Zranione uczucia, stracone szanse | Agnieszka Janiszewska "Podróż do Carcassone"





Lubię sagi rodzinne. Mam do nich ogromny sentyment, bo autorzy serwują mi multum emocji, tajemnice z przeszłości, a swoimi słowami przenoszą mnie do czasów, które już dawno minęły. Właśnie dlatego zdecydowałam się na „Podróż do Carcassone” Agnieszki Janiszewskiej.


Rok 1921. Natalia Moore jest początkującą aktorką, która przeniosła się z Krakowa do Warszawy. W stolicy poznaje Ksawerego Leszczyńskiego i zakochuje się w nim. Kiedy okazuje się, że dziewczyna spodziewa się dziecka, odwiedza ją matka chłopaka, która ma dla niego inne plany –  jej syn ma narzeczoną, dzięki której będzie mógł rozpocząć karierę w polityce. Proponuje kobiecie, żeby zniknęła, bo nigdy nie stanie się członkiem ich rodziny. Natalia Moore wyprowadza się z Warszawy, a Ksawery rozpoczyna życie zaplanowane przez matkę.

Akcja książki obejmuje niemal osiemnaście lat, podczas których śledzimy życie rodziny Leszczyńskich, na którą składają się hrabina, jej mąż, który uchodzi w towarzystwie za pantoflarza, Ksawery oraz jego dwie siostry. Autorka dokładnie opisała historię związku hrabiostwa, dając czytelnikowi szerszy obraz ich relacji i wzajemnych stosunków. „Podróż do Carcassone” jest książką wciągającą, ale nie trzyma w napięciu. Nie dostarcza również zbyt wieu emocji. Owszem, zachowanie hrabiny oraz to, jak potraktowała młodą dziewczynę, a także stosunek Ksawerego do całej sprawy jest oburzający, ale powieść Agnieszki Janiszewskiej biegnie spokojnie. Czytając nawet niespodziewane zwroty akcji bardziej skupiałam się na uczuciach bohaterów, wszystkich wzajemnych powiązaniach niż na tym, co się dzieje na kartach książki.



Podróż do Carcassone” nie jest wielką objętościową lekturą. Zajmie ona góra jeden, dwa wieczory. Agnieszka Janiszewska ma talent do otulenia swoimi słowami czytelnika niczym ciepłym kocem. Jej powieść intryguje, ale i zostawia pewien niedosyt. Zabrakło mi w tej książce większego pochylenia się nad charaktereami bohaterów. Są postacie, które poznajemy bardziej, jak hrabina i hrabia Leszczyńscy, ale Ksawery jest dla mnie znakiem zapytania. Nie wiem, czy żałował odejścia Natalii, czy próbował jej szukać. Tak samo siostry Leszczyńskie – są obok, a tak naprawdę odsunięte na dalszy plan. Ciekawe byłoby poczytać o ich uczuciach, życiu z matką, która planowała im każdą chwilę dnia i życia. Również myśli Natalii zostają odsunięte na dalszy plan, szczególnie w drugiej połowie książki. Niby jedna z głównych postaci, a czytając o niej, miałam wrażenie, że jest na dalszym planie.

Mam nadzieję, że kolejna część odpowie na kilka pytań. Szkoda, że pierwszy tom pozostawił we mnie lekki niedosyt. „Podróż co Carcassone” to książka, która ma potencjał , w większej części wykorzystany.

Prześlij komentarz

My Instagram

Made with by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates