Istnieją bohaterowie literaccy idealni – zachwycający
czytelnika na każdym kroku, zapadający w pamięci, ukochani przez miliony. Znani
są również Ci źli, którym również zapomnienie nie grozi, bo przecież niszczą
szczęście innych. A co jeżeli z jednej strony bohater intryguje czytelnika, a z
drugiej niesamowicie go irytuje i denerwuje? Jeżeli takiego jeszcze nie
spotkaliście, to przedstawiam wam Teodora Szackiego.
W części kościelnego budynku zostaje znaleziony Henryk Telak
. Denat nie znalazł się tam przypadkiem –uczestniczył w terapii ustawień,
organizowanej przez swojego terapeutę… . Sprawę dostał nie kto inny, a
prokurator Teodor Szacki, który z cynizmem w swoich wypowiedziach się nie
rozstaje. Bohater stopniowo zgłębia się w historię poszkodowanego, jego rodziny.
Poznaje kolejne zagadki przeszłości, ale nic nie zbliża go do rozwiązania.
Wszystkie poszlaki się urywają. Czy Szackiemu uda się odnaleźć rozwiązanie? Czy
dowie się kto zabił…?
Chociaż już mogliście przeczytać moją opinię Domofonu, to pierwsze moje spotkanie z
Miłoszewskim to było właśnie Uwikłanie, pierwsza część trylogii o Teodorze
Szackim. Jeżeli jednak chce cofnąć się bardziej do przeszłości, to najpierw był
film Ziarno prawdy, który zapadł mi w pamięć i wbił w fotel, a jako że nie
lubię czytać serii wydawniczych od środka czy też od końca zaczęłam zgłębiać
się w Uwikłanie.
Teodor Szacki to typ bohatera, którego najbardziej doceniam
w literaturze. Cyniczny, ironiczny, opryskliwy. Czytając miałam wrażenie że
bohater ma depresję, ale sam przed sobą stara się ukryć jej wszystkie objawy. Z
pozoru wiedzie szczęśliwe życie : dobra praca, kochana żona i prześliczna
córka. Jednak nigdy nie jest tak jak się na pierwszy rzut oka wydaję. Teodor ma
dość swojej pracy, nudnego i przewidywalnego życia rodzinnego. Ma ochotę od
tego wszystkiego się oderwać. Zachować się lekkomyślnie i poznać smak
zakazanego owocu. Kryzys wieku średniego nie pozwala mu się cieszyć rodzinnym
szczęściem. Zagłębiając się w historię Szackiego nie raz miałam ochotę zdrowo
nim potrząsnąć, aby się opamiętał i zaczął postępować rozsądnie. Pomimo tego
bardzo go polubiłam i jak na razie nie chcę myśleć o tym że za dwie książki
będę musiała się z nim rozstać i nie będę mogła na nowo go poznać i już
zazdroszczę tym, którzy spotkanie z Szackim mają jeszcze przed sobą. Ten
bohater ma w sobie coś co irytuje czytelnika, ale jednocześnie go przyciąga.
Zygmunt Miłoszewski stworzył kryminał który wciąga od
pierwszych stron. Sama terapia ustawień była tematem dość interesującym. I chociaż
z początku spodziewałam się że całą metodę Hellingera autor wymyślił na
potrzeby powieści to po wpisaniu w Google hasła od razu pojawiło mi się mnóstwo
odnośników, które niwelowały moje podejrzenia. Zaufałam więc autorowi i jak na
razie nie zgłębiałam się w teorię, którą można znaleźć na stronach
internetowych. Miłoszewski przyłożył się do swojej „roli”. Opisał wszystko
bardzo wiarygodnie, wyczerpująco, ciekawie i zrozumiale. Bo nie sztuka
przytoczyć definicje czy sloganu naukowe z książki; trzeba temat przedstawić
tak, aby dla czytelnika stał się intrygujący,
Wspomniałam o głównym bohaterze, intrydze kryminalnej, ale
nie zająknęłam się jeszcze na temat bohaterów drugoplanowych : rodziny
Szackiego. Jego życie osobiste zostało przedstawione również bardzo
wiarygodnie, postacie które stoją za nim wcale nie są drętwe, sztuczne i bez
życia.Co prawda – tworzą tło Szackiemu, ale bez nich ta książka byłaby nijaka i
nudna.
Jeszcze coś zaskoczyło mnie w tej książce. Zazwyczaj
bohaterami kryminałów są policjanci, którzy przesłuchują świadków i
podejrzanych, łapią złoczyńców, a prokurator to odległa gwiazda migocząca
gdzieś daleko na którą nikt nie zwraca uwagi. W Uwikłaniu również jest
policjant, ale to prokuratom gra główne skrzypce. Wybiera się na przesłuchania,
śledzi, spotyka się z podejrzanymi i biegłymi… Miłoszewski dokonał czegoś
nowego – to prokurator przejął te wszystkie czynności, które zazwyczaj wykonuje
policja (która oczywiście, też ma coś do roboty). Otworzyło mi to w pewnym
sensie oczy i jeszcze bardziej zaciekawiło.
Jeżeli szukacie mrocznego kryminału (nie wiem dlaczego ale
książki Miłoszewskiego odbieram jako mroczne, na co wpływ miał najpewniej film
Ziarno Prawdy) to sięgajcie bez zastanowienia po Uwikłanie. Teodor Szacki jest
bohaterem obok którego przejść obojętnie nie można, zwłaszcza, że wywołuje u
czytelników całą gamę emocji, przez co zapada w pamięć. Już żałuje że to tylko
trylogia.
Uwikłanie | Ziarno Prawdy | Gniew
Przeczytaj również :
"Domofon" - recenzja
*cytat z tytułu posta jest autorstwa Berta Hellingera i znajdują się w książce Uwikłanie.