Nic nie męczy mi bardziej niż pisanie notki filmowej, ale lubię dzielić się wrażeniami, z obejrzanych filmów. Więc bez zbędnych wstępów, zapraszam. ![]() |
| źródło |
Jeździec znikąd (The Lone
Radner), reż. Gore Verbinski, 2013 r.,
7/10
Może ten film to parodia westernów i
superbohaterów, ale ja się podczas oglądania doskonale bawiłam. Johnny Depp, który wcielił się w rolę Indianina
Tonto mnie całkowicie zachwycił i rozbawił. Nadal znajduję się na liście moich
ulubionych aktorów. A Armie Hanner w
tytułowej roli? Przekonał mnie do siebie. Jeździec
znikąd to nie jest film ambitny, to typowe kino rozrywkowe, więc Ci, którzy
spodziewają się po nim nie wiadomo czego, niech sobie odpuszczą.
Planeta singli , reż. Sam Akina,
Michał Chaciński, 2019 r. 7/10
Ostatnio przeczytałam, że żarty w tym
filmie są denne i prostackie. Cóż, może zaliczam się do targetu, którego bawią
takie filmy, z dennymi kawałami, ale ja się na tym filmie doskonale bawiłam. To
najśmieszniejsza część ze wszystkich trzech. Wesele na wsi? Zjazd rodzinny?
Wszystko tutaj, co związane jest z tymi zagadnieniami, znajdziecie. Pierwsza
część mnie oczarowała, druga aż tak nie zachwyciła, ale przyjemnie się ją oglądało,
a trzecia jest idealnym zakończeniem tej historii.
Po obejrzeniu produkcji Netfliska Nie otwieraj oczu, która z lekka mnie
swoim zakończeniem zawiodła, postanowiłam obejrzeć osławione już A quite place. Jeżeli chcielibyście
zobaczyć ten film, to aktualnie znajduje się na platformie HBO GO. Bardzo dobry,
przerażający, momentami wzbudzający u odbiorcy ogromne poczucie
niesprawiedliwości. Od początku do końca trzyma w napięciu.
Coco, reż. Lee Unkrich, Adrian Molina, 2017
r. 9/10
Ta animacja w pełni zasłużyła na Oscara.
Oglądałam ją już kilka razy i nadal nie mam dosyć. Muzyka, fabuła, postacie i dubbing
– wszystko złożyło się na sukces filmu. Idealny dla dzieci, a także dla ich
rodziców. W piękny, dojrzały a zarazem delikatny sposób traktuje o śmierci i
może mniejszym odbiorcom dużo wytłumaczyć i pomóc zrozumieć.
Piękne istoty, (Beatiful
creatures), reż. Richard LaGravense, 2013 r. 3/10
Chyba prze tydzień oglądałam ten film,
bo za każdym razem… na nim zasypiałam. Dawno mnie już nic tak nie wynudziło i
nie zamierzam nawet sięgać po wersję papierową. Po-ra-żka.
Kocha, lubi, szanuje (Crazy, stupid,
love), reż. Glenn Ficarra, John Requa, 2011 r. 8/10
Jest to jedna z moich ulubionych komedii
romantycznych. Jeszcze nie widzieliście tego filmu? To żałujcie. Ryan Gosling i Emma Stone zostali
idealnie wybrani do ról, czuć między nimi chemie. Za każdym razem Kocha, lubi, szanuje oglądam od początku
do końca. I zawsze jestem tak samo zachwycona.
WonderWoman, reż.
Patty Jenkins, 2017r. 7/10
Mi się podobało. Od tego filmu
rozpoczęła się moja przygoda z DC i byłam do dzieł z tej wytwórni dość
pozytywnie nastawiona. Może nie był to majstersztyk, ale przyjemnie mi się Wonder Woman oglądało, a w dodatku obok
głównej bohaterki wystąpił Chris Pine.
Kluseczka
(Dumplin’),
reż Anne Fletcher, 2018 r. 7/10
Nie jest to produkcja najwyższych lotów,
ale miło mi się oglądało. Jeżeli lubicie muzykę country i lekkie produkcje,
które przekazują jakieś morały, to Kluseczka będzie dla Was dobrym wyborem. A
jak się sprawdziła w swojej roli Jennfier Aniston? Świetnie!








