Lubicie bajki? Ja kocham, a mój roczny
syn również. Mam pretekst aby wciąż wynajdować mu nowe książeczki, które razem
oglądamy i czytamy. Trafił mi się bibliofil od najmłodszych lat. Wspólnie z
wydawnictwem Egmont chciałabym wam dzisiaj przedstawić trzy zbiory bajek, które
są pięknie wydane i napisane na podstawie seriali animowanych, co przypadnie do
gustu nieco starszym dzieciakom. Taką książkę mogą zabrać ze sobą w podróż, na
spacer czy do przedszkola – nasi milusińscy nie rozstaną się ze swoimi ulubionymi
bohaterami i będą rozwijać w sobie pasje do czytania. Te książki idealnie
nadają się na lekturę przed snem i dzięki nim można wspólnie spędzić czas z
dzieckiem. Nie przedłużając, zapraszam.
Booba to mały, biały stworek, o którym
tak naprawdę niemal nic nie wiadomo. Swoim zachowaniem trochę przypomina małe
dziecko, bo otaczający go świat to dla niego wielki, nieskończony plac zabaw.
Nie ma dziury w którą by nie wszedł i nie ma włącznika czy przycisku, którego
by nie nacisnął. Booba ma wciąż nowe pomysły i co rusz wpada w tarapaty. Jego
przygody są bardzo zabawne.
Oprócz głównego bohaterka podczas
lektury poznamy jeszcze: Googa, papugę, która uwielbia być w centrum uwagi oraz
rezolutną i mądra myszkę Loolę.
Książka, tak jak wszystkie które wam przedstawię,
idealnie nadaje się na prezent – na jednej z pierwszych stron można ją podpisać
imieniem dziecka. Dzieci, podczas lektury będą świetnie bawić się razem z
Boobą, a rodzice również nie będą się przy nim nudzić. Stworek odwiedza między
innymi: strych i kuchnię, a apetyt na winogrona sprowadza na niego problemy. Każda
historyja zawiera wiele obrazków, które ilustrują wszystkie wpadki i przygody
Booby.
Kot-o-ciaki to kochające
się rodzeństwo. Krakers, Budyń i Pianka to urocze małe kotki, które wspierają
się, kochają, a każdy dzień to dla nich nowa przygoda. Podczas lektury dzieci
(i ich rodzice) przeczytają między innymi tym, jak Krakers został listonoszem,
Budyń chciał nauczyć się tańczyć, a Pianka jeździć na rowerze. Rodzeństwo
bardzo się wspiera, pomaga sobie i świetnie razem się bawi. Mają też dużo
przyjaciół z którymi wspólnie spędzają dnie.
Bohaterowie są niezwykle zabawni i
kolorowi. Zachwyci się nimi nie tylko starsze dziecko, ale także i maluch,
które z ciekawością będzie oglądać postacie na papierze. Kot-o-ciaki to inspiracja do zabaw, a dzieci z ich opowieści
wyciągną wnioski, że rodzeństwo i rodzina powinni się wspierać.
Na koniec zostawiłam moją ulubioną. Dzień którym Heniś poznał… to historia
pogodna, niezwykle ciepła i prosta. Nie dziwie się, że dzieci tak pokochały
bajkowego Henisia, który poznaje świat i z dziecięcą prostotą i wrażliwością na
niego patrzy. Jest niezwykle pomocny, miły i przyjacielski, a z poznanymi
przedmiotami lub zwierzętami przeżywa niezwykłe przygody.
Dlaczego ta książka podobała mi się
najbardziej? Może dlatego, że dzięki niej mogłam spojrzeć na świat oczami
dziecka, gdzie każdy dzień, każda rzecz i zwierzę jest niezwykłe. Warto
pokazywać i czytać tę historię swoim dzieciom. Dodatkowo, w Henisiu, rysunki są nadzwyczaj urocze i
idealnie dopełniają historię.
Czytam sobie to seria
książeczek, które dzieci mogą już czytać samodzielnie. Są cieniutkie,
opowiadają ciekawe historie, literki są duże, a czytelnik, który samodzielnie
przeczyta taką lekturę, będzie z siebie niesamowicie dumny. W serii Czytam
sobie znajdują się trzy poziomy trudności. Dzisiaj chciałabym
przedstawić Wam dwie – Fasolę Eulalii,
napisaną przez Justynę Bednarek oraz
Rajdową krowę Rafała Witka. Książeczki zaliczają się do poziomu pierwszego. Do
pierwszej z nich ilustracje stworzyła Daria
Solak, a do drugiej – Paweł Mildner.
Eulalia kocha majsterkować. I nie może
doczekać się wiosny, która nie za bardzo się śpieszy. Postanawia wziąć sprawy w
swoje ręce i wyhodować fasolę w słoiku. Krok po kroku Eulalia opowiada jak
wszystko wykonać. Ta książka to nie tylko nauka czytania, ale również pomysł,
jak spędzić czas z dzieckiem i razem z nim założyć fasolowy ogródek.
Bela uwielbia rajdy. Takiej krowy jeszcze
nigdy nie spotkaliście! Ma tłum wiernych kibiców, jednak nie tylko wygrana się
liczy. Z tej historii dzieci mogą wyciągnąć morał, że nie tylko wygrana się
liczy. Że trzeba pomóc komuś, kto jest ranny, coś go boli. Są rzeczy ważne i
ważniejsze jak mawiała moja mama
Na drugiej stronie okładki znajdują się
wszystkie, dotychczas wydane książeczki z tej serii, a najmłodszy czytelnik
może zaznaczyć, które z nich przeczytał samodzielnie. Bardzo dobry pomysł! W
książeczkach znajdą się również ciekawe eksperymenty czy tez wyzwania, a na
tylnej okładce pytania dla najmłodszych czytelników. Trudniejsze wyrazy są
podzielone na sylaby tak, aby dziecku łatwiej było je przeczytać. Ja jestem już zakochana w tej serii i będę ją
polecać wszystkim. Fasola Eulalii i Rajdowa krowa będą czekać, aż mój syn
nauczy się czytać, ale już teraz z ciekawością ogląda obrazki.