P
O R U S Z A J Ą CA
S
Z C Z E R A
P
I Ę K N A
M
A G I C Z N A
„Tam gdzie spadają
anioły” to jedna z najlepszych książek w dorobku Doroty Terakowskiej- tak
twierdziłam, twierdzę i twierdzić będę. Ktokolwiek jeszcze jej nie czytał-
niech nadrobi stratę. Ta powieść potrafi zmienić spojrzenie na świat. Sprawi,
że zechcemy coś zmienić. Do niektórych fragmentów wracać można co chwilę- mają
one w sobie magię, która ogarnia nas z każdą literą i słowem. Mamy wrażenie
jakby autorka przemawiała prosto do naszego serca.
Człowiekowi brakuje słów gdy chcę opisać książkę naprawdę
dobrą. Boi się że nie odda jej wspaniałości. Że inni nie zwrócą na nią uwagi
właśnie przez to, że użył takiego zasobu słów, a nie innego. Czuliście to
kiedyś? Ja czuje w tej chwili. Bo „tam gdzie spadają anioły” nie jest
zwyczajna. Jest jedyna w swoim rodzaju.
Ewa, jako małą dziewczyna traci swojego Anioła Stróża- Ave-
który zostaje strącony przez czarnego. Od tego czasu życie dziewczynki pełne
jest krzywd i niepowodzeń- mała ciągle ląduje w szpitalu ze złamaniami,
skręceniami czy urazami. Wszyscy powtarzają że ona z tego wyrośnie, że małe
dzieci tak mają… Jednak Ewa dorasta i nic się nie zmienia. Jest znacznie
gorzej- bo na rodzinę dziewczynki i na nią spada straszna diagnoza. Białaczka.
Nie ma ratunku. Chemioterapia przyniesie małej tylko więcej cierpienia. A
wszystko przez brak Anioła Stróża, który ukrywa się w niedokończonej budowli na
terenie osiedla Ewy. Czy dziewczynkę da się uratować? I czy odnajdzie ona
swojego Anioła Stróża?
Chciałabym, ale nie mogę. Brakuje słów aby oddać piękno tej
książki. Wiem że się powtarzam. Wiem że cała ta wypowiedź nie ma najmniejszego
sensu, ale jeżeli ktoś dotrwał do końca to chce powiedzieć z całego serca że
POLECAM. Wszystkim i każdemu z osobna.
