| [źródło] |
Lekkie romanse, powieści obyczajowe są to książki, które darzę
dość dużą sympatią i zawsze z wielką chęcią po nie sięgam. Zazwyczaj trafiam na
książki przy których czas płynie mi zadziwiająco szybko, a ja nie potrafię się
od nich oderwać. Jednak, jak zawsze, trafiają się historię nudne , ciągnące się
w nieskończoność i niesamowicie męczące. Jak było w przypadku Miłość raz jeszcze?
Maminsynek, jest to typ faceta, na którego żadna z nas,
kobiet trafić nie chcę. Omijamy takich
typów, wiedząc, że dla nich mamusia jest najważniejsza, a bez niej nawet nie
zdecydują po której stronie łóżka chcą ze swoją wybranką spać. Tak samo
mamusia- wszystkie kandydatki na żonę są złe, do niczego się nie nadają, bo jej
synek zasługuje na ideał. I chociaż z boku sytuacja wydaje się śmieszna, albo
łatwa do zakończenia to kobieta, która znajdzie się w środku takiego
galimatiasu, nie wie co ma ze sobą zrobić. Kocha męża, chcę z nim być, ale jej
psychika jest już na wykończeniu.
Justyna nie ma szczęścia do mężczyzn. Gdy już poznała niemal
ideał okazuje się że jest on typem faceta, o którym wspomniałam powyżej. W
dodatku młode małżeństwo zamieszkało razem z mamunią, która Justyny nie znosi,
dając jej to tak do zrozumienia, że tylko ona te iluzje jest w stanie rozumieć.
A kobieta ma plany- marzy o własnej, szczęśliwej rodzinie, z dala od
„kochającej” teściowej, z ukochanym mężem u boku i gromadką dzieci. Czy dane
jej będzie zaznać szczęścia?
Miałam odłożyć tę książkę na półkę, żeby poczekała trzy dni
aż do weekendu. Ale najpierw rozdarłam papier i przeczytałam opis. Potem
stwierdziłam że tylko ze dwie, trzy kartki bo muszę się uczyć, posprzątać, coś
ugotować, wyspać się i rano wstać. Ale moje plany spełzły na niczym. Pranie
pozostało nienastawione, notatki z farmakologii
leżały nietknięte , a składniki na makaron ze szpinakiem zostały w
lodówce do dnia następnego. A ja zakopałam się pod kocem, zaczytana w książce.
Bo Miłość
raz jeszcze należy do tych powieści które wciągają już od pierwszej strony,
opatulają miłą atmosferą, raczą humorem i smutkiem, bo i taki wżyciu bohaterów
się zdarza.
Książka ma wiele plusów, ale także jakieś wady. Chociaż
przyjaciółka głównej bohaterki jest osobą sympatyczną, to jej wątek mnie nie
wciągnął. Starałam się bardziej zainteresować jej życiem, uczuciami, rodziną,
ale to do Justyny bardziej mnie ciągnęło i z niecierpliwością przewracałam
kolejne strony, aby móc na nowo odpłynąć.
Duże kontrowersje budzi także zakończenie, którego się nie
spodziewałam, a nawet jak zamknęłam książkę to i tak uwierzyć nie mogłam w to
co przeczytałam. Autorka zaskoczyła to fakt. I po głębszym namyśle mogę
stwierdzić że takie rozwiązanie sprawy spodobało mi się bardziej nisz takie
jakie sobie pierwotnie ułożyłam w głowie i za które trzymałam mocno kciuki.
Reasumując, Miłość raz jeszcze jest książką, która idealnie
nadaje się na jesienne wieczory, które najchętniej spędziłoby się opatulonym
kocem, z herbatą i z dobrą powieścią pod ręką.
Za książkę dziękuje Wydawnictwu Replika!