| źródło |
Podróże w czasie od
zawsze były marzeniem większości ludzkości. Wehikuł czasu od lat przewija się w
literaturze, przyjmując postać specjalnego wozu czy też naszyjnika, który
otwiera portale. Ludzkość chce na własne oczy zobaczyć przeszłość, a także
poznać przyszłość. I chociaż niektórzy tylko podziwialiby z ukrycia wydarzenia,
które znają z kart historii, to inni marzą o tym, aby coś zmienić,
przekształcić rzeczywistość na swój sposób, aby doprowadzić świat do stanu,
jaki sobie wymarzyli.
Kate jest z pozoru
zwyczajną nastolatką. Chodzi do szkoły, na kurs karate i ma najlepszą
przyjaciółkę. Przez pół tygodnia mieszka razem z mamą, a następne pół z tatą,
nauczycielem w liceum, do którego uczęszcza. Wszystko zmienia się, gdy w
mieście pojawia się jej babka, Kathrine. Ma przy sobie dziwny medalion, który
jarzy się niebieskim światłem, którego nikt zdaje się nie dostrzegać. Tylko
Kate. Babcia dziewczyny jak i jej matka nie żyją w przyjaznych stosunkach. Od
lat nie zamieniły ze sobą więcej niż pięć słów. Podczas tego pierwszego
spotkania Kathrine proponuje swojej wnuczce, aby z nią zamieszkała z racji
tego, że pozostał jej niecały rok życia. I chociaż Kate z ochotą przystaję na
tę propozycję, jej matka ma co do tego pewne zastrzeżenia. Dziewczyna
postanawia, że do domu babki wprowadzi się razem z ojcem, który z byłą teściową
utrzymuje dobry kontakt.
Babka dziewczyny
postanawia wyjawić jej swój życiowy sekret, który wytłumaczy stany lękowe (jak
nazywają to wszyscy inni), które "nawiedzają" Kate i
zdradzi jej sekret, poprzez który losy całego świata mogą się zmienić. Tylko
dziewczyna może go uratować. Czy jej się to uda? I co ma z tym wspólnego pewna
religia?
Podróże w czasie należy do książek, które bardzo mi się
podobają i często wpadają w moje ręce i serce. Jednak coraz więcej powieści z
tej kategorii jest napisane pobieżnie, nieoryginalnie i nudno, więc na dobrą
książkę trafić bardzo trudno. Jednak Podróże w czasie ratują
rynek czytelniczy. Są napisane dokładnie, z dbałością o szczegóły i co
najważniejsze… wciągają.
Z początku
myślałam, że w książce znajdę mitologię albo nawiązania do niej. Nic bardziej
mylnego. Autorka w swojej powieści poruszyła temat, który do tej pory był
omijany, a jeżeli już ktoś go użył to zrobił z tego papkę, której czytać się
nie dało. Tutaj temat podróży w czasie, cały czas, przestrzeń, linie czasu czy
cyryści byli opracowani i opisani w najmniejszym szczególe. Autorka zadbała o
to, aby czytelnik wiedział, w jaki świat wkracza, patrząc na niego oczami Kate,
która także wszystko poznawała na nowo. Nie sposób w tłumaczeniach się pogubić,
przynajmniej ja nie miałam z tym najmniejszego problemu, a do danych fragmentów
wracałam, bo nadziwić się nie mogłam pomysłowości autorki.
Kartki przewijają
się pomiędzy naszymi palcami zdecydowanie za szybko, a gdy już dojdziemy do
ostatniego zdania czujmy niedosyt, dlatego że chcemy więcej i więcej. Przygody
Kate opisane są w sposób wciągający, zachwycający i intrygujący, a czytelnik po
skończeniu czytania tomu pierwszego ma ogromną ochotę sięgnąć od razu po drugi.
A na niego trzeba będzie poczekać. Mam tylko nadzieję, że nie za długo.
Chciałam jeszcze
wspomnieć o bohaterce. Często zdarza się, że jest ona irytująca, dziwna i nie
używająca narządu, który większość z nas nazywa "mózgiem". Kate
jest przeciwieństwem tych trzech cech, które wcześniej wymieniłam. Można ją
polubić już od pierwszych stron, a w miarę czytania coraz mocniej trzymamy za
nią kciuki i coraz bardziej jej dopingujemy. Inne pisarki powinni brać przykład
z pani Walker.
Bez zastanowienia
sięgajcie po Kroniki Chronosa. Autorka zabierze was do świata
przygód, gdzie nie sposób się nudzić.
Oficjalna recenzja dla portalu Essentia