2019/05/31




Są książki, które każdy z nas powinien przeczytać obowiązkowo. Bez żadnego gadania i wymigiwania się. To nie tylko słowa – to spisane świadectwo, wspomnienia, daty i fakty, dzięki którym nie zapominamy, do czego zdolny jest człowiek który uważał się za lepszego. Od Ciebie. Ode mnie. Są takie książki, o których nie da się nic napisać, bo całą prawdę mają zawartą w sobie. Książki, których autorzy musieli zebrać wszystkie informacje, wypowiedzi, wspomnienia i opisać to zrozumiale dla przyszłych pokoleń. Jako piersi się z nimi skonfrontowali. Do takich pozycji zaliczają się Kobiety z bloku 10.

2019/05/30




Gdy tylko zobaczyłam Pielęgniarki w zapowiedziach to wiedziałam, że prędzej czy później muszę tę książkę przeczytać. Nie tylko dlatego, że powieści pisanych przez pracowników służby zdrowia pojawia się coraz więcej na rynku wydawniczym, ale również ze względu na to, że jestem położną. Chociaż nigdy nie będę pracować na oddziałach tj.: pediatria, onkologia, wewnętrzny, kardiologia czy chirurgia, to przez każdy z nich musiałam przejść w ramach praktyk studenckich i zdążyłam poznać ich specyfikę. Położnictwo, to siostrzana dziedzina pielęgniarstwa. Podczas mojej drogi studenckiej i zawodowej spotkałam osoby, które twierdziły, że bycie położną jest o wiele lepsze. Mam wrażenie, że te dwie grupy zawodowe zamiast się wspierać, to wewnętrznie trochę ze sobą rywalizują. Dlaczego? Może dlatego, że zawód pielęgniarki czy położnej nie jest szanowany, chociaż są to zawody samodzielne. Nadal wielu uważa, że na w ciągu dwunastu godzin tylko piejmy kawę, zajadamy się ciastem i nie chcę nam się ruszyć do pacjentów. Prawda jest zgoła inna – teraz, kiedy brakuje personelu pielęgniarka nie ma czasu aby dłużej zająć się jednym podopiecznym.

Christie Watson autorka Pielęgniarek, wydając książkę na pewno otworzyła oczy wielu ludziom. Mój egzemplarz jest pełen zakładek indeksujących, a gdybym chciała wszystkie interesujące fragmenty zaznaczyć, to na każdej stronie musiałabym coś przykleić. Zacznę od tego, że mi w oczy rzuciły się różnice w kształceniu. W Polsce odbywa się to trochę inaczej – zaczynamy studia, które są bardzo wymagające, musimy przez trzy lata przejść gro praktyk, a potem zdać egzamin i obronić pracę licencjacką. Nigdy na zajęciach praktycznych nie jesteśmy same – zawsze jest grupa, którą ktoś się opiekuje. Nie mamy jednego mentora. Później magisterka, specjalizacje i niekończące się szkolenia(chociaż w Wielkiej Brytanii wygląda to tak samo). Jednak to, że pielęgniarki nie są szanowane przez lekarzy (na szczęście jest ich już znaczna mniejszość)jest spotykane wszędzie. Chociaż nam Anglia wydaje się krainą mlekiem i miodem płynącą, to ich szpitale również borykają się z ciągłym brakiem personelu czy ucinaniem etatów z powodu braku pieniędzy.



Christie Watson wspomniała o swojej młodości; o tym, co zadecydowało o wyborze zawodu pielęgniarki. Opisała swoje pierwsze dni na praktykach, gdzie wszystko ją szokowało i nie wierzyła, że sobie poradzi. Podziwiała pielęgniarki pracujące już kilka lat na oddziale, bo doskonale wiedziały, gdzie i kiedy się znaleźć oraz jak sprawnie i skutecznie wykonywać swoje obowiązki. Autorka nie pomija swoich błędów i nie robi z siebie idealnej; nie raz pisze o tym, że musiała wiele lat przepracować aby się czegoś nauczyć. Watson wspomina bardzo często, że zawód pielęgniarki nie jest dla wszystkich. Że to nie tylko osoba, która podaje zastrzyki czy leki, ale także ktoś, kto jest przy pacjencie cały czas. Christie Watson długi czas pracowała na pediatrii i OIOMie gdzie miała styczność z małymi bohaterami, którzy nie raz przegrywali walkę. Ja miałam praktyki na Intensywnej Terapii Noworodka  i wiem, że to oddział, na którym nigdy nie chciałabym się znaleźć. Żeby pracować z dziećmi trzeba mieć siłę, którą nie każdy w sobie znajdzie. Trzeba wiedzieć, kiedy należy przełknąć łzy, a kiedy dać im swobodnie popłynąć. Z dzieckiem i rodziną spędza się 12 godzin. Nie tylko przy noworodkach, ale i na innych, ciężkich oddziałach dziecięcych.

Autorka posiada nie tylko ogromną wiedzę medyczną, ale także przekazuje czytelnikowi dużo ciekawostek historycznych o pielęgniarstwie. W pierwszych rozdziałach dużo wspomina o Florence Nightingale, którą zna każda położna i pielęgniarka, bo jest ona tak matką chrzestną tych zawodów. Jeżeli jesteście wiecznie głodni wiedzy to warto poczytać o tej kobiecie. Jej historia jest fascynująca i inspirująca. Christie Watson gdy przebywa (a my wraz z nią) na jakimś oddziale stara się dokładnie opisać system opieki zdrowotnej – przedstawić plusy i minusy. Wiele z nich możemy zaobserwować również w naszym kraju. Mam wrażenie, że standardy piszą osoby, które nigdy nie pracowały w szpitalu.



W Pielęgniarkach autorka oprowadza nas po oddziałach szpitalnych – po  wszystkich na których pracowała czy odbywała praktyki. Razem z nią wchodzimy na psychiatrię, ginekologię i trakt porodowy, aby na dłużej zatrzymać się na oddziałach pediatrycznych i intensywnej opieki. Dużo miejsca poświęca na to, aby opisać sam szpital i oddziały. Dla kogoś, kto nigdy albo bardzo rzadko ma z nimi styczność, może to być nowość, ale pozwala to wyobrazić sobie dokładnie miejsce pracy pielęgniarki. Uwierzcie mi na słowo – pacjent i personel medyczny zupełnie inaczej patrzą na szpital i oddziały.

Czy przy takiej książce można płakać? Można. Mnie najbardziej poruszyły rozdziały i fragmenty, w których to autorka skupiała się na dzieciach, które przegrały walkę. O tym, jak wyglądają och ostatnie dni; o tym, jak reagują rodzice i o tym, jak ważną rolę odgrywa wtedy pielęgniarka. Musi ona wyczuć z jakimi ludźmi będzie rozmawiać i odpowiednio dobrać słowa. Uświadomiłam sobie jakim skarbem szczęściem jest mieć zdrowe dziecko.

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, chociaż to jasne że inaczej odbierze ją ktoś, kto spędził na oddziale jakiś czas, inaczej personel medyczny, a jeszcze inaczej ten, kto nie miał ze szpitalem nic wspólnego. Jest to idealny wybór dla tych, którzy chcą studiować pielęgniarstwo czy położnictwo. Nie ma się co oszukiwać, że studia jak i zawód należą do najlżejszych. Ci, którzy się do tego nie nadają, są odsiewani i zostają tylko najwytrwalsi. Chociaż autorka pracowała w Wielkiej Brytanii to warto ją czytać również w naszym kraju.


Oficjalna recenzja dla portalu Duże Ka!

2019/05/28




Papież Leon X ostrzega ludność, aby Watykan nigdy nie pogrążył się w ciemnościach. Wydaje bullę, w której nakazuje, aby strzec Wiecznego Miasta przed mrokiem. Przez wiele, wiele lat ludzie pilnowali zapasu świec, nafty; dbali, aby latarnie nie gasły.

W XX wieku jednak o tym zapomniano – postęp, a wraz z nim elektryczność, spowodowały, że przepowiednia i przestroga papieża wyblakły. Do czasu, gdy w wyniku gwałtownej burzy uszkodzona zostaje elektrownia i władze Rzymu na 24 godziny postanowiły pogrążyć miasto w ciemności. Nie tylko prądu i światła miało zabraknąć – łączność padła, ustanowiono godzinę policyjną i wprowadzono specjalne środki ostrożności. Obawiano się, co takiego ciemność i mrok wywołają wśród ludzi; do czego posuną się pewni, że mrok osłoni ich przed sprawiedliwością. Słusznie, bo nikt nie spodziewał się, że kiedy nadejdzie mrok, na wolność wyjdą najgorsze ludzkie instynkty.

Penitencjariusz, policjantka oraz Vitalli, który jest najbardziej tajemniczym człowiekiem z całej trójki, ruszają  w pościg za tajemniczym mordercą, który jest brutalny w swoich zbrodniach i związany jest z tajemniczą sektą. Co ama z tym wszystkim wspólnego zaginiony przed laty chłopiec?

Władca ciemności to idealna książka dla fanów teorii spiskowych w które zamieszany jest Kościół; tajemnic z przeszłości, których ujawnienie, może zmienić świat. Ta historia wpasuje się w gust fanów powieści Dana Browna. Tajemnice, sekrety, Kościół… Czytając, byłam bardzo ciekawa czym jeszcze zaskoczy mnie Donato Carrisi i czy odpowie na wszystkie pytania.




Władca ciemności to trzeci tom cyklu serii o Marcusie. Dla tych, którzy tak jak ja, nie czytali poprzednich części – Trybunału dusz i Łowcy cieni – lektura tomu trzeciego nie będzie żadnym utrudnieniem. Owszem, autor daje do zrozumienia czytelnikowi, że Władca to jakiś fragment serii, ale nie spoileruje wydarzeń z dwóch poprzednich książek. W lekturze nie przeszkadza również brak wiedzy co do wydarzeń z Łowcy cieni czy Trybunału dusz. W trakcie czytania rośnie ciekawość i chęć sięgnięcia wstecz aby lepiej poznać Marcusa.

Żadnego z bohaterów nie polubiłam, a to dlatego, że nie mogłam ich dobrze poznać. Nie ma się co oszukiwać, że Władca ciemności, nie jest zbyt rozbudowaną powieścią. Ani Marcus, ani Sandra czy Vitalli nie wzbudzili mojej większej sympatii, chociaż tego ostatniego chyba nie da się polubić. Nie tylko dlatego, że autor nie poświęcił mu zbytniej uwagi, ale dlatego, że został przedstawiony w bardzo złym świetle. Niektóre wątki we Władcy ciemności powinny zostać bardziej rozbudowane. Szkoda, że autor tego nie zrobił, bo po zakończonej lekturze czuje drobny niedosyt. Nie mogę również nie porównać tej powieści do Dziewczyny we mgle tegoż autora, w której, pomimo irytującej postaci głównego bohatera, wszystko idealnie do siebie pasuje, a na wszystkie pytania znalazłam odpowiedzi. Autor o zamieszkach wspomniał, nie poświęcając im za wiele czasu. We Władcy ciemności brakowało mi opisów, zatrzymania się na dłuższą chwilę w Rzymie ogarniętym szaleństwem.

Na pewno sięgnę po poprzednie części książki z tej serii. Jeżeli lubicie takie klimaty, to Władca ciemności jak i poprzednie części, będzie dla Was bardzo dobrym wyborem.



Oficjalna recenzja dla portalu Duże Ka!

2019/05/26




Długo szukałam jednego słowa, jakim mogłabym celnie określić wszystkie książki pani Teresy Moniki Rudzkiej. Wymieniałam je już nie raz w innych recenzjach książek autorki, ale teraz chciałabym je dobitnie podkreślić i zaznaczyć. Powieści, jakie wychodzą spod pióra pani Rudzkiej są prawdziwe. Nie znajdziecie w nich fantazjowania, łagodzenia faktów czy charakterów. Jednak to Carska droga jest najlepszą książką autorki.

Krysia, Elżunia, Renata, Danusia, Lily i Remedios to bohaterki najnowszej powieści Teresy Moniki Rudzkiej. Krysia zakochuje się w lekarzu, Rosjaninie, służącym w forcie i postanawia za niego wyjść, pomimo początkowego sprzeciwu rodziców. Współcześnie, Renata, pisarka, poznaje portalu społecznościowym Bolka Plutę, w którym powoli się zakochuje. Gdy w końcu odwiedza mężczyznę na Podlasiu przekonuje się, że mężczyźnie daleko od ideału.

W Carskiej Drodze przeplata się przeszłość i teraźniejszość; losy kobiet, ich życie miłość są ze sobą złączone. Teresa Monika Rudzka każdej swojej książce głównymi bohaterami czyni przedstawicielki płci pięknej, więc w tym przypadku nie mogło być inaczej. Co więcej, postacie to osoby z krwi i kości, które borykają się z codziennością, stratą, złamanym sercem. Walczą, starają się kończyć każdy dzień z podniesioną głową, ale nie są niezniszczalne. Mają wady i zalety. Bardzo rzadko da się je polubić, tak szczerze, ponieważ autorka bardzo podkreśla ich wady. Krysia Sadowska jest uparta i zapatrzona w swoje ja. Czy życie nauczy ją pokory? Podejrzewam, że jakby przyszło jej żyć w naszych czasach, jej los potoczyłby się zupełnie inaczej. Renata jest pisarką po stracie, która żyje z bólem w sercu, jednak jej zachowanie momentami bardzo mi się nie podobało – jej wywyższanie się nadkimś, kto gorzej się wysławia nie jest przyjemne. Niemniej, to ciekawa postać, kobieta w kwiecie wieku, która nie boi się postawić na swoim. Jestem ciekawa ile z siebie wzięła autorka aby stworzyć Renatę. Lilly to najmłodsza z bohaterek, ale doświadczona przez los. Danusia, która jest ciepła i opiekuńcza i to chyba ona wywołała u mnie najwięcej pozytywnych emocji. Jest jeszcze Remedios, Elżunia czy bohaterki, które są wspominane lub tylko na chwilę pojawiają się na kartach Carskiej drogi.



Mam wrażenie, że w książce autorka przedstawiła mężczyzn z najgorszej perspektywy i obwiniła ich o całe zło. Bohaterowie wykreowani przez panią Teresę nie są nieskazitelni, ale również kobiety ponoszą winę, bo nie są nieomylne. Uważam, że są pełnowartościowi mężczyźni i takie stygmatyzowanie ich w książce mi się nie podobało.

Czymże jest ta tytułowa carska droga?

To trakt, w województwie podlaskim, wybudowany pod koniec XIX wieku. Powstała na potrzeby twierdzy w Osowcu. Miała zapewnić komunikacje pomiędzy carskimi budowlami. Współcześnie, ten termin stosowany jest w odniesieniu do 33 km. Łatwo można znaleźć informacje na jej temat w Internecie, a także zdjęcia, które również ukazują piękno Podlasia. Książka pani Rudzkiej to również kult tamtejszej przyrody, jej piękna, urokliwości. Cóż, sama po lekturze mam zamiar się tam wybrać. Losy bohaterek krążą wokół Podlasia i Carskiej Drogi, ale tytuł, to też metafora życia – każda z bohaterek musi pokonać swoją własną drogę, pełną przeszkód, ale także pięknych krajobrazów i widoków.

Przyznam się, że po kilku stronach miałam ochotę napisać do autorki, dzięki której otrzymałam egzemplarz Carskiej drogi, że nie dam rady przeczytać jej książki, bo mi się nie podoba, a bohaterki powodują, że zaczynają drgać mi kąciki ust. Z irytacji. Jednak postanowiłam dać tej powieści szansę i nawet nie zauważyłam kiedy tak się wczytałam w tę historię, że nie mogłam się od niej oderwać. Jestem w stanie zrozumieć, że nie wszystkim Carska droga się spodoba. Książki pani Rudzkiej nie są popularne, bo nie są lekkie. To powieści, które wymagają od czytelnika zaangażowania i zajrzenia głębiej. Skłaniają do refleksji i zastanowienia się nad swoim życiem, a czasami przewartościowania wszystkiego.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce!

2019/05/17




Kocham baśnie od najmłodszych lat. Gdy tylko nauczyłam się czytać, poznałam wszystkie oryginalne wersje tych historii. Co rusz z biblioteki szkolnej wypożyczałam kolejne książki i byłam nimi oczarowana. Sentyment pozostał mi do dziś – mam wielką słabość do powieści, które w pewien sposób na nowo opowiadają baśnie. Niektórzy autorzy sprawnie dodają jakieś fragmenty, które zmieniają bieg historii,  a inni zastanawiają się, co było po „i żyli długo i szczęśliwie”. Wielu pisarzy próbowało odpowiedzieć sobie na to pytanie i należy do nich Chris Colfer, autor cyklu książek Kraina opowieści.

2019/05/15




Na moim blogu przeważają głównie dwa gatunki książek – fantastyka i kryminały. Wkręcam się powoli w literaturę faktu oraz reportaże, a także nieco ambitniejsze powieści współczesne. Ale ile można? Czasami przychodzi czas, kiedy jestem zmęczona doborem lektur i marzę o tym, aby przeczytać coś lekkiego; książkę, w której akcję się wciągnę i nie będę mogła jej odpuścić do ostatniej strony. Mój wybór padł na Czterdzieści minus.

We Wrocławiu mieszkają, żyją i pracują cztery przyjaciółki. Karolina wciąż czeka na miłość swojego życia, spotykając po drodze niewłaściwych facetów. Magda układa sobie życie na nowo, razem z nowonarodzonym synkiem, po tym jak dowiedziała się, że mąż ją zdradza. Aśka to rozchwytywana stylistka, której małżeństwo wydaje się szczęśliwe. Niestety, kobieta z dnia na dzień jest przekonana, że tkwi w związku bez miłości. Anita próbuje ratować upadającą czekoladziarnie przed bankructwem, ale nie ma pomysłu jak ma przyciągnąć do siebie klientów.

Lubię takie historie, a ta dodatkowo bardzo przypomniała mi jeden z moich ulubionych seriali, Przyjaciółki. Cóż, bohaterki nie są do siebie podobne, mają inne problemy, kłopoty, życie tych książkowych kobiet jest nieco stabilniejsze niż tych serialowych (zwrotami akcji trzeba zachęcić odbiorcę, aby nie odszedł od telewizora), ale chodzi mi o klimat. Czterdzieści minus Katarzyny Kostołowskiej to książka ciepła, którą czyta się ekspresowo, można powiedzieć, że za jednym posiedzeniem. Miałam napisać, że jest to historia lekka, ale bohaterki nie żyją jak w bajce na różowej chmurce, otoczone nietuczącymi łakociami i idealnymi mężczyznami. One mają bardzo realne problemy, z którymi może borykać się nie jedna czytelniczka. Każda z nas może w bohaterkach znaleźć jakąś nić. Styl pisania autorki nie sprawia problemów – Katarzyna Kostołowska bardzo szybko oplątuje czytelnika siecią słów, a kreacje bohaterek intrygują i ciekawią.


Bohaterki są realne, z krwi i kości. Nie są to postacie papierowe, nudne, mdłe i nijakie. Miałam wrażenie, że autorka wzięła kobiety z ulicy i wrzuciła je do swojej książki, nakazując im tworzyć swoją historię. Jak wspominałam, trudno nie polubić bohaterek, a ich losy sprawiają, że można się uśmiechać i współczuć. Nie jest to historia przy której się płacze (chyba że u czytelnika występuje tak zwana burza hormonów, wtedy łzy lecą przy lekturze niemal wszystkiego), ale wywołuje wiele emocji, dzięki którym trudno się od Czterdzieści minus oderwać. Plusem jest także piękny Wrocław, w którym autorka osadziła akcję swojej powieści. Bardzo chciałabym odwiedzić czekoladziarnie Anity i mieszkanie Karoli, której gust bardzo odpowiada mojemu.

Czterdzieści minus to ciepła, pełna emocji lektura, od której nie da się oderwać. Można przy niej odpocząć, zapomnieć się, uciec do Wrocławia do bohaterek i razem z nimi przeżywać wszystkie wzloty i upadki. Jeżeli jesteście fankami takiej literatury, to ta powieść musi się znaleźć na waszej liście must have. Ja bardzo lubię takie realne historie traktować jako odskocznie od nieco cięższych gatunków, więc na pewno sięgnę po inne książki Katarzyny Kostołowskiej.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Książnica.

2019/05/14



Praca w telewizji nie jest łatwa. To ciągły wyścig szczurów; walka o to, aby utrzymać się na swojej wysokiej pozycji; to ciągły stres, czy nie pojawi się ktoś nowy, lepszy bardziej uzdolniony, aby zająć twoje miejsce. W tej branży nie ma miejsca na zmniejszenie tempa.

Carrie jest znaną producentką. Jej mąż, scenarzysta Adrian właśnie zdobył nagrodę BAFTY za scenariusz do serialu Bunt pokolenia. Razem tworzą zgrany duet, który rozumie się bez słów. Pracują, podróżują, kochają się. Wszystko się zmienia, kiedy Carrie dowiaduje się, że jest w ciąży. Ta wiadomość zmienia ich życie, zwłaszcza że nie planowali potomstwa. Kobieta musi znaleźć zastępstwo na swoje miejsce, ale boi się, że po urodzeniu dziecka nie będzie miała do czego wracać.

2019/05/12





W miejskim lasku zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety. Została brutalnie zamordowana i zgwałcona. Tuż obok ciała znaleziono kartkę  niewyraźnym }napisem – Odium, które nic nie mówi policjantom. Gdy Jan Bury, który zajmuje się śledztwem, przyjeżdża na miejsce zbrodni jest w szoku. Dodatkowo mężczyzna musi zmierzyć się ze swoimi prywatnymi problemami. Śledztwo jest trudne, poszlak brak, ale gdy zostają odnalezione kolejne zwłoki, komisarz wie, że ma do czynienia z seryjnym mordercą.

2019/05/09




Są książki, od których nie można się oderwać ani na chwilę. Pochłaniają one człowieka w całości, nie pozwalają o sobie zapomnieć nawet po zakończonej lekturze i w jakiś sposób wpływają na nasze codzienne życie. Są magiczne, przepełnione słowami i czyta się jak najlepszą poezję; smakuje jak najwspanialszy rarytas. Taka właśnie była dla mnie powieść Sarah Perry Wąż z Essex.

Anglia, rok 1893 r. Młoda wdowa Cora Seaborn po śmierci męża może w końcu odetchnąć. Zachwycona odzyskaną wolnością postanawia oddać się swojej pasji. Razem ze swoim synem Francisem i przyjaciółką Marthą wyjeżdża do Essex, gdzie dochodzą do niej plotki o mitycznym stworze, wężu, który powrócił i sieje grozę wśród mieszkańców małej wioski Aldwinter. Zachwycona kobieta postanawia sama sprawdzić, czy te pogłoski to mrzonka, czy prawda. Cora ma nadzieję, że odkryje nowy, zapomniany gatunek.

2019/05/07




Po serialu przyszła pora na książkę. Dziwię się, że nie została ona wydana w naszym kraju wcześniej. Na fali popularności produkcji Netlifksa na pewno sięgnie po nią gros osób, aby przekonać się, czy oryginał nie jest lepszy. Ja już wiem i zaraz wam coś o Ty opowiem.

Joe Goldberg pracuje w niezależnej księgarni. Gdy pewnego dnia odwiedza go Guinevere Beck, mężczyzna od razu zaczyna coś do niej czuć. Jednak Joe nie jest taki jak inni. Zaczyna śledzić dziewczynę – w mediach społecznościowych i w życiu realnym. Podgląda ją nawet w mieszkaniu i dowiaduje się o Beck wiele interesujących rzeczy. Joe wie co dziewczyna lubi, z kim sypia, co ją podnieca, co studiuje, jak i co pisze. Postanawia zatroszczyć się o dziewczynę, robić wszystko dla jej dobra. Posuwa się do czynów, które są niewybaczalne, ale na wszystko ma wymówkę. Chcę dla Beck jak najlepszego życia.

2019/05/06


Kim była Maria Magdalena? Cudzołożnicą? Przyjaciółką Jezusa? Jego uczennicą? A może, jeżeli wierzyć wszystkim abstrakcyjnym teoriom, jego żoną? Jaki jej obraz wyłania się z Nowego Testamentu? W ilu ewangeliach występuje? I dlaczego to ona została z tak niewielu kobiet zapamiętana? Na te i wszystkie inne pytania odpowiada Paweł  Nowakowski w swojej książce Maria Magdalena. Historia najbardziej tajemniczej kobiety w Biblii.

Ci, którzy spodziewają się typowej biografii srogo się zawiodą. We wstępie autor ostrzega, że to nie jest taka historia. Nowakowski bardzo skutecznie zbiera wszystkie informacje z Pisma Świętego, a dokładnie z Nowego Testamentu. Pochyla się nad zdaniami, wypowiedziami, wydarzeniami; łączy fakty i domysły, studiuje źródła wielkich uczonych Kościoła. Widać, że autor dużo pracy włożył w powstanie książki. Ma również sporą wiedzę, którą przekazał swoim czytelnikom, podając gro źródeł, dzięki którym Ci bardziej dociekliwsi będą mogli jeszcze bardziej zgłębić temat.

Niech nie przerazi was ta książka. Dla kogo jest? Nie tylko dla katolików, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej. Również dla tych, którzy lubią wciąż dowiadywać się czegoś nowego, a osoba Marii Magdaleny jest niezwykle intrygująca. Paweł Nowakowski pisał książkę językiem prostym, przystępnym, nie siląc się na wyższy styl wypowiedzi. Widać, że autor chciał aby jego dzieło trafiło do szerokiego grona odbiorców. Marię Magdalenę czyta się bardzo szybko. Nie jest to duża objętościowa książka, ale wiedzę, jaką przekazuje, warto poznać i zapamiętać.

Autor czyta między wierszami. Pochyla się dłużej nad pewnymi wydarzeniami spisanymi w Piśmie Świętym, opowiada o Marii Magdalenie. Z urywków, fragmentów, dopowiedzeń buduje obraz najbardziej tajemniczej kobiety w Biblii.  Wspomina także o teoriach spiskowych, jakie możemy spotkać w książkach typu Kod Leonarda da Vinci Dana Browna. Autor wskazuje jakie błędy są w nich zawarte, na czym polega ich bestseller oraz przytacza kilka podobnych tytułów. Widać, że Paweł Nowakowski jest człowiekiem oczytanym i mądrym, a podejmując się napisania biografii Marii Magdaleny wiedział, przed jakim staje zadaniem. Musiał sporo źródeł poznać, a później przełożyć je na bardziej przystępny język.

Polecam – jako ciekawostkę i poszerzenie swojej wiedzy. Przecież człowiek uczy się całe życie.

Za możliwość przeczytania ksiązki dziękuje Wydawnictwu Znak

2019/05/04


Już opisałam wam seriale zakończone [link do poprzedniego wpisu], a dzisiaj przedstawiam Wam wszystko to, aktualnie oglądam. Z większością Tych produkcji jestem na bieżąco i albo czekam na nowy sezon, albo jestem w trakcie. Są też takie, które dopiero niedawno zaczęłam. O większości możecie przeczytać osobne opinie, wystarczy kliknąć w tytuł. Zamierzam opisać je wszystkie, ale moje doba musiałaby zostać magicznie wydłużona do 30 godzin. Nie przedłużając – zapraszam Was do lektury. Czy znacie którąś z tych produkcji?

2019/05/02



Coś wydarzyło się na wieczorku zapoznawczym rodziców dzieci z miejscowej szkoły. Kto zabił? Kto jest winny? Kto zginął? Czy to był wypadek? A może ktoś specjalnie zrobił komuś krzywdę? Tysiąc pytań przychodzi do głowy nie tylko funkcjonariuszom miejscowej policji, którzy chcą rozwikłać zagadkę, ale czytelnikowi, który będzie mógł spojrzeć na całą sytuację z nieco szerszej perspektywy niż bohaterowie.

Follow Us @soratemplates