera, bo idealnie wpasował się w mój gust, niemal tak samo jak przedstawienie losów Tudorów (chociaż obejrzałam kilka odcinków, a potem z powodu natłoku zajęć musiałam przerwać i na razie nie skończyłam). Spodziewałam się.. .Ba! Miałam wielką nadzieję że opowieść o Królu Słońce, twórcy wspaniałego Wersalu o wiele bardziej mi się spodoba, a po lekturze zasiądę przed telewizorem i będę zachwycać się wersją telewizyjną tak samo jak książkową. Niestety, tak nie było. Po lekturze książki nawet nie mam ochoty oglądać wersji serialowej.

2016/08/04


Gdy byłam o wiele młodsza niż jestem aktualnie, marzyłam o tym że jestem księżniczką, mieszkam we wspaniałym zamku, a któregoś dnia przyjedzie po mnie książę na białym koniu, ale...  ja nie będę go chciała. Ucieknę ze stajennym, albo z piratem, albo z rabusiem... Z kimkolwiek, z kim mogłabym łamać zasady. W mojej głowie tworzyły się pełnometrażowe historie które w końcu kończyły się happyendem. Jako że od małego uwielbiałam czytać, bardziej utożsamiałam się z bohaterkami które nie oglądały się tylko na księcia, a szczytem ich marzeń nie jest wspaniały bal, taniec z tym jednym, a trzy dni później ślub (dlatego tak polubiłam Tianę z Księżniczki i żaby). Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić moje subiektywne zestawienie bohaterek, które nawet jeżeli marzyły o miłości postanowiły odstawić ją na dalszy plan, a skupić się bardziej na... no właśnie. Każda z z tych postaci to oddzielna historia, inne plany, marzenia i rzeczywistość.

2016/08/02


Pierwszy miesiąc wakacji za mną. I zastanawiam się co o nim napisać, ale takie myślenie utrudnia mi bolący ząb, który dzisiaj został wyleczony, ale nadal daje o sobie znać.

W lipcu przeczytałam 7 książek, co mnie nie bardzo satysfakcjonuje, ale nie spędzilam tego miesiąca na czytaniu i podsumowywaniu liczby stron, bo takie wyliczenia nie bardzo mi się podobają. Jestem trochę sobą zawiedzona z innego powodu - moje wyzwanie serialowe stoi w miejscu, dopiero jeden serial za mną, a czasu coraz mniej. Dodatkowo w lipcu miały się pojawić 4 posty nieksiążkowe, podsumowanie filmowe, ale... No właśnie. Ale. Mogę obiecać tylko sobie i Wam że sierpień i wrzesień pod tym względem będzie o niebo lepszy. I wytrwać w tym przekonaniu.

Follow Us @soratemplates