2017/11/26

2017/11/22


Po spektakularnym zakończeniu tomu drugiego, na trzeci oczekiwałam jak.. kania dżdżu, jak szklanka wody, jak Feyra Rhysanda. Ale tak szczerze – chociaż to pierwszy kupił moje czytelnicze serducho, drugi mnie zawiódł (ale zakończenie mi to wynagrodziło) to trzeciego się bałam. I jednocześnie bardzo go oczekiwałam. Miałam z jednej strony duże oczekiwania, nadzieję, że autorce uda się naprawić to, co tak pięknie popsuła w drugim tomie. Z drugiej, nauczona doświadczeniem, nie spodziewałam się zbyt wiele. Te dwie sprzeczności tak we mnie zagościły, że tydzień musiał minąć, zanim za Dwór Skrzydeł i Zguby się zabrałam, chociaż przymierzałam się do niego kilkakrotnie. Jego lektura zajęła mi trzy dni, bo czyta się ACOWAR w tempie ekspresowym. I uporałabym się w jeden dzień, gdyby nie jakieś tam obowiązki. Jakie są moje wrażenia? Trochę tego będzie – jeżeli lubicie krótko, zwięźle i na temat to.. ten post nie jest dla was.

2017/11/20


Kate Bennett jest doświadczoną panią patolog, z kochającym mężem u boku. Przed nią otwiera się wspaniała droga kariery – może zostać ordynatorem oddziału. Niestety, nie wszystkim pracownikom szpitala ten awans by się podobał. Pani Bennett ma wrogów, chociaż sama nie zdaje sobie z tego sprawy. Gdy w szpitalu umiera kobieta, która cierpi na dziwne schorzenie ginekologiczne, z którym Kate się do tej pory nie spotkała (bardziej doświadczeni profesorowie także), kobieta postanawia dowiedzieć się czegoś więcej. Chociaż zamykają jej drzwi przed nosem, to bohaterka wpada na ślad spisku farmaceutycznego, a dokładniej testowania nielegalnych leków na nieświadomych niczego pacjentkach. Gdy na tę chorobę zapada przyjaciółka Kate, jest jeszcze bardziej zdeterminowana. Niestety, staje w obliczu wielkiego zagrożenia.

2017/11/16




Trzynastoletnia Julie zostaje uprowadzona z własnej sypialni, w środku nocy, przez tajemniczego nieznajomego. Wszystko to obserwuje, ukryta w szafie, jej młodsza siostra, dziewięcioletnia Jane. Pomimo tego, że w sprawę zaangażowanych jest bardzo dużo ludzi, to nie udaje się odnaleźć dziewczynki. Idealna rodzina się rozpada. Kilka lat później matka dziewczynek, Anna, nadal nie może wybaczyć młodszej, że nie krzyczała, a ojciec, Tom, nie ustaje w poszukiwaniach, chociaż wszyscy stracili nadzieje. Za fasadą rodziny, która stara się radzić sobie ze stratą córki, ukrywa się rozpadające małżeństwo i brak porozumienia z drugą córką.

2017/11/13



Czy czujecie, że Wasze życie wymyka Wam się spod kontroli? Czy cokolwiek byście nie zrobili i tak nie wyjdzie? Że los zsyła na Was wszystkie możliwe wpadki? Że najchętniej zakopalibyście się pod kocem z dobrą książką albo filmem lub serialem? Że zdrowe jedzenie Was przerasta,  a nagonka na bycie fit i super wysportowanym nie jest dla Was? Że zamiast selera naciowego wolicie pizzę?

2017/11/07



Nasze rodzime kino skrywa wiele perełek – od lat to powtarzam, chociaż nie zawsze, gdy mam ochotę coś obejrzeć włączam polską produkcję. Ale ostatnio było inaczej. Mój wybór padł na Różyczkę w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego. Możecie kojarzyć jego nazwisko. Do jego dzieł zaliczamy również Skazanego na bluesa. W głównych rolach możemy zobaczyć Magdalenę Boczarską, Andrzeja Seweryna i Roberta Więckiewicza.

Kamila Sakowicz (Magdalena Boczarska) pracuje jako maszynistka na wydziale filologi polskiej. Jest w związku z Romanem Rożkiem (Robert Więckiewicz), pracownik SB. Adam Warczewski (Andrzej Seweryn) to znany i szanowany profesor, którego władza podejrzewa o posiadania żydowskich korzeni. Rożek ma go zdemaskować i aby tego dokonać, postanawia wykorzystać zakochaną w nim Kamilę. Każe jej wdać się w romans z profesorem. Kobieta przyjmuje pseudonim Różyczka i donosi na swojego nowego partnera. Jedna z czasem coś się zmienia – Kamila dostrzega w Adamie człowieka oddanego swoim ideałem i poglądom, ale jednocześnie ciepłego i ślepo w niej zakochanego. Chociaż ich związek wzbudza wśród znajomych profesora wiele sprzecznych emocji, to on nic sobie z tego nie robi. Trójkat między bohaterami jest przepełniony walką i emocjami. Kamila musi zdecydować, co robić dalej. Czy uda jej się zdemaskować Adama Warczewskiego vel Janusza Wajnera?

Po seansie skupiłam się na szukaniu recenzji i jakie było moje zdumienie, gdy odkryłam dwa, różne i odmienne punkty – jedni pisali, że to jeden z lepszych polskich filmów, inni krytykowali go za grę aktorską albo za sposób ukazania problemu, jakim było szpiegostwo i posiadanie żydowskich korzeni przez obywateli Rzeczpospolitej Ludowej. Pomimo, że wojna się skończyła, to w ludziach nadal pozostało pewne odrzucenie i stereotypy. Tak jest i w naszych czasach, codziennie można spotkać slogany czy nawoływania do nienawiści do Żydów. I może należę do nisz, które może zadowolić byle co, ale ja filmem jestem zachwycona. Oglądałam go w wielkim napięciu, oczekiwaniu od początku do końca. I pozostanie jednym z moich ulubionych dzieł.

Jestem zachwyconą grą Magdaleny Boczarskiej. Chociaż przekonała mnie do siebie już po Sztuce Kochania, to dopiero w Różyczce dostrzegłam jej talent aktorski. Z kobiety młodej, roztrzepanej, wydawać by się mogło głupiutkiej, zmienia się w szanowaną damę. Nawet sposób wypowiedzi, ton głosu staje się bardziej dojrzalszy. Magdalena Boczarska okazała się idealna do roli Różyczki. Nie bała się scen erotycznych, których w tym filmie jest sporo, ale wszystkie są odpowiednio wysmakowane i wyważone. Dorosły widz na pewno nie poczuje się zgorszony.

Warto zwrócić uwagę na tło obyczajowe. Wielu rodowitych Polaków musiało opuścić tereny Rzeczpospolitej Ludowej, a po otrzymaniu dokumentu, nie byli już obywatelami swojej ojczyzny. Zostawiali całe rodziny, dobytki. Te czystki nie ominęły nawet członków rządu czy Służb Bezpieczeństwa.


Jeżeli szukacie dobrego, polskiego filmu – Różyczka będzie dla Was idealnym wyborem. 

Follow Us @soratemplates