"Jedwanbnik" Robert Galbraith


Niektórzy zrobią wszystko, aby choć na chwilę zabłysnąć i ogrzać się w blasku sławy. I chociaż show biznes nie wydaje się być trudny do podbicia, bo przecież można tylko ładnie wyglądać lub wywoływać skandal za skandalem, to zaistnienie w świecie książek jest jeszcze gorsze. Trzeba mieć niebywały talent i szczęście (bo wiele utalentowanych autorów pisze do szuflady bo nie są w stanie się wybić). Albo być osobą niebywale kontrowersyjną, wzbudzającą skrajne emocje lub pisząca tak, że wywołuje grymas przerażenia na twarzy. Jednak czasami ta sława odchodzi w mgnieniu oka, a kolejne powieści nie są na tyle ‘dobre’, aby znowu nazwiska autora ukazało się na nagłówkach gazet.  A autor chcę więcej. Do czego jest zdolny się posunąć, aby bardziej zainteresować sobą ludzi z literackiego półświatka? 

Owen Quine należy właśnie do tego typu ludzi. Człowiek, który zaistniał dzięki jednej książce, ma nadzieje na więcej. I stara się zrobić wszystko, aby ponownie stanąć na pienie stale. Obsmarowuje w książce swoich kolegów z branży, notabene od niego sławniejszych , i znika. Choć na początku nikt się nie niepokoi, bo takie zagrania są dla niego chlebem powszednim, to po pewnym czasie jego żona zaczyna się niepokoić i zgłasza się do Cormorana Strike’a, którego kariera od momentu rozwiązania sprawy Luli Landry ruszyła z kopyta. I chociaż detektyw bod pewnego czasu bierze się za bardziej dochodowe sprawy, postanawia pomóc tej kobiecie. Czy uda mu się rozwiązać zagadkę?
Oczarowana Wołaniem Kukułki, z wielką niecierpliwością czekałam na premierę Jedwabnika. W dodatku grupa Wydawnicza Publicat zrobiła mi miłą niespodziankę- egzemplarz znalazła się jeszcze przed premierą w moim domu. I chociaż przeczytałam powieść w ciągu kilku dni, to każda opinia, jaką napisałam wydała mi się niewystarczająca. 

Już od pierwszych stron czułam ile pracy autorka musiała włożyć w tę książkę. Idealnie wpasowała się w klimat starych kryminałów, gdzie wszystko było dopracowane w najmniejszych szczegółów, żaden moment nie pojawił się przypadkowo, a każdy krok i gest był idealnie zaplanowany i miał coś na celu. Od razu wpadłam w świat wykreowany przez autorkę. 

Nie wyobrażałam sobie, że aż tak mogłam się stęsknić za Cormoranem i Robin, którzy razem tworzą trochę dziwny, ale jednocześnie bardzo zgrany zespół. Oboje oddają się śledztwu, zaniedbując inne sprawy jak i w przypadku Robin, obowiązki domowe, zwłaszcza że wielkimi krokami zbliża się jej ślub. A Matt jest nie jest zadowolony z obecnej posady swojej dziewczyny. Uważa, że w gabinecie Cormorana jest niedoceniania. 

Intryga, którą wymyśliła autorka, była w każdym calu wciągająca. Do ostatnich stron nie wiedziałam kto i dlaczego. Moje podejrzenia padały na wszystkie postacie, które nawinęły się pod rękę. A gdy Strike był już bliski rozwiązania zagadki , ja nadal byłam w ślepym zaułku i głowiłam się nad każdym podejrzanym, bo może na coś wpadnę. Na koniec autorka, ustami Strike’a wyjaśniła całą zbrodnię i motywy. 

Jedwabnik jest kryminałem, które zasługuje na uwagę i zapamiętanie. Od dawna na rynku nie pojawiło się nic takiego, co można byłoby  z czystym sercem porównać do starych kryminałów, w których lubuje się wielu czytelników. Gorąco polecam wszystkim. Nawet tym, którym Harry Potter nie przypadł do gustu. Rowling pokazała że równie dobrze radzi sobie w świecie bez magii, gdzie zbrodnie są całkowicie realne. 

Za książkę bardzo dziękuję Grupie Wydawniczej Publicat!

My Instagram

Made with by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates