Najpiękniejsza historia świąteczna | Maja Lunde "Śnieżna siostra". Recenzja premierowa




W natłoku świątecznych powieści, które od kilku lat zalewają księgarnię już w październiku, trzeba wybrać prawdziwą perełkę. Taką, która trafi do głębi serca i pokażę, na czym polega prawdziwa magia świąt i cały ich urok. Taką, która wywoła łzy wzruszenia i poruszy każdą strunę naszych emocji.

Taka jest właśnie „Śnieżna siostra” Mai Lunde.


Autorka, która jest autorką bestsellera „Historia pszczół” napisała książkę, nie tylko dla dzieci.

Julian kocha święta – jest to dla niego wspaniały, piękny czas wypełniony miłością. Niestety, w tym roku wszystko odbywa się inaczej. Jego rodzice pogrążeni są w żałobie po stracie córki i nie pamiętają o tym, że Julian wraz z siostrą chcą obchodzić święta. Pogrążeni we własnym smutku dorośli, nie zauważają cierpienia swoich dzieci. Pewnego dnia Julian poznaje rudowłosą Hedvig, która dużo mówi, ale chcę się z chłopcem zaprzyjaźnić. Jest wesoła, roześmiana i bardzo pogodna. Zabiera go do swojego domu, który jest pięknie udekorowany i czuć w nim atmosferę zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Jednak w willi, w której mieszka Hedvig jest coś niepokojącego, a w pobliżu kręci się tajemniczy mężczyzna.

Wydawać by się mogło, że jest to książka dla dzieci. Owszem – bohaterowie inaczej postrzegają świat niż dorośli i młodsi czytelnicy mogą nawiązać porozumienie z Hedvig czy Julianem, ale starci wiele mogą z tej historii wynieść. Śnieżna siostra” to książka nacechowana wieloma emocjami – żałobą, strachem, przeogromnym bólem, którzy zrozumieją tylko Ci, którzy stracili dziecko, ale też cierpieniem młodszych członków rodziny. W tej książce stykają się dwie strony żałoby – dorosłych i dzieci. W powieści Mai Lunde czuć klimat świąt, który jest przysłonięty przez ogromne cierpienie. Julian wie, że nic nie będzie tak jak dawniej, ale nie chce zapomnieć o siostrze i chcę, aby jego rodzina spędziła ten magiczny czas wspólnie. Podczas czytania płakałam. Jak bóbr. Maja Lunde wie, jak wzbudzić w czytelniku wiele emocji, które wywołują burzę w głowie i w sercu.Śnieżna siostra” to historia, którą czyta się jednym tchem. Jest napisana lekko i przejrzyście i młodsi odbiorcy nie będą mieli problemów w przebrnięciu przez tę historię.

Ta książka uczy młodszych tego, co w świętach jest najważniejsze. Nie tylko prezenty i rzeczy materialne, ale to, czego nie da się zobaczyć i dotknąć, a co można czuć. Miłość, przyjaźń, zrozumienie, wzajemne wsparcie. Wspomniałam już, że dorośli trochę inaczej odbiorą tę historię. Młodszym czytelnikom może przydać się pomoc wytłumaczeniu niektórych kwestii, ale ta książka może stać się pretekstem do rozmów o żałobie i stracie, a także o tym, co naprawdę ważne jest w trakcie świąt.

Wspomnę jeszcze o stronie wizualnej – już dawno nie widziałam tak pięknie wydanej książki. Ilustracje przyciągają wzrok, pozawalają przenieść się do świata Juliana i cieszą oko. Z przyjemnością się na nie patrzy i czuć emocje, które z nich biją.

„Śnieżna siostra” o piękna historia. Idealna na prezent dla kogoś, ale i dla samego siebie. Brawa należą się nie tylko autorce, ale i wydawnictwu, ilustratorce Lisie Aisato, ale także tłumaczce Milenie Skoczko.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Literackiemu!

Prześlij komentarz

My Instagram

Made with by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates