Do przeczytania tej książki zachęcił mnie opis na okładce, a
dokładnie słowa „jeżeli lubisz książki Chmielewskiej, ta powieść Cię zachwyci”
i to, że jedna z książek pani Stec, a dokładniej „Polowanie na Perpetuę”,
której lekturę wspominam bardzo dobrze. No więc wzięłam książkę z biblioteki i zaczęłam czytać. Mogę już powiedzieć że
powieść do arcydzieł nie należy, jednak miło spędziłam czas.
Agnieszka Rusałka miała narzeczonego. Miała, nie ma. A
dlaczego? Bo przyłapała go na zdradzie i to jeszcze nie w łóżku, a na fotelu
dentystycznym. Zrozpaczona tym faktem postanawia się upić i wstępuje do jednego
z miastowych barów gdzie poznaje … Jerzego Bonda, który od razu wpadł jej w
oko. Zdradzona dziewczyna postanawia się zemścić za pomocą ogrodowego krasnala.
Nawet nie zdaję sobie sprawy w jaką aferę się wplątała. Czy wyjdzie z tego
cało?
Plusem powieści jest język autorki- lekko ironiczny i lekki
który nic a nic nie utrudnia lektury. Muszę przyznać, trochę przypomina mi
język książek pani Chmielewskiej, jednak pani Stec jeszcze trochę brakuje do
ideału.
Bardzo polubiłam
bohaterkę, miała charakter bardzo podobny do mojego. Przez powieść przegonił
się natłok postaci- kuzynka Agnieszki, rodzice, ciotka, sąsiad… Nie raz i nie
dwa nie mogłam nadążyć za autorką- kto jest kim i dlaczego.
Lubię gdy w książce
coś się dzieje. W powieści pani Stec słowo nuda nie występuje. Akcja gna do
przodu, a Głowna bohaterka wplątuje się w coraz to nowe sprawy i kłopoty. I
nawet sceny które w typowym kryminale przyprawiły bo o pewien dreszczyk tutaj…
rozśmieszały.
Recenzja krótka, z racji tego że mam dosyć zaniedbywana
bloga. Mam zaległych kilka recenzji, które chcę dodać w miarę regularnie. I
nawet anatomia mi w tym nie przeszkodzi J
Książka bierze udział w wzywaniach : Czytamy powieści obyczajowe i Polacy nie gęsi.