2018/04/25



Za oknem piękna pogoda, wszystko budzi się do życia, a cały świat nabiera kolorów. Wszystko wydaje nam się tak naturalne, taki cykl trwa od lat i nic nie jest w stanie o zniszczyć i zaburzyć. Niestety, jesteśmy nieświadomi tego, co dzieje się obok nas. Dlaczego? Świat nie byłby tak kolorowy gdyby nie małe, bzyczące, bardzo pracowite stworzenia. Chodzi oczywiście o pszczoły. Ktoś mądry powiedział, że gdy one znikną toto na ziemi zabraknie życia. I miał stu procentową rację.

2018/04/18




JEŹDZIEC MIEDZIANY | TATIANA I ALEKSANDER | OGRÓD LETNI 

O ile pierwsza część opowiadająca o losach Tatiany Mietanowej i Aleksandra Biełowa spodobała mi się i dośc szybko się z nią uporałam, to już z kontynuacją było… o wiele gorzej.

Paullina Simons zakończyła Jeźdźca miedzianego w momencie, kiedy drogi Aleksandra i Tani się rozeszły. Ona, młoda Rosjanka, uciekła z ogarniętej wojną ojczyzny, aby zacząć nowe życie. On, Amerykanin, podający się za rodowitego Sowieta, został skazany na śmierć, gdy prawda wyszła na jaw. Wydawać by się mogło, że tych dwoje już nigdy się nie odnajdzie; że los rozdzielił ich na zawsze. Aleksandrowi udaje się ujść z życiem, chociaż zostaje skazany na walkę w oddziałach karnych ZSRR. Wraz z sobie podobnymi żołnierzami prze naprzód, aby całkowicie wygonić hitlerowców z ziem Rosji, Białorusi, Ukrainy i Polski. Tatiana, która bezpiecznie dotarła do Stanów Zjednoczonych rodzi synka. Wraz z nim przebywa na wyspie emigrantów. Rozpacza z powodu śmierci swojego ukochanego. Jednak gdy pojawia się nadzieja, że mąż dziewczyny żyje, nie waha się ani chwilę. Wyrusza do kraju, z którego uciekła i który podnosi się z kolan, na które rzuciła je wojna. Czy odnajdzie Aleksandra.

Tatiana i Aleksander to powieść bardzo statyczna. Przez większość lektury niesamowicie się nudziłam i popadałam w stupor, podobny do tego który towarzyszył Tatianie. Chociaż autorka starała się przyśpieszyć jakoś akcje, nadać jej tempo, trochę urozmaicić, wywołać u czytelnika wiele emocji, to ja tę część męczyłam. Dokończyłam lekturę tylko dlatego, że byłam ciekawa zakończenia (które jest dość przewidywalne, ale chciałam wiedzieć, jak autorka pokierowała losami bohaterów). I chociaż się starałam, to Tatiana i Aleksander często byli odstawieni na boczny tor, a ja czytałam coś innego, bardziej ciekawszego.

Co jeszcze przeszkadzało mi w drugim tomie Jeźdźca Miedzianego? To, że wszystko było dość nieprawdopodobne. Rozumiem, że historia spisana przez Simons to fikcja literacka, ale w pierwszym tomie bardzo podobał mi się realizm wojny który przedstawiła autorka – głód, śmierć najbliższych, zimno, ciemność, walka o każdy kolejny dzień, każdą godzinę. To, że gdy z Tatianą przechadzałam się ulicami Stalingradu to czułam wszystko to, co bohaterka. Dla mnie był to ogromny plus. W drugim tomie, chociaż bardzo się starałam, to nie potrafiłam przenieść się do żadnego z bohaterów i poczuć tego, co oni. Wszystko, czego dokonała Tatiana, aby dotrzeć do ukochanego było bardzo, ale to bardzo nieprawdopodobne i abstrakcyjne, dlatego zamiast z zapartym tchem śledzić kolejne jej poczynania, robiłam to raczej ze znudzeniem i lekko rosnącą irytacją.

O ile pierwszy tom oceniłabym dość wysoko, to drugi nie utrzymał poziomu. Paullina Simons chciała zakończyć losy bohaterów, ale nie wyszło jej to tak dobrze jak tego oczekiwałam. Ogród letni dopiero przede mną, ale nie śpieszy mi się do tej lektury. Obawiam się, że autorka nie ma nam już nic ciekawego do powiedzenia i kontynuowała tę historię nieco na siłę.

2018/04/16



Saga o Lipowie to moje odkrycie zeszłego roku. W dwa miesiące pochłonęłam wszystkie tomy serii autorstwa pani Kasi Puzyńskiej. Byłam zachwycona, oczarowana. Wpadłam jak śliwka w kompot. Po przeczytaniu ostatniego tomu… czekałam. Na Norę. Najnowszą część. To, jak pani Kasia zakończyła Czarne Narcyzy wywołały u mnie tak skrajne emocje, że nie mogłam doczekać się, aż dowiem się co dalej będzie działo się w Lipowie.

Berenika, zwana przez znajomych BiBi, już kilka razy uciekła z domu, jednak w tym przypadku było zupełnie inaczej – jej zniknięcie zaniepokoiło nawet jej matkę, która zgłosiła sprawę na policję. Okazuje się, że coś wspólnego z nastolatką ma Cezary Zaremba, ojciec Marka Zaremby, policjanta z Lipowa. Mężczyźni od lat nie utrzymują ze sobą kontaktów. Sprawą ma zająć się Daniel Podgórski, który odzyskał pracę w wydziale kryminalnym i Emilia Strzałkowska, przed którą pojawia się perspektywa awansu. W tym samym czasie w Świeciu zostaje zamordowana jedna z pacjentek, ale wysyła wiadomość do Weroniki. Zaintrygowana kobieta postanawia dowiedzieć się co za tajemnice skrywa Jan Kowalski, a o pomoc prosi Grzegorz, ordynatora w Świeciu i znajomego z dawnych lat. Standardowo, oprócz spraw kryminalnych, bohaterowie  przeżywają własne rozterki. Czy Daniel w końcu podejmie decyzje? I czy uda mu się uporządkować swoje życie? Czy wybierze pomiędzy dwoma kobietami, w których życiu namieszał?

W każdej poprzedniej recenzji pisałam, że nie sposób się domyślić kto stoi za zbrodnią. Autorka tak skutecznie prowadzi intrygę, zwodzi za nos, rozsiewa poszlaki, że dopiero na ostatnich stronach poznajemy sprawcę, winnego, ale wszystko łączy się w logiczną całość, wszystkie wątki pasują do siebie jak idealne puzzle. Przy każdej części nie mogłam wyjść z podziwu nad wyobraźnią autorki, która nie dość, że wymyśla coraz to nowe zbrodnie, to wszystko potrafi połączyć w spójną całość. W Norze sprawa jest coraz bardziej skomplikowana i gdyby nie wyjaśnienie autorki oraz powroty do przeszłości trudno by było się w tym wszystkim połapać. A trzeba pamiętać, że czytelnik jest krok do przodu przed bohaterami. Miałam wrażenie, że autorka trochę za bardzo nakombinowała i namieszała. Przy wyjaśnieniu, rozwikłaniu zagadki cały czas czułam, że wszystkiego było za dużo. Chociaż wszystkie wątki ze sobą się połączyły, a ja znowu nie domyśliłam się, kim jest Nora i co ma wspólnego ze zniknięciem Bibi, to czułam przesyt.


Akcja w Norze biegnie do przodu w szaleńczym tempie. W tym samym czasie śledzimy wydarzenia z perspektywy Daniela i Emilii, Klementyny (której nie mogłoby w tej książce zabraknąć) oraz Weroniki. Każdy bohaterów podąża własną drogą. I wydaje się, że ich ścieżki nigdy się nie skrzyżują. Katarzyna Puzyńska bardzo skutecznie budowała napięcie u czytelnika, powodowała przyśpieszone bicie serca, zmieniała wątek oraz bieg akcji, w wyniku czego nie sposób się było oderwać od tej historii. Gdy śledziłam losy bohaterów cały czas w głowie miałam jedno pytanie: Kogo wybierze Daniel? Czy zmieni swoje zachowanie? Autorka dość długo kazała mi czekać na odpowiedź, nie raz doprowadzając mnie do zawału. Nie wspominając o tym, że Czarne Narcyzy również zakończyła w bardzo kluczowym momencie.

Nadal nie polubiłam Emilii Strzałkowskiej. Autorka wprowadziła ją do swoich historii aby namieszała, namociła i pozmieniała wątki. I chociaż zapewniła czytelnikom trochę rozrywki, to Emilia nie wywołała u mnie sympatii. Z każdym tomem starałam się ją polubić, zrozumieć, ale nie mogę. Nie i koniec. Daniel od przykładnego policjanta, do tego, kim jest teraz przeszedł długą i pochyłą drogę. Nie raz sięgnął dna i zdaje sobie sprawę, że musi włożyć dużo siły, aby odbudować zaufanie otaczających go ludzi i wyjść na prostą.

Nora to może nie najlepsza część Sagi o Lipowie, ale miło było znowu wrócić do znanych mi miejsc i bohaterów. Chociaż ta książka ma kilka wad, to czas z nią spędzony był nie zmarnowany, a autorka znowu zostawiła mnie z tysiącem myśli i niedopowiedzeń. Zasiała u mnie ziarno niepewności, rozbudziła ciekawość i… każe czekać na dalsze losy bohaterów! O ile kolejny tom się ukaże. I czuje, że jeżeli okaże się kolejny tom, to wbije mnie w fotel i wywoła wielki szok.

A czy wy chcecie się dowiedzieć Kim jest Nora?

Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu Prószyński i Spółka!

PREMIERA: 17.04.2018

Follow Us @soratemplates