Komisarz Zyga Maciejewski jest dobrze
znany w Lublinie. Niemal każdy fan kryminału zna trudny charakter policjanta,
który rozwiązał niejedną sprawę. Po dziewięciu tomach Marcin Wroński, który powołało życia w swoich powieściach postać
komisarza, postanawia się z nim rozstać. Trudna decyzja i jeszcze trudniejsze
pożegnanie. Jak zostawić fanów tak aby chociaż odrobinę zmniejszyć ich zawód i
osłodzić pożegnanie? Jak samemu zostawić Maciejewskiego, który, towarzyszył
pisarzowi szmat czasu? Napisać opowiadania. I zaprosić innych pisarzy, którzy
zechcą dodać coś od siebie.
Uwaga! To najlepszy zbiór kryminalnych
opowiadań jaki kiedykolwiek wpadł mi w ręce! Marcin Wroński dobrze pożegnał swojego bohatera. Z tego, co
wyczytałam pod jednym z komentarzy na facebooku dwa z opowiadań które znalazły
się w Gliny z innej gliny zostały już
kiedyś opublikowane. Jako, że to moje pierwsze spotkanie z Maciejewskim to nie
przeszkadzało mi to, a co więcej – rozbudziło moją ciekawość. Pierwszy tom
cyklu autorstwa Marcina Wrońskiego już czeka na przeczytanie. I chociaż tyle
tomów jeszcze przede mną to szkoda, że wszystko się kończy.
Akcja każdego z opowiadań dzieje się w
innych latach, rozpoczynając od lat przedwojennych, kończąc na współczesnym
Lublinie, który jest mi bardzo bliski. Razem z Maciejewskim obserwujemy zmiany
jakie zachodzą w Rzeczpospolitej. Od Polski, która podniosła się z kolan po
latach niewoli, poprzez pierwsze dni II Wojny i czasów PRL-u do lat
dzisiejszych. Możecie się ze mnie śmiać,
ale książkę czytałam z telefonem pod ręką aby wiedzieć dokładnie gdzie bohater
się znajduje. Wiem, że kiedyś były organizowane spacery po Lublinie śladami
Maciejewskiego. Nie wiem jak to wygląda w tym momencie, ale taka wędrówka brzmi
bardzo kusząco. Cieszę się niezmiernie, że autor osadził akcje swoich powieści
właśnie w Lublinie, który, mam wrażenie, jest przez twórców niemal zapomniany.
Znacie Olka Maciejewskiego, syna
komisarza Zygi? To właśnie on jest bohaterem dwóch opowiadań które znajdują się
w Glinach z innej gliny. Poszedł on w
ślady swojego ojca i został policjantem. I więcej Wam nie zdradzę, bo
odkrywanie tych historii to istna przyjemność. Opowiadania napisane przez Ryszarda Cwirleja, Andrzeja Pilipiuka i
Roberta Ostaszewskiego dodają tylko
smaczku i pozwalają spojrzeć na komisarza Maciejewskiego innymi oczami. Co
więcej, bohater w jednym z opowiadań opuści Lublin i uda się do innego miasta.
Gliny
z innej gliny
można czytać bez znajomości poprzednich tomów, chociaż gdybym mogła, to
cofnęłabym się w czasie i sięgnęła po pierwszą część przygód Maciejewskiego. Ta
książka to idealne zakończenie dla fanów, a dla tych, którzy nie znają przygody.
twórczości Marcina Wrońskiego – pretekst do rozpoczęcia nowej. Dla mnie Lublin stał się miastem komisarza
Zygmunta Maciejewskiego.
Za możliwość pozaniania komisarza Maciejewskiego dziękuje Wydawnictwu W.A.B