Nie potrafimy docenić tego co mamy. Narzekamy gdy nie możemy
sobie kupić wymarzonej rzeczy, gdy nie możemy gdzieś wyjść, gdy musimy
sprzątać, gdy nie ma nic ciekawego w telewizji. A co jakby nagle się okazało że
nie ma telewizora, nasz dom to zlepek kilku kontenerów, a my pracujemy na
śmietnisku, przebierając tony śmieci i szukając… no właśnie, czego? Skarbów?
Aby docenić to co mamy należy sobie wyobrazić że tak żyje tysiące dzieci dzień
w dzień. Ubierają się w to co znajdą, a jeżeli uda im się odnaleźć coś
wartościowego sprzedają to, aby mieć za co nakarmić swoją rodzinę.
Jednak najwięcej znajdują najmniejsze, najzwinniejsze dzieci, które „lądują” na wypisku gdy tylko
nauczą się chodzić.
Rapahel i Gardo mieszkają
od dziecka na wysypisku. Odkąd pamiętają pracują przerzucając sterty śmieci.
Wiedzą, że odkąd nauczyli się chodzić razem z rówieśnikami przerzucali tony
śmieci pochodzących zarówno z biedniejszych jak i z bogatszych dzielnic. Żyje z
dnia na dzień- byle znaleźć coś innego co nie jest zawinięte w papierek czy w
liść. Jego życie zmienia się o sto
osiemdziesiąt stopni gdy odkrywa coś, co zagraża pozycji jednej z największych
szych w tym kraju. Razem z Jun-Jun’em
(Szczurem) postanawiają rozwiązać zagadkę narażając swoje życie. Czy wyjdą oni
z całej afery cało?
Przyznam że „Śmieć” jest książką która na pierwszy rzut oka
wpada w oko- sprawia to ciekawa okładka, która jednak nie odkrywa tajemnic
wnętrza. I chociaż co do powieści miałam pewne obiekcje gdy tylko zaczęłam
czytać- przepadłam. Wpadłam jak śliwka w kompot . Miesjce w którym rozgrywa się
powieść nie jest żadnym wymysłem autora. Takie miejsce istnieje naprawdę.
Dzieci, które tam mieszkają nie chodzą do szkoły, a jeżli już to tylko po to
aby coś zjeść. Żyją w barakach utworzonych z kontenerów. I w tym realiach Andy
Mulligan osadził akcje swojej powieści. Stworzył trzech głównych bohaterów-
każdego dzielnego, odważnego, jednak tak różnych od siebie.
Sama książka napisana jest w bardzo oryginalny sposób.
Narracja po kolei przekazywana jest kolejnym bohaterów : Jun-Jun’owi,
Raphaelowi, Gardo a także dyrektorowi pobliskiej szkoły czy też jednej
wolontariuszki. Pozwala to ujrzeć powieść z różnych perspektyw, poznać jej
wszystkie wątki, a także myśli głównych bohaterów. Nie ma dwóch identycznych osób,
a spojrzenie na całą akcję oczami przeróżnych postaci pozwala dogłębniej poznać historię, oraz …
bohaterów. Namieszałam trochę, wiem,
zdaję sobie z tego sprawę, ale tej książki nie da się wcisnąć w żadnej schemat,
algorytm oceniania. Andy Mulligan dokonał czegoś, co zdarza się tylko
niektórym, wybranym jednostkom. Napisał,
nie wróć. „Napisał” to złe słowo. Stworzył książkę, powieść, lekturę która spodoba się wszystkim. To dzieło, przy
którym można się wzruszyć, zapomnieć, a nawet roześmiać. W dodatku napisana
jest w sposób, który tylko dodaje uroku książce.
Wielu autorów powinno uczyć się pisac od Mulligan’a. Mam
nadzieję że niedługo wpad
nie mi ręce kolejna książka autora, bo już tęsknie za
jego twórczością.
Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Replika.