2019/06/15


Nie spodziewałam się, że Nieodgadnionytego, aż tak mi się spodoba i nie będę mogła się od tej historii oderwać. Chociaż jest to kryminał skierowany do młodzieży, ja podczas lektury bawiłam się znakomicie. Wiek nie gra w przypadku tej powieści roli, bo powieść Maureen Johnson porywa. I miażdży, zostawiając z niedosytem, bo przecież jest i kolejna część. Tak, Nieodgadniony kończy się cilffhangerem, który nadłamał moje zakochane serce.

2019/06/13



Tosia w Tarapatach. Kłopoty i katastrofy to druga część o przygodach rezolutnej dziewczynki, która kocha rozwiązywać mroczne zagadki i wcale nie boi się przerażających postaci czy stworów. Bohaterka dzielnie stawia im czoła i pokazuje, że warto walczyć ze swoimi lękami, a w dodatku czytelnik wspólnie z nią przeżywa niesamowite przygody, od których nie może się oderwać.

W drugiej części Tosia uda się z wizytą do dawno niewidzianej ciotki i rozwiąże tajemnice opętanego ogrodu, a także spotka leśne Licho, stawi czoła pladze pasigłowców, a także odkryje księgę koszmarów. A czymże jest Prawo Piątek? Jeżeli jesteście ciekawi jak dziewczynka rozwiąże wszystkie sprawy to śmiało, sięgajcie po Tosię w Tarapatach. Dzięki tej książce, znowu, przeżyjecie wspaniałe przygody i będziecie mogli opowiadać, że razem z bohaterką pokonaliście potwory nie z tego świata.

Paweł Maj ponownie zachwycił mnie swoimi pomysłami na przygody Tosi. Ja sama w życiu nie wymyśliłabym aż takich wspaniałych historii. Nie jestem w grupie docelowej odbiorców tej książki, ale bawiłam się świetnie przy jej lekturze, jeszcze bardziej polubiłam Tosię. Te dwie powieści będą czekać, aż mój syn osiągnie wiek odpowiedni i wtedy z wielką radością mu je podsunę i będziemy je wspólnie czytać. Ja w młodości kochałam takie historie – pełne przygód, wywołujące lekki dreszczyk niepokoju i wiem, że nadal gros dzieci zaczytuje się w takich książkach. Tosi nie da się nie lubić. Co więcej – Tosia pokazuje młodym czytelnikom, że warto walczyć ze swoimi lękami, że można im stawić czoło, wygrać i jeszcze świetnie się przy tym bawić.

Tosia w tarapatach. Kłopoty i katastrofy to świetna lektura na wakacje, więc śmiało możecie podsunąć ją waszej pociesze, spakować do walizki. Tak jak i poprzednią część, możecie i w tym przypadku razem poznawać przygody rezolutnej i odważnej dziewczynki.

2019/06/12




Co robią małe dziewczynki? Bawią się lalkami, chodzą do szkoły, pomagają rodzicom, odrabiają lekcje, spotykają się ze koleżankami i kolegami? Może większość i tak, ale nie Tosia Tarapata, która jest mistrzem w rozwiązywaniu spraw nie tylko kryminalnych, ale tych bardziej mrocznych, tajemniczych i przerażających. Mogłoby się wydawać, że to Tosia znajduje sama te problemy, ale to ona jest dla nich jak magnes. I co najważniejsze – dziewczynka niczego się nie boi, do wszystkiego podchodzi bardzo racjonalnie.

W pierwszej części Tosia będzie musiała się zmierzyć z potwornym królikiem, który ukrywał się pod łóżkiem jej koleżanki czy chochlikiem, który robił niewyobrażalny bałagan w pokoju dziewczynki i znajomych z klasy. Panna Tarapata będzie musiała stawić czoła widmowemu wilkowi, zombie, rdzewiejącemu rowerowi czy rozwiązać problem Klątwy Kanau. Jak widać, dziewczynka nie może narzekać na nudę.

Tosia w Tarapatach to idealna książka dla wszystkich młodych czytelników, którzy lubią się bać. Możecie być trochę tym zdaniem nie za bardzo przekonani, ale Wasze dzieci w tych historiach będą się zaczytywać. Ja przepadłam na dwa wieczory, nie mogłam się oderwać, byłam ciekawa jak zakończy się historia dziewczynki i czy uda jej się rozwiązać wszystkie sprawy. Paweł Maj stworzył bardzo fajne i poczytne książki dla dzieci, które razem z Tosią będą mogli przeżywać niezapomniane przygody. Dzięki tym historiom Wasze dzieci pokochają czytanie (o ile jeszcze mają jakieś wątpliwości). Tosia w tarapatach to idealna lektura do wspólnego czytania.

Co więcej, głównej bohaterki nie da się nie lubić. Tosia Tarapata jest normalną dziewczynką, z przyjaciółmi, lubiącą się bawić i pragnącą mieć urodziny w prawdziwym domy zabaw. Wiele młodych czytelników nawiąże z bohaterką nić sympatii i porozumienia, dzięki czemu lektura będzie jeszcze bardziej emocjonująca.

Jeżeli nadal nie jesteście przekonani, to sami skuście się i sięgnijcie na przygody Tosi. Dorośli inaczej odbiorą taką książkę, ale na pewno wam się spodoba i z chęcią podsuniecie ją swoim pociechom.

2019/06/11




Po Bonie przyszedł czas na Barbarę Radziwiłłównę. Historia spisana przez Magdalenę Niedźwiecką opowiada o młodej kobiecie, w której zakochał się Zygmunt August, późniejszy król Polski i Wielki Książę Litewski, ale nie tylko, bo autorka porusza wiele wątków, mniej lub bardziej znanych z lekcji historii.

Akcja książki rozpoczyna się w roku 1537. Bona, która nadal rządzi u boku swojego męża, Zygmunta, nie dopuszcza do władzy swojego jedynego syna. Niemniej, w jej przekonaniu, robi wszystko, aby August otrzymał władzę i pieniądze po śmierci ojca. Niestety, młody król, podjudzany przez Radziwiłłów, szczególnie Mikołaja zwanego Czarnym, postanawia walczyć o swoje. Nie chcę żyć dłużej pod matczyną spódnicą. August, znany z rozwiązłego trybu życia, podczas jednej z wizyt na Litwie poznaje kuzynkę Czarnego, Barbarę, młodą wdowę. Władca jest nią oczarowany, ale niektórzy mówią, że kobieta rzuciła na niego urok. Trzeba zaznaczyć, że Barbara znana jest z rozwiązłości, zabaw i dostatniego życia. Nikt na dworze w Krakowie nie spodziewa się, że przelotny romans przerodzi się w coś trwalszego, zwłaszcza Bona. Jednak młody król poślubia w tajemnicy przed szlachtą i rodzicami Barbarę.



Jak wspomniałam przy Bonie, bardzo cenię sobie książki Magdaleny Niedźwieckiej i cieszę się, że po Opowieściach z angielskiego dworu skupiła się na Jagiellonach, tchnęła ponownie w nich życie i przeniosła czytelników do XVI-o wiecznej Polski. Do tej pory historię Polski znałam wyłącznie z podręczników, a autorka pozwoliła mi spojrzeć na tych ludzi inaczej. Przybliżyła mi ich biografię i spowodowała, że z ciekawością zaczęłam szukać głębiej i dalej, aby poznać historię ludzi, którzy już dawno odeszli. Pierwszy tom opowiadał o losach Bony, królowej Polski, Włoszki, która nie zyskała sympatii szlachty i magnaterii się szlachcie. Nie podobał jej się system rządzenia w Polsce i nie mogła pogodzić się z tym, że król o wszystko musi pytać innych, uprzywilejowanych. Na jej temat po Polsce rozeszły się plotki, że jest czarownicą i truje swoich wrogów, a wszystko dlatego, że wychowała się w tak odmiennym kulturowo kraju i odebrała  bardzo dokładną edukację. Bona pojawia się i w tej części tuż obok Barbary Radziwiłłówny. Są jak ogień i woda. Włoszka, temperamentna, mądra, oczytana. Barbara – wystawiona jako przynęta przez swoich braci, kochająca zabawę i lekki styl życia. Nazywana nawet wielką nierządnicą litewską. Te dwie kobiety nigdy się nie spotkały, a łączył je jeden mężczyzna, którego obie kochały. Jednak Barbara również ucierpiała. Po ślubie z monarchą nie wiodła królewskiego życia, została nawet odizolowana od świata, a później musiała znosić plotki i wyzwiska. Obie kobiety były na swój sposób postaciami tragicznymi, którym przyszło żyć w nieodpowiednich czasach.



Po lekcjach historii uważałam królową Bonę za osobę okropną, apodyktyczną i  złą, a Barbarę za pokrzywdzoną, bo zakochała się w królu. Po skończonej lekturze muszę przyznać, że to Bona jest wspanialsza, chociaż nie jest pozbawiona wad. Autorka dosyć dokładnie zobrazowała jej konflikt z jednym żyjącym synem. Królowa chciała trzymać go pod spódnicą i miała nadzieję, że po objęciu władzy to do niej August będzie się zwracał po radę. Spory, konflikty, objęcie władzy na Litwie przez Jagiellona tylko powiększało mur między matką a synem. Czy można polubić obraz Zygmunta Augusta, którego serwuje nam autorka? Tak jak bohaterki, wzbudza od ambiwalentne uczucia, jednak w moim przypadku, szala przechyla się na stronę bez sympatii. Król dobrze wiedział jak prowadzić gierki polityczne, był łachy na pochlebstwa, był wręcz uzależniony od matki.


Pani Magdalena Niedźwiecka skutecznie zburzyła w mojej głowie obraz idealnej miłości pomiędzy Zygmuntem Augustem a Barbarą Radziwiłłówną. Pamiętam obraz Jana Matejki, na którym to król czuwa przy umierającej przedwcześnie żonie. Teraz już wiem, że prawda jest zupełnie inna i nigdy nie spojrzę już na to dzieło w ten sam sposób. Jednak tuż obok tej „miłości” pojawia się inna, dojrzalsza i trwalsza – pomiędzy Boną Sforzą a Zygmuntem Starym.



Autorka porwała mnie do XVI-o wiecznej Polski. Znam przecież historię, jak i większość z nas, ale nie obawiałam się, że przy tej książce się znudzę. Wiedziałam, że pani Magdalena Niedźwiecka, ze swoim kunsztem pisarskim, skutecznie mnie omota i nie pozwoli ani na moment oderwać się od książki. Barbarę Radziwiłłownę czyta się jak najlepszy romans i przygodówkę, z wypiekami na twarzy i niepokojem w sercu.

Teraz zostaje czekać mi na ostatni tom Zmierzchu Jagiellonów. Mam nadzieję, że autorka nie każe mi długo trwać w takim stanie, a co więcej, niedługo zaserwuje czytelnikom kolejną porywającą serię.

OFICJALNA RECENZJA DLA PORTALU DUŻE KA!

2019/06/09



Książka Ewy Kowalskiej kusi czytelnika już od pierwszego wejrzenia. Intrygujący tytuł, zachwycająca okładka … Nic tylko czytać. Chociaż byłam trochę sceptycznie nastawiona, bo nie słyszałam za dużo o Stroicielach, to zaryzykowałam i przepadłam., od pierwszej strony.

Asper od zawsze była inna. Miejscowi wytykali ją palcami, szeptali gdy mijała ich ulicą, a po tym, co wydarzyło się w ruinach świątyni zaczęli jawnie okazywać jej nienawiść. Dziewczyna wiedziała, że różni się od wszystkich, których zna. Postanawia wrócić do lasu, do świątyni, gdzie doszło do tragedii. O pomoc prosi Kędziora, który również miał związek z wydarzeniem, po którym Asper zaczęto nazywać małą diablicą. Chłopak podwozi dziewczynę na skraj lasu po czym odjeżdża, ale dręczony dziwnymi wyrzutami sumienia postanawia wrócić po dziewczynę i wyprowadzić ją z lasu. Kędzior nie wie, że całe jego życie się zmieni. Dowie się prawdy o sobie samym, swoim przeznaczeniu i o sile, która rządzi światem.

Stroiciele to istoty, którym nikt nie chcę wchodzić w drogę, Manipulują ludźmi, wpływają na ich myśli, blokują ich rozwój. Człowiek jest dla nich najniższą formą bytu, nic nieznaczącym pełzakiem, który widzi tylko to, co Stroiciele mu pozwolą.

Dlaczego warto przeczytać debiut Ewy Kowalskiej? Powodów jest kilka.

Pierwszy – oryginalność świata przedstawionego. Takiej historii jeszcze na swojej drodze nie spotkałam. Stroiciele wciągają już od pierwszych stron. Autorka miała ciekawy i intrygujący pomysł na cały system, podział na ludzi i nadludzi (tak w skrócie). System, którym rządzi się świat Asper i Kędziora jest dopracowany w każdym, najmniejszym aspekcie i to czuć. Autorka zdradza nam wszystko stopniowo – razem z Kędziorem odkrywamy całą prawdę, która coraz bardziej szokuje. Wiem, że autorka nie odkryła przed czytelnikami wszystkich kart, w głowie mam wiele znaków zapytania i mam wielką nadzieję, że w kolejnych tomach znajdę na nie odpowiedź. Świat wykreowany przez Ewę Kowalską wydaje się bardzo podobny do naszego – dopiero później, z każdą kolejną stroną, zaczynamy wyłapywać różnice.


Po drugie – bohaterowie. Kędzior i Asper to postacie wielowymiarowe, kolorowe i tajemnicze. Przez większość akcji Stroicieli towarzyszymy chłopakowi, którego można poznać lepiej niż dziewczynkę. Asper jest … trudno mi znaleźć jego słowo aby ją opisać. Jej zachowanie wywołuje u czytelnika wiele emocji – od współczucia po strach i nienawiść. Czuje, że autorka specjalnie nie zdradziła zbyt wiele, aby podsycić ciekawość czytelnika. Asper i Kędzior tworzą intrygujący i ciekawy duet. Chętnie zobaczę, w jakim kierunku potoczy się akcja.

Po trzecie – brak wątku miłosnego. Coś może się wykluć w kolejnych dwóch częściach, nawet mam pewne podejrzenia, ale jeżeli czujecie przesyt książkami fantastycznymi, gdzie miłość wita was już na pierwszych stronach, jest słodko i mdło, to Stroiciele będą miłą odskocznią.

Po czwarte – autorką jest Polka. Ile na rynku jest dobrych, wciągających i intrygujących książek zagranicznych autorów? Ogrom. Stroiciele to książka polskiej autorki, która pokazuje, że można stworzyć dobrą antyutopię/fantastykę, z intrygującym światem przedstawionym i bohaterami. Co więcej – ta książka to debiut, w dodatku udany. Mam nadzieję, że autorka w kolejnych częściach jeszcze bardziej rozwinie skrzydła i zaserwuje czytelnikom akcję bez trzymanki.

Reasumując, Stroiciele to książka, która wciąga od pierwszej strony, akcja nie zwalnia tempa, a w głowie czytelnika z każdą stroną pojawiają się kolejne pytania. I mam nadzieję, że autorka odpowie na nie w kolejnym tomie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Zysk i sk-a.

2019/06/03



Lubicie przygody małej Maszy i rezolutnego Niedźwiedzia? Ja bardzo! Nie spodziewałam się, że rosyjska bajka może mnie aż tak wciągnąć, ale to świetny sposób na nudę. W nałóg wciągnął mnie mój mąż, który stawia Maszę wyżej niż Pingwiny z Madagaskaru, a to jest bardzo dobra rekomendacja. Mój syn uwielbia oglądać wszystkie przygody Maszy w wersji papierowej, więc gdy trafiła do nas nowa książeczka (z figurką) była wielka niepohamowana radość. Chociaż akurat ta książeczka, a raczej zeszyt zadań, jest nieco dla starszych dzieci, to można czytać ją i młodszym dzieciom.

2019/05/31




Są książki, które każdy z nas powinien przeczytać obowiązkowo. Bez żadnego gadania i wymigiwania się. To nie tylko słowa – to spisane świadectwo, wspomnienia, daty i fakty, dzięki którym nie zapominamy, do czego zdolny jest człowiek który uważał się za lepszego. Od Ciebie. Ode mnie. Są takie książki, o których nie da się nic napisać, bo całą prawdę mają zawartą w sobie. Książki, których autorzy musieli zebrać wszystkie informacje, wypowiedzi, wspomnienia i opisać to zrozumiale dla przyszłych pokoleń. Jako piersi się z nimi skonfrontowali. Do takich pozycji zaliczają się Kobiety z bloku 10.

2019/05/30




Gdy tylko zobaczyłam Pielęgniarki w zapowiedziach to wiedziałam, że prędzej czy później muszę tę książkę przeczytać. Nie tylko dlatego, że powieści pisanych przez pracowników służby zdrowia pojawia się coraz więcej na rynku wydawniczym, ale również ze względu na to, że jestem położną. Chociaż nigdy nie będę pracować na oddziałach tj.: pediatria, onkologia, wewnętrzny, kardiologia czy chirurgia, to przez każdy z nich musiałam przejść w ramach praktyk studenckich i zdążyłam poznać ich specyfikę. Położnictwo, to siostrzana dziedzina pielęgniarstwa. Podczas mojej drogi studenckiej i zawodowej spotkałam osoby, które twierdziły, że bycie położną jest o wiele lepsze. Mam wrażenie, że te dwie grupy zawodowe zamiast się wspierać, to wewnętrznie trochę ze sobą rywalizują. Dlaczego? Może dlatego, że zawód pielęgniarki czy położnej nie jest szanowany, chociaż są to zawody samodzielne. Nadal wielu uważa, że na w ciągu dwunastu godzin tylko piejmy kawę, zajadamy się ciastem i nie chcę nam się ruszyć do pacjentów. Prawda jest zgoła inna – teraz, kiedy brakuje personelu pielęgniarka nie ma czasu aby dłużej zająć się jednym podopiecznym.

Christie Watson autorka Pielęgniarek, wydając książkę na pewno otworzyła oczy wielu ludziom. Mój egzemplarz jest pełen zakładek indeksujących, a gdybym chciała wszystkie interesujące fragmenty zaznaczyć, to na każdej stronie musiałabym coś przykleić. Zacznę od tego, że mi w oczy rzuciły się różnice w kształceniu. W Polsce odbywa się to trochę inaczej – zaczynamy studia, które są bardzo wymagające, musimy przez trzy lata przejść gro praktyk, a potem zdać egzamin i obronić pracę licencjacką. Nigdy na zajęciach praktycznych nie jesteśmy same – zawsze jest grupa, którą ktoś się opiekuje. Nie mamy jednego mentora. Później magisterka, specjalizacje i niekończące się szkolenia(chociaż w Wielkiej Brytanii wygląda to tak samo). Jednak to, że pielęgniarki nie są szanowane przez lekarzy (na szczęście jest ich już znaczna mniejszość)jest spotykane wszędzie. Chociaż nam Anglia wydaje się krainą mlekiem i miodem płynącą, to ich szpitale również borykają się z ciągłym brakiem personelu czy ucinaniem etatów z powodu braku pieniędzy.



Christie Watson wspomniała o swojej młodości; o tym, co zadecydowało o wyborze zawodu pielęgniarki. Opisała swoje pierwsze dni na praktykach, gdzie wszystko ją szokowało i nie wierzyła, że sobie poradzi. Podziwiała pielęgniarki pracujące już kilka lat na oddziale, bo doskonale wiedziały, gdzie i kiedy się znaleźć oraz jak sprawnie i skutecznie wykonywać swoje obowiązki. Autorka nie pomija swoich błędów i nie robi z siebie idealnej; nie raz pisze o tym, że musiała wiele lat przepracować aby się czegoś nauczyć. Watson wspomina bardzo często, że zawód pielęgniarki nie jest dla wszystkich. Że to nie tylko osoba, która podaje zastrzyki czy leki, ale także ktoś, kto jest przy pacjencie cały czas. Christie Watson długi czas pracowała na pediatrii i OIOMie gdzie miała styczność z małymi bohaterami, którzy nie raz przegrywali walkę. Ja miałam praktyki na Intensywnej Terapii Noworodka  i wiem, że to oddział, na którym nigdy nie chciałabym się znaleźć. Żeby pracować z dziećmi trzeba mieć siłę, którą nie każdy w sobie znajdzie. Trzeba wiedzieć, kiedy należy przełknąć łzy, a kiedy dać im swobodnie popłynąć. Z dzieckiem i rodziną spędza się 12 godzin. Nie tylko przy noworodkach, ale i na innych, ciężkich oddziałach dziecięcych.

Autorka posiada nie tylko ogromną wiedzę medyczną, ale także przekazuje czytelnikowi dużo ciekawostek historycznych o pielęgniarstwie. W pierwszych rozdziałach dużo wspomina o Florence Nightingale, którą zna każda położna i pielęgniarka, bo jest ona tak matką chrzestną tych zawodów. Jeżeli jesteście wiecznie głodni wiedzy to warto poczytać o tej kobiecie. Jej historia jest fascynująca i inspirująca. Christie Watson gdy przebywa (a my wraz z nią) na jakimś oddziale stara się dokładnie opisać system opieki zdrowotnej – przedstawić plusy i minusy. Wiele z nich możemy zaobserwować również w naszym kraju. Mam wrażenie, że standardy piszą osoby, które nigdy nie pracowały w szpitalu.



W Pielęgniarkach autorka oprowadza nas po oddziałach szpitalnych – po  wszystkich na których pracowała czy odbywała praktyki. Razem z nią wchodzimy na psychiatrię, ginekologię i trakt porodowy, aby na dłużej zatrzymać się na oddziałach pediatrycznych i intensywnej opieki. Dużo miejsca poświęca na to, aby opisać sam szpital i oddziały. Dla kogoś, kto nigdy albo bardzo rzadko ma z nimi styczność, może to być nowość, ale pozwala to wyobrazić sobie dokładnie miejsce pracy pielęgniarki. Uwierzcie mi na słowo – pacjent i personel medyczny zupełnie inaczej patrzą na szpital i oddziały.

Czy przy takiej książce można płakać? Można. Mnie najbardziej poruszyły rozdziały i fragmenty, w których to autorka skupiała się na dzieciach, które przegrały walkę. O tym, jak wyglądają och ostatnie dni; o tym, jak reagują rodzice i o tym, jak ważną rolę odgrywa wtedy pielęgniarka. Musi ona wyczuć z jakimi ludźmi będzie rozmawiać i odpowiednio dobrać słowa. Uświadomiłam sobie jakim skarbem szczęściem jest mieć zdrowe dziecko.

Dla kogo jest ta książka? Dla wszystkich, chociaż to jasne że inaczej odbierze ją ktoś, kto spędził na oddziale jakiś czas, inaczej personel medyczny, a jeszcze inaczej ten, kto nie miał ze szpitalem nic wspólnego. Jest to idealny wybór dla tych, którzy chcą studiować pielęgniarstwo czy położnictwo. Nie ma się co oszukiwać, że studia jak i zawód należą do najlżejszych. Ci, którzy się do tego nie nadają, są odsiewani i zostają tylko najwytrwalsi. Chociaż autorka pracowała w Wielkiej Brytanii to warto ją czytać również w naszym kraju.


Oficjalna recenzja dla portalu Duże Ka!

2019/05/28




Papież Leon X ostrzega ludność, aby Watykan nigdy nie pogrążył się w ciemnościach. Wydaje bullę, w której nakazuje, aby strzec Wiecznego Miasta przed mrokiem. Przez wiele, wiele lat ludzie pilnowali zapasu świec, nafty; dbali, aby latarnie nie gasły.

W XX wieku jednak o tym zapomniano – postęp, a wraz z nim elektryczność, spowodowały, że przepowiednia i przestroga papieża wyblakły. Do czasu, gdy w wyniku gwałtownej burzy uszkodzona zostaje elektrownia i władze Rzymu na 24 godziny postanowiły pogrążyć miasto w ciemności. Nie tylko prądu i światła miało zabraknąć – łączność padła, ustanowiono godzinę policyjną i wprowadzono specjalne środki ostrożności. Obawiano się, co takiego ciemność i mrok wywołają wśród ludzi; do czego posuną się pewni, że mrok osłoni ich przed sprawiedliwością. Słusznie, bo nikt nie spodziewał się, że kiedy nadejdzie mrok, na wolność wyjdą najgorsze ludzkie instynkty.

Penitencjariusz, policjantka oraz Vitalli, który jest najbardziej tajemniczym człowiekiem z całej trójki, ruszają  w pościg za tajemniczym mordercą, który jest brutalny w swoich zbrodniach i związany jest z tajemniczą sektą. Co ama z tym wszystkim wspólnego zaginiony przed laty chłopiec?

Władca ciemności to idealna książka dla fanów teorii spiskowych w które zamieszany jest Kościół; tajemnic z przeszłości, których ujawnienie, może zmienić świat. Ta historia wpasuje się w gust fanów powieści Dana Browna. Tajemnice, sekrety, Kościół… Czytając, byłam bardzo ciekawa czym jeszcze zaskoczy mnie Donato Carrisi i czy odpowie na wszystkie pytania.




Władca ciemności to trzeci tom cyklu serii o Marcusie. Dla tych, którzy tak jak ja, nie czytali poprzednich części – Trybunału dusz i Łowcy cieni – lektura tomu trzeciego nie będzie żadnym utrudnieniem. Owszem, autor daje do zrozumienia czytelnikowi, że Władca to jakiś fragment serii, ale nie spoileruje wydarzeń z dwóch poprzednich książek. W lekturze nie przeszkadza również brak wiedzy co do wydarzeń z Łowcy cieni czy Trybunału dusz. W trakcie czytania rośnie ciekawość i chęć sięgnięcia wstecz aby lepiej poznać Marcusa.

Żadnego z bohaterów nie polubiłam, a to dlatego, że nie mogłam ich dobrze poznać. Nie ma się co oszukiwać, że Władca ciemności, nie jest zbyt rozbudowaną powieścią. Ani Marcus, ani Sandra czy Vitalli nie wzbudzili mojej większej sympatii, chociaż tego ostatniego chyba nie da się polubić. Nie tylko dlatego, że autor nie poświęcił mu zbytniej uwagi, ale dlatego, że został przedstawiony w bardzo złym świetle. Niektóre wątki we Władcy ciemności powinny zostać bardziej rozbudowane. Szkoda, że autor tego nie zrobił, bo po zakończonej lekturze czuje drobny niedosyt. Nie mogę również nie porównać tej powieści do Dziewczyny we mgle tegoż autora, w której, pomimo irytującej postaci głównego bohatera, wszystko idealnie do siebie pasuje, a na wszystkie pytania znalazłam odpowiedzi. Autor o zamieszkach wspomniał, nie poświęcając im za wiele czasu. We Władcy ciemności brakowało mi opisów, zatrzymania się na dłuższą chwilę w Rzymie ogarniętym szaleństwem.

Na pewno sięgnę po poprzednie części książki z tej serii. Jeżeli lubicie takie klimaty, to Władca ciemności jak i poprzednie części, będzie dla Was bardzo dobrym wyborem.



Oficjalna recenzja dla portalu Duże Ka!

2019/05/26




Długo szukałam jednego słowa, jakim mogłabym celnie określić wszystkie książki pani Teresy Moniki Rudzkiej. Wymieniałam je już nie raz w innych recenzjach książek autorki, ale teraz chciałabym je dobitnie podkreślić i zaznaczyć. Powieści, jakie wychodzą spod pióra pani Rudzkiej są prawdziwe. Nie znajdziecie w nich fantazjowania, łagodzenia faktów czy charakterów. Jednak to Carska droga jest najlepszą książką autorki.

Krysia, Elżunia, Renata, Danusia, Lily i Remedios to bohaterki najnowszej powieści Teresy Moniki Rudzkiej. Krysia zakochuje się w lekarzu, Rosjaninie, służącym w forcie i postanawia za niego wyjść, pomimo początkowego sprzeciwu rodziców. Współcześnie, Renata, pisarka, poznaje portalu społecznościowym Bolka Plutę, w którym powoli się zakochuje. Gdy w końcu odwiedza mężczyznę na Podlasiu przekonuje się, że mężczyźnie daleko od ideału.

W Carskiej Drodze przeplata się przeszłość i teraźniejszość; losy kobiet, ich życie miłość są ze sobą złączone. Teresa Monika Rudzka każdej swojej książce głównymi bohaterami czyni przedstawicielki płci pięknej, więc w tym przypadku nie mogło być inaczej. Co więcej, postacie to osoby z krwi i kości, które borykają się z codziennością, stratą, złamanym sercem. Walczą, starają się kończyć każdy dzień z podniesioną głową, ale nie są niezniszczalne. Mają wady i zalety. Bardzo rzadko da się je polubić, tak szczerze, ponieważ autorka bardzo podkreśla ich wady. Krysia Sadowska jest uparta i zapatrzona w swoje ja. Czy życie nauczy ją pokory? Podejrzewam, że jakby przyszło jej żyć w naszych czasach, jej los potoczyłby się zupełnie inaczej. Renata jest pisarką po stracie, która żyje z bólem w sercu, jednak jej zachowanie momentami bardzo mi się nie podobało – jej wywyższanie się nadkimś, kto gorzej się wysławia nie jest przyjemne. Niemniej, to ciekawa postać, kobieta w kwiecie wieku, która nie boi się postawić na swoim. Jestem ciekawa ile z siebie wzięła autorka aby stworzyć Renatę. Lilly to najmłodsza z bohaterek, ale doświadczona przez los. Danusia, która jest ciepła i opiekuńcza i to chyba ona wywołała u mnie najwięcej pozytywnych emocji. Jest jeszcze Remedios, Elżunia czy bohaterki, które są wspominane lub tylko na chwilę pojawiają się na kartach Carskiej drogi.



Mam wrażenie, że w książce autorka przedstawiła mężczyzn z najgorszej perspektywy i obwiniła ich o całe zło. Bohaterowie wykreowani przez panią Teresę nie są nieskazitelni, ale również kobiety ponoszą winę, bo nie są nieomylne. Uważam, że są pełnowartościowi mężczyźni i takie stygmatyzowanie ich w książce mi się nie podobało.

Czymże jest ta tytułowa carska droga?

To trakt, w województwie podlaskim, wybudowany pod koniec XIX wieku. Powstała na potrzeby twierdzy w Osowcu. Miała zapewnić komunikacje pomiędzy carskimi budowlami. Współcześnie, ten termin stosowany jest w odniesieniu do 33 km. Łatwo można znaleźć informacje na jej temat w Internecie, a także zdjęcia, które również ukazują piękno Podlasia. Książka pani Rudzkiej to również kult tamtejszej przyrody, jej piękna, urokliwości. Cóż, sama po lekturze mam zamiar się tam wybrać. Losy bohaterek krążą wokół Podlasia i Carskiej Drogi, ale tytuł, to też metafora życia – każda z bohaterek musi pokonać swoją własną drogę, pełną przeszkód, ale także pięknych krajobrazów i widoków.

Przyznam się, że po kilku stronach miałam ochotę napisać do autorki, dzięki której otrzymałam egzemplarz Carskiej drogi, że nie dam rady przeczytać jej książki, bo mi się nie podoba, a bohaterki powodują, że zaczynają drgać mi kąciki ust. Z irytacji. Jednak postanowiłam dać tej powieści szansę i nawet nie zauważyłam kiedy tak się wczytałam w tę historię, że nie mogłam się od niej oderwać. Jestem w stanie zrozumieć, że nie wszystkim Carska droga się spodoba. Książki pani Rudzkiej nie są popularne, bo nie są lekkie. To powieści, które wymagają od czytelnika zaangażowania i zajrzenia głębiej. Skłaniają do refleksji i zastanowienia się nad swoim życiem, a czasami przewartościowania wszystkiego.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Autorce!

2019/05/17




Kocham baśnie od najmłodszych lat. Gdy tylko nauczyłam się czytać, poznałam wszystkie oryginalne wersje tych historii. Co rusz z biblioteki szkolnej wypożyczałam kolejne książki i byłam nimi oczarowana. Sentyment pozostał mi do dziś – mam wielką słabość do powieści, które w pewien sposób na nowo opowiadają baśnie. Niektórzy autorzy sprawnie dodają jakieś fragmenty, które zmieniają bieg historii,  a inni zastanawiają się, co było po „i żyli długo i szczęśliwie”. Wielu pisarzy próbowało odpowiedzieć sobie na to pytanie i należy do nich Chris Colfer, autor cyklu książek Kraina opowieści.

2019/05/15




Na moim blogu przeważają głównie dwa gatunki książek – fantastyka i kryminały. Wkręcam się powoli w literaturę faktu oraz reportaże, a także nieco ambitniejsze powieści współczesne. Ale ile można? Czasami przychodzi czas, kiedy jestem zmęczona doborem lektur i marzę o tym, aby przeczytać coś lekkiego; książkę, w której akcję się wciągnę i nie będę mogła jej odpuścić do ostatniej strony. Mój wybór padł na Czterdzieści minus.

We Wrocławiu mieszkają, żyją i pracują cztery przyjaciółki. Karolina wciąż czeka na miłość swojego życia, spotykając po drodze niewłaściwych facetów. Magda układa sobie życie na nowo, razem z nowonarodzonym synkiem, po tym jak dowiedziała się, że mąż ją zdradza. Aśka to rozchwytywana stylistka, której małżeństwo wydaje się szczęśliwe. Niestety, kobieta z dnia na dzień jest przekonana, że tkwi w związku bez miłości. Anita próbuje ratować upadającą czekoladziarnie przed bankructwem, ale nie ma pomysłu jak ma przyciągnąć do siebie klientów.

Lubię takie historie, a ta dodatkowo bardzo przypomniała mi jeden z moich ulubionych seriali, Przyjaciółki. Cóż, bohaterki nie są do siebie podobne, mają inne problemy, kłopoty, życie tych książkowych kobiet jest nieco stabilniejsze niż tych serialowych (zwrotami akcji trzeba zachęcić odbiorcę, aby nie odszedł od telewizora), ale chodzi mi o klimat. Czterdzieści minus Katarzyny Kostołowskiej to książka ciepła, którą czyta się ekspresowo, można powiedzieć, że za jednym posiedzeniem. Miałam napisać, że jest to historia lekka, ale bohaterki nie żyją jak w bajce na różowej chmurce, otoczone nietuczącymi łakociami i idealnymi mężczyznami. One mają bardzo realne problemy, z którymi może borykać się nie jedna czytelniczka. Każda z nas może w bohaterkach znaleźć jakąś nić. Styl pisania autorki nie sprawia problemów – Katarzyna Kostołowska bardzo szybko oplątuje czytelnika siecią słów, a kreacje bohaterek intrygują i ciekawią.


Bohaterki są realne, z krwi i kości. Nie są to postacie papierowe, nudne, mdłe i nijakie. Miałam wrażenie, że autorka wzięła kobiety z ulicy i wrzuciła je do swojej książki, nakazując im tworzyć swoją historię. Jak wspominałam, trudno nie polubić bohaterek, a ich losy sprawiają, że można się uśmiechać i współczuć. Nie jest to historia przy której się płacze (chyba że u czytelnika występuje tak zwana burza hormonów, wtedy łzy lecą przy lekturze niemal wszystkiego), ale wywołuje wiele emocji, dzięki którym trudno się od Czterdzieści minus oderwać. Plusem jest także piękny Wrocław, w którym autorka osadziła akcję swojej powieści. Bardzo chciałabym odwiedzić czekoladziarnie Anity i mieszkanie Karoli, której gust bardzo odpowiada mojemu.

Czterdzieści minus to ciepła, pełna emocji lektura, od której nie da się oderwać. Można przy niej odpocząć, zapomnieć się, uciec do Wrocławia do bohaterek i razem z nimi przeżywać wszystkie wzloty i upadki. Jeżeli jesteście fankami takiej literatury, to ta powieść musi się znaleźć na waszej liście must have. Ja bardzo lubię takie realne historie traktować jako odskocznie od nieco cięższych gatunków, więc na pewno sięgnę po inne książki Katarzyny Kostołowskiej.


Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Książnica.

2019/05/14



Praca w telewizji nie jest łatwa. To ciągły wyścig szczurów; walka o to, aby utrzymać się na swojej wysokiej pozycji; to ciągły stres, czy nie pojawi się ktoś nowy, lepszy bardziej uzdolniony, aby zająć twoje miejsce. W tej branży nie ma miejsca na zmniejszenie tempa.

Carrie jest znaną producentką. Jej mąż, scenarzysta Adrian właśnie zdobył nagrodę BAFTY za scenariusz do serialu Bunt pokolenia. Razem tworzą zgrany duet, który rozumie się bez słów. Pracują, podróżują, kochają się. Wszystko się zmienia, kiedy Carrie dowiaduje się, że jest w ciąży. Ta wiadomość zmienia ich życie, zwłaszcza że nie planowali potomstwa. Kobieta musi znaleźć zastępstwo na swoje miejsce, ale boi się, że po urodzeniu dziecka nie będzie miała do czego wracać.

2019/05/12





W miejskim lasku zostają odnalezione zwłoki młodej kobiety. Została brutalnie zamordowana i zgwałcona. Tuż obok ciała znaleziono kartkę  niewyraźnym }napisem – Odium, które nic nie mówi policjantom. Gdy Jan Bury, który zajmuje się śledztwem, przyjeżdża na miejsce zbrodni jest w szoku. Dodatkowo mężczyzna musi zmierzyć się ze swoimi prywatnymi problemami. Śledztwo jest trudne, poszlak brak, ale gdy zostają odnalezione kolejne zwłoki, komisarz wie, że ma do czynienia z seryjnym mordercą.

2019/05/09




Są książki, od których nie można się oderwać ani na chwilę. Pochłaniają one człowieka w całości, nie pozwalają o sobie zapomnieć nawet po zakończonej lekturze i w jakiś sposób wpływają na nasze codzienne życie. Są magiczne, przepełnione słowami i czyta się jak najlepszą poezję; smakuje jak najwspanialszy rarytas. Taka właśnie była dla mnie powieść Sarah Perry Wąż z Essex.

Anglia, rok 1893 r. Młoda wdowa Cora Seaborn po śmierci męża może w końcu odetchnąć. Zachwycona odzyskaną wolnością postanawia oddać się swojej pasji. Razem ze swoim synem Francisem i przyjaciółką Marthą wyjeżdża do Essex, gdzie dochodzą do niej plotki o mitycznym stworze, wężu, który powrócił i sieje grozę wśród mieszkańców małej wioski Aldwinter. Zachwycona kobieta postanawia sama sprawdzić, czy te pogłoski to mrzonka, czy prawda. Cora ma nadzieję, że odkryje nowy, zapomniany gatunek.

2019/05/07




Po serialu przyszła pora na książkę. Dziwię się, że nie została ona wydana w naszym kraju wcześniej. Na fali popularności produkcji Netlifksa na pewno sięgnie po nią gros osób, aby przekonać się, czy oryginał nie jest lepszy. Ja już wiem i zaraz wam coś o Ty opowiem.

Joe Goldberg pracuje w niezależnej księgarni. Gdy pewnego dnia odwiedza go Guinevere Beck, mężczyzna od razu zaczyna coś do niej czuć. Jednak Joe nie jest taki jak inni. Zaczyna śledzić dziewczynę – w mediach społecznościowych i w życiu realnym. Podgląda ją nawet w mieszkaniu i dowiaduje się o Beck wiele interesujących rzeczy. Joe wie co dziewczyna lubi, z kim sypia, co ją podnieca, co studiuje, jak i co pisze. Postanawia zatroszczyć się o dziewczynę, robić wszystko dla jej dobra. Posuwa się do czynów, które są niewybaczalne, ale na wszystko ma wymówkę. Chcę dla Beck jak najlepszego życia.

2019/05/06


Kim była Maria Magdalena? Cudzołożnicą? Przyjaciółką Jezusa? Jego uczennicą? A może, jeżeli wierzyć wszystkim abstrakcyjnym teoriom, jego żoną? Jaki jej obraz wyłania się z Nowego Testamentu? W ilu ewangeliach występuje? I dlaczego to ona została z tak niewielu kobiet zapamiętana? Na te i wszystkie inne pytania odpowiada Paweł  Nowakowski w swojej książce Maria Magdalena. Historia najbardziej tajemniczej kobiety w Biblii.

Ci, którzy spodziewają się typowej biografii srogo się zawiodą. We wstępie autor ostrzega, że to nie jest taka historia. Nowakowski bardzo skutecznie zbiera wszystkie informacje z Pisma Świętego, a dokładnie z Nowego Testamentu. Pochyla się nad zdaniami, wypowiedziami, wydarzeniami; łączy fakty i domysły, studiuje źródła wielkich uczonych Kościoła. Widać, że autor dużo pracy włożył w powstanie książki. Ma również sporą wiedzę, którą przekazał swoim czytelnikom, podając gro źródeł, dzięki którym Ci bardziej dociekliwsi będą mogli jeszcze bardziej zgłębić temat.

Niech nie przerazi was ta książka. Dla kogo jest? Nie tylko dla katolików, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej. Również dla tych, którzy lubią wciąż dowiadywać się czegoś nowego, a osoba Marii Magdaleny jest niezwykle intrygująca. Paweł Nowakowski pisał książkę językiem prostym, przystępnym, nie siląc się na wyższy styl wypowiedzi. Widać, że autor chciał aby jego dzieło trafiło do szerokiego grona odbiorców. Marię Magdalenę czyta się bardzo szybko. Nie jest to duża objętościowa książka, ale wiedzę, jaką przekazuje, warto poznać i zapamiętać.

Autor czyta między wierszami. Pochyla się dłużej nad pewnymi wydarzeniami spisanymi w Piśmie Świętym, opowiada o Marii Magdalenie. Z urywków, fragmentów, dopowiedzeń buduje obraz najbardziej tajemniczej kobiety w Biblii.  Wspomina także o teoriach spiskowych, jakie możemy spotkać w książkach typu Kod Leonarda da Vinci Dana Browna. Autor wskazuje jakie błędy są w nich zawarte, na czym polega ich bestseller oraz przytacza kilka podobnych tytułów. Widać, że Paweł Nowakowski jest człowiekiem oczytanym i mądrym, a podejmując się napisania biografii Marii Magdaleny wiedział, przed jakim staje zadaniem. Musiał sporo źródeł poznać, a później przełożyć je na bardziej przystępny język.

Polecam – jako ciekawostkę i poszerzenie swojej wiedzy. Przecież człowiek uczy się całe życie.

Za możliwość przeczytania ksiązki dziękuje Wydawnictwu Znak

2019/05/04


Już opisałam wam seriale zakończone [link do poprzedniego wpisu], a dzisiaj przedstawiam Wam wszystko to, aktualnie oglądam. Z większością Tych produkcji jestem na bieżąco i albo czekam na nowy sezon, albo jestem w trakcie. Są też takie, które dopiero niedawno zaczęłam. O większości możecie przeczytać osobne opinie, wystarczy kliknąć w tytuł. Zamierzam opisać je wszystkie, ale moje doba musiałaby zostać magicznie wydłużona do 30 godzin. Nie przedłużając – zapraszam Was do lektury. Czy znacie którąś z tych produkcji?

2019/05/02



Coś wydarzyło się na wieczorku zapoznawczym rodziców dzieci z miejscowej szkoły. Kto zabił? Kto jest winny? Kto zginął? Czy to był wypadek? A może ktoś specjalnie zrobił komuś krzywdę? Tysiąc pytań przychodzi do głowy nie tylko funkcjonariuszom miejscowej policji, którzy chcą rozwikłać zagadkę, ale czytelnikowi, który będzie mógł spojrzeć na całą sytuację z nieco szerszej perspektywy niż bohaterowie.

2019/04/30




Kiedy lekko ponad rok temu świat obiegła wiadomość o tym, że Tomek Mackiewicz i Elisabeth Revol utknęli na Nandze, leżałam w szpitalu i nie interesowałam się wiadomościami ze świata. Później, na spokojnie już, prześledziłam wszystkie wydarzenia i doszło do mnie, co się tam wydarzyło. Na Nandze zginał człowiek. Wielki człowiek. O którym warto napisać książkę. Rok później już jestem po jej lekturze.

2019/04/26


Bohaterkami Marvel stoi. Kobietami, obdarzonymi super mocami. Nie wierzycie? Ja do tej pory mogłam wymienić tyle te, które znałam z filmów – Czarną Wdowę, Wandę Maximow czy Walkirię.



Ta książka to kompendium wiedzy, które czyta się ekspresowo. Superbohaterki się pochłania na raz. Każda z dziewcząt, kobiet, jakie opisała autorka zasługuje na uwagę. Każda z nich jest postacią ciekawą, intrygującą, z przeszłością, kłopotami na głowie, planami. Nie zdawałam sobie sprawy ile ich jest i jak ich losy się ze sobą łączą. Jasne, że uniwersum komiksowe jest o wiele bardziej rozbudowane i dopracowane niż to filmowe, ale wow. Nadal brak mi słów. Nie da się opisać każdej z bohaterek, których życiorys znajduje się w tej książce. Podczas lektury miałam wrażenie, że mój mózg zaraz eksploduje, gdy wszystkie fakty łączyły mi się w jedną całość.




Dodatkowym, wielkim plusem są obrazki, autorstwa Alice X Zhang . Tylko spójrzcie, poniżej wstawie Wam parę zdjęć. Dzięki nim i łatwemu, przystępnemu stylowi pisarki, to kompendium wiedzy o superbohaterkach czyta się jak najlepszy bestseller, jego lektura nie męczy, nie nuży i nie wiadomo kiedy strony uciekają. To bardzo dobry dodatek nie tylko dla fanów komiksów, a zwłaszcza filmów. Autorka udowodniła, że bohaterowie Marvela nie są tylko płci męskiej. Kobiety i dziewczyny również potrafią walczyć, mają supermoce i potrafią skopać tyłki złoczyńcom.



Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Egmont!

2019/04/25




Miało być zabawnie. Miałam ”boki zrywać” podczas lektury. Jacek Galiński jest porównywany do świętej pamięci Joanny Chmielewskiej, mistrzyni komedii kryminalnej, a jej twórczość wciąż jest czytana i odkrywana przez nowych czytelników. Kółko się pani urwało to miała być najśmieszniejszy kryminał od dawien dawna. Jak wyszło? Cóż, na pewno nie tak jak się tego spodziewałam.

2019/04/24





Lubię zakończenia serii, jakkolwiek dziwnie to brzmi. Nie przepadam za żegnaniem się z bohaterami z którymi się zżyłam, ale jeżeli autor albo autorka bezsensownie przeciągają cykl, coraz bardziej udziwniając fabułę i komplikując wszystko, to nóż mi się w kieszeni otwiera i krew jasna mnie zalewa. Takimi kontynuacjami można zniszczyć początkowe, dobre tomy. Katarzyna Bonda od początku miała pomysł na cykl o Saszy Załuskiej, co widać i co jest dużym plusem. Pierwszą część, Pochłaniacza, czytałam jeszcze na licencjacie, w czasie wykładów bo tak mnie wciągnął. Nic dziwnego, że nie mogłam przejść obojętnie obok Czerwonego Pająka, który kończy tetralogię Cztery żywioły Saszy Załuskiej. Byłam ciekawa, jak autorka zakończy historię pani profiler.

2019/04/22





Ella żyje w magicznym świecie Kyrie, gdzie spotkać można również elfy, centaury, olbrzymy czy ogry. Gdy się urodziła, dostała od wróżki Lucyndy dar całkowitego posłuszeństwa. Dziewczyna od dziecka musiała wykonywać wszystko, co ktoś jej kazał. Jeżeli matka chciała, aby dziewczynka jadła, robiła to, dopóki nie kazano jej przestać. Ella nie może nikomu wyjawić swojej tajemnicy. Gdy dorasta, a „dar” staje się dla niej coraz większym obciążeniem, dziewczyna postanawia odnaleźć wróżkę Lucyndę i poprosić ją, aby cofnęła zaklęcie.

Lubię retellingi baśni. Mam do nich ogromną słabość i czytam niemal wszystko, co tylko ukaże się na rynku wydawniczym, dlatego też Ellę musiałam przeczytać. Już sam tytuł przyciąga uwagę – jest melodyjny i ciekawy, przez co trudno się książką nie zainteresować. Mam nadzieję, że po przeczytaniu mojej opinii bez zastanowienia sięgnięcie po książkę Gail Carson Levine.

Ellę Zaklętą czyta się szybko. Nawet bardzo. To książka na jedno, dwa popołudnie. Jest lekka i przyjemna w odbiorze. Adresowana jest głównie do młodych czytelników, dla których lektura książki Levine będzie przyjemnością i przygodą. Dla nieco starszych odbiorców może być trochę  naiwna, ale ciekawa i lekka. Nie uważam czasu, jaki z nią spędziłam za stracony. Mogłabym wytknąć jej wady, niedopracowanie w pewnych kwestiach, ale podczas lektury nie rzucają się w oczy. Ella Zaklęta to opowieść, w którą można się wczuć i się przy niej odstresować. Jeżeli jakaś mama będzie chciała dowiedzieć się o czym jest ta książka przed swoimi dziećmi, to podejrzewam, że Ellę może polubić nie mniej niż młodsi czytelnicy.



Powieść Gail Carson Levine jest o wiele lepsza od ekranizacji z Anne Hathaway w roli tytułowej. Jest przyjemniejsza w odbiorze, Ella w pierwowzorze jest przyjemniejsza i mądrzejsza, a co ważniejsze, dorasta na oczach czytelnika. Jest zdeterminowana, mądra i sprytna, a z wiekiem nabywa doświadczenia. Na oczach czytelnika dziewczyna cierpi, zakochuje się, cieszy, przeżywa niesamowite przygody. Młode dziewczyny na pewno odnajdą w Elli jakąś cząstkę siebie, nawiążą z nią nić porozumienia, przez co bohaterka stanie się im bliższa. Będą mogły poczuć się jakby same mieszkały w Kyrie.

Wspomniałam, że Ella Zaklęta to retelling baśni. Jakiej? Oprócz tego, że Kyrie to kraina, gdzie pełno magicznych, dziwnych i strasznych stworzeń, to autorka nawiązuje do znanej i lubianej baśni, jaką jest Kopciuszek. Jak? Cóż, za dużo bym wam zdradziła z fabuły, a to odebrałaby radość poznania tej historii (nawet jak oglądaliście film, bo książka jest lepsza i inna). Jednak już sam tytuł sugeruje, czego możemy się spodziewać. Kopciuszek to po angielsku Cindrella.

Bardzo Wam tę książkę polecam. Cieszę się, że została wydana w Polsce, przez co może trafić do wielu młodych (i tych starszych) czytelników. Ella Zaklęta to historia lekka i przyjemna, z płynącym morałem, zabawna i wzruszająca.

Follow Us @soratemplates