Michalak "Poczekajka"

źródło : lubimyczytac.pl

Wydawnictwo : Albatros
Ilość stron : 317

Nie zrażam się do autora gdy pierwsze spotkanie z jego powieścią nie jest zadowalające. Nie należę do takich osób. Co więcej, sięgam po inne tytuły, które wyszły spod pióra pisarza. Bo każdemu należy dawać szanse. I każdy może mieć zły dzień na pisanie i przez ten jeden dzień książka nie wychodzi taka jaka powinna. Lub wydawnictwo nagli z terminami i osoba pisząca musi, po prostu musi wyrobić się. I piszę. Tak było w przypadku pani Michalak. Po przeczytaniu „Sklepiku z Niespodzianką: Bogusia”, stwierdziłam że autorka pisze szybko, bez zbędnego zastanowienia.  A może tak miało być? Nie wiedząc co o tym myśleć sięgnęłam po słynną „Poczekajkę”. Przyznam się że do przeczytania książki zachęciła mnie Królowa Matka, która w prawie dziesięciu tysiącach słów opisała dzieło pani Michalak. No więc i ja zaczęłam czytać. Może zacznę od początku.

Bohaterką powieści jest Patrycja. Pracuje ona w klinice weterynaryjnej w Warszawie. I wciąż marzy o tajemniczym nieznajomym, który podbije jej serce. W myślach nazywa go Amre. Gdy pewnego dnia w gazecie dla czarownic napotyka na ogłoszenie o sabacie, postanawia wyruszyć do miasta, gdzie ów zlot miałby mieć miejsce. Pomimo iż nie wie, gdzie to wszystko ma się znajdować. Po wielu perypetiach trafia w końcu na spotkanie czarownic, które obiecują jej pomóc w poznaniu miłości życia. Patrycja, która zawierzyła się mocy wahadełka jeździ po Polsce (i nie tylko) w poszukiwaniu Amrego. W końcu trafia do małej wioski Poczekajka, około 20 kilometrów od Zamościa. Dostaje pracę w zoo i nie pozostaje jej nic innego jak czekać na ukochanego. Jednak na drodze Patrysinej miłości staje wiele złych osób : w tym jej matki i boski Łukasz. Jak potoczą się losy dziewczyny? I czy odnajdzie na swojej drodze ukochanego?
Może zacznę od tego, co mnie najbardziej … poruszyło. Zirytowana tym faktem notabene bardzo nie byłam, jednak wspomnieć muszę. Jako że Zamość to moje, można by rzec rodzinne miasto, czytając, ucieszyłam się że autorka o nim wspomina, ale … No właśnie, jest pewne ale. Przeszukałam w myślach okolicę Zamościa w promieniu 30, a nawet 40 kilometrów i żadnej Poczekajki nie znalazłam. Odłożyłam natychmiast książkę i zaufałam wujowi Google. I co się okazało? Poczekajka jest. Istnieje nawet w województwie Lubelskim (chyba, dobra z geografii nie byłam nigdy), ale znajduje się ok 30 kilometrów od Chełma. No cóż, Pani Michalak mogła chociaż ustalić pewne fakty. Jednak jak już wspomniałam to niedociągnięcie mnie zirytowało.
Przejdźmy do całej historii. Jest ona jak dla mnie strasznie groteskowa. Może to i dobrze, bo brakuje nam humoru w codziennym życiu. Gdy czytamy o perypetiach Patrycji z początku nie wiemy co mamy myśleć o tej dziewczynie. Potem wszystko nam się rozjaśnia i traktujemy to jak Gombrowicza, który groteskę miał opanowaną perfecto. Inaczej nie potrafiłam odebrać „Poczekajki”.

Patrycja, jak wspomniałam to główna bohaterka. Nie potrafiłam zżyć się z tą postacią. I denerwowała mnie. Jako pracownica zoo... Nie będę tutaj nic o tym wspominać, bo się rozłoszczę i popsuje sobie humor. Jednak zainteresowanych odsyłam na bloga Królowej Matki, która zamieściła na nim istotne fragmenty, które pomogą tym co nie czytali Poczekajki, zrozumieć o co mi chodzi. W dodatku Patrycja jest osóbką głupiutką, która bladego pojęcia o życiu nie ma. Przynajmniej, w moim mniemaniu.  Nie chcę zdradzać wam szczegółów, ale aż mnie świerzbią palce, aby zdradzić cokolwiek co pokazałoby wam iż moje stwierdzenie o Patrycji jest słuszne. Jednak, nie. Tym razem będę twarda. Jednak czego można się spodziewać po osobie która… Niech no, nic więcej nie zdradzę.

Było coś co drażniło, irytowało, denerwowało mnie bardziej niż Patrycja. Był to obraz jaki pani Michalak stworzyła i polskiej wsi i jej mieszkańcach. Według niej kobiety, nawet młode, tuż po ślubie rodzą po ósemce dzieci i chodzą w chustkach zawiązanych na głowie jak stare babcie. Chłopcy, mężczyźni są płytcy i używają tylko gwary chłopskiej i nie znają się na niczym innym tylko na polu. W dodatku – nie chodzą do szkoły i nie znają ortografii. I tutaj użyje przykładu, bo nie wytrzymam. We wsi znajduje się sklep SPORZYWCZY. Tak. W dodatku obsługuje go typowa kobieta wiejska (w mniemaniu pani Michalak) która mówi do bohaterki „Dla niej nie ma. I nie będzie”. No cóż. Jeżeli ktoś zamierza już pisać o temacie wsi, to niech go uszanuje i pozna, a nie posługuje się stereotypami.  Bo pomimo iż „Poczekajka” jest powieścią humorystyczną, to autorka miasta jakoś nie potraktowała groteskowo. 

Reasumując książkę nawet polecam, jeżeli ktoś ma ochotę na lekką lekturę.

Książka bierze udział w wyzwaniach : Polacy nie gęsi, Czytamy powieści obyczajowe.

My Instagram

Made with by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates