O ile romans starszego mężczyzny z
młodszą kobietą jest w naszej kulturze akceptowalny i niemal zwyczajny, to w
odwrotną stronę można się spotkać z ostracyzmem, wytykaniem palcami i brakiem
akceptacji ze strony społeczeństwa i
bliskich osób. Właśnie w takiej sytuacji znalazła się Koralia, bohaterka
książki Troje na huśtawce. Zakochała
się w Tytusie, młodszym o osiemnaście lat mężczyźnie, a w dodatku synu swojej
najlepszej przyjaciółki.
Kobieta opowiada nam swoją historię, a
dokładnie to, jak to się stało, że zakochała się w dużo młodszym od niej
Tytusie dość chaotycznie. Skacze po chronologii, wraca do swojego dzieciństwa,
aby na kolejnej stronie opowiedzieć nam o swoim rozwodzie, a potem wrócić do czasów gdy była nastolatką.
Jeżeli uważacie, że taki zabieg może utrudnić poznanie historii Koralii
jesteście w błędzie. Narratorka daje czytelnikom kolejne puzzle, które z czasem
zostają wpasowane na swoje miejsce i razem tworzą spójną całość. Koralia
opowiada o swojej przyjaźni z Aurelią, od pierwszej chwili gdy ją ujrzała, a
obie były jeszcze małolatami. O wszystkim, co razem przeszły.
O ile po przeczytaniu opisu fabuły wielu
z czytelników może ocenić Koralię negatywnie, to po lekturze książki gdy
wszystkie kawałki złożą się nam w całość, to spoglądamy na bohaterkę inaczej, w
którym pojawia się zrozumienie. Koralia zakochała się w młodszym od siebie
mężczyźnie i to jeszcze w dodatku synu swojej przyjaciółki. Kobieta znajduje
się między przysłowiowym młotem a kowadłem. Wie, że jeżeli Aurelia dowie się o
romansie, nie będzie zachwycona. Z drugiej strony zakochała się, wpadła w to
uczucie po uszy i nie może się od niego uwolnić. I nie chcę. Emocje, jakie targają bohaterką udzielają
się również czytelnikowi, który z każdą
kolejną stroną spogląda na całą powieść inaczej.
Koralia nie ukrywa, że zakochała się w
młodszym mężczyźnie. Mnie aż zżerała ciekawość, aby dowiedzieć się jak do tego
doszło. Dlaczego kobieta nie powiedziała stop? Kiedy zaczęła żywić głębsze
uczucia do Tytusa, którym opiekowała się, gdy on był jeszcze niemowlęciem? Czy takie „przejście” jest możliwe? Czy kobietę
zżerają wyrzuty sumienia. Jasne jest, że boi się reakcji swojej przyjaciółki.
Najlepszej przyjaciółki. Aurelia wszystko robi na sto procent, jest szczera i
bezpośrednia, a co najważniejsze – oddana swoim przyjaciołom. To ona w relacji
między dwoma kobietami jest ogniem, a Koralia wodą.
Troje
na huśtawce
to powieść bardzo dobra. I to nie tylko literatura kobieca. Trudno mi sklasyfikować książkę Nataszy Sochy do jakiejkolwiek
kategorii. Koralia otworzyła się przed czytelnikiem, ukazała swoje wnętrze –
wszystkie uczucia i emocje, burze, które targają jej życiem. I chociaż opowiada
swoją historię spokojnie, to spisywanie swoich losów potraktowała jak swoistą
psychoanalizę.
Jeżeli szukacie powieści dobrej, z
mądrymi przesłaniami, traktującej nie tylko o luźnych tematach, ale sięgającej
głębiej to zachęcam was do sięgnięcia po Troje na huśtawce.
oficjalna recenzja dla portalu Duże Ka!
