Liczba stron : 254
Wydawnictwo : Akapit Pres
Do przeczytania zachęcił mnie sam tytuł „Księżniczka”. Coś
mi zostało z dzieciństwa, kiedy to chciałam być wspaniałą księżniczką, wróżką,
elfem i wszystkimi pięknymi istotami naraz. W sumie to chciałam być i czarnym
charakterem, córką piratów, zaklętą dziewczyną… Przez te moje dziecinne
marzenia mam ogromny sentyment do powieści nawiązujących do magicznych oraz niezwykłych postaci. A już sam tytuł z
tym magicznym dla mnie niegdyś słowem… Nie mogłam się powstrzymać. Jednak przez
pewien czas powieść czekała na przeczytanie. Dlaczego? Powodem był brak czasu, ogrom
materiału, który chcąc, nie chcąc musze ogarnąć. No i cos mnie odpychało. A co
dokładnie? Wampiry. Po euforii „Zmierzchu” sceptycznie podchodziłam do każdej
książki tego rodzaju. No ale w końcu powiedziałam sonie : co ma być to będzie.
Solange należy do starego rodu nieśmiertelnych. Jest
ukochaną siostrzyczką swoich braci. Jednak w jej rodzinie bycie wampirem jest
uwarunkowane genetycznie. W wieku 16 lat, człowiek umiera, aby na nowo narodzić
się wampirem. Taki los czeka dziewczynę. Czas przemiany nadchodzi wielkimi
krokami. Trzeba powiedzieć ze jest pierwszą osobą płci żeńskiej, urodzoną w
swojej rodzinie od setek lat. W dodatku Solange wcale nie czeka z utęsknieniem
na swoje urodziny, brzydzi ją sama myśl że miałaby wypić krew. Nie przepada za
imprezami, woli siedzieć w swojej szopie, przy kole garncarskim.
Lucy Hamilton natomiast jest zwykłą śmiertelniczką,
tak jak jej rodzice. Od dzieciństwa zna tajemnice Drake’ów, a Solange to jej
najlepsza przyjaciółka. Ma rodziców, którzy nie lubią „śmieciowego jedzenia” i
wciskają w dziewczynę tofu. Jest ona odważna, wyszczekana, gadatliwa.
Przypomina odrobinę bohaterkę w stylu „co to nie ja”, jednak w tym przypadku
wybaczam, ponieważ taki ma charakter. Jest wybuchowa, zabawna i energiczna.
Nadaje całej powieści pewną nutę humoru.
Ród Drake’ów a bardzo fascynująca historię, oraz związana
jest z nimi przepowiednia, która ma odmienić „życie” wszystkich nieumarłych.
Jest związana właśnie z Solange, czego dziewczyna nie może znieść. Wraz z
przepowiednią spada na nią ogrom wielbicieli, którzy albo pragną jej ręki, albo
śmierci. I wszyscy są okropni. No bo która dziewczyna chciała by dostać w
prezencie od chłopaka bijące serce sarny? Aż na samą myśl mam dreszcze obrzydzenia.
Tak jak Solange. W dodatku przeraża ją fakt samej przemiany, bo co jeżeli się
nie obudzi. No tak, umrze. Nie byłaby to historia miłosna bez zakochanych. I
tutaj autorka dała nam aż dwie pary. Pierwsza z nich, która wydaje mi się mniej
interesująca, pomimo tego że i Lucy i Solange przypadły mi do gustu, jest
związek tej pierwszej z bratem przyszłej wampirzycy, Nickiem. Para na początku
się nie lubi, a wszystko zmienia się w chwili pocałunku, który miał uratować
życie Lucy. I od tego się zaczęło. Chyba każdy potrafi domyślić się dalszej
części.
Kolejną parą jest Solange i Kieran, który początkowo chciał
zabić dziewczynę. Należy od do tajnej organizacji „Helios Ra”, która ma za
zadanie ‘zniszczy’ wampiry. Nienawidzi ich, bo podobno zabili mu ojca. Jednak
gdy nadchodzi czas, pomaga Solange. I to co razem przeżywają bardzo ich do
siebie zbliża. Historia tej pary wydaje mi się o wiele bardziej romantyczna
niż w przypadku Lucy i Nicholasa. Jednak
znam osobę która związek panny Drake uważała za nudny i flegmatyczny.
Książka napisana jest w dosyć dziwny, a zarazem fascynujący sposób. Jeden rozdział
jest opowiadany z perspektywy Lucy, następny z Solange. Podobało mi się to,
jednak wolę jak autorka skupia się na jednej postaci. Jednak w tym przypadku
wyszło to zadziwiająco dobrze. Pani Harvey zadbała o to, aby każda z bohaterek
opowiadała o kolejnych wydarzeniach, czyli nie powtarzała tego co zdarzyło się
we wcześniejszym rozdziale. Było to ogromnym plusem, ale jednocześnie mnie
strasznie nudziło. Nie było elementu zaskoczenia, bo wiedziałam co dzieje się i
z Solange i z Lucy. Autorka nie zapewniła tej nuty tajemniczości, która powinna
cechować powieści tego typu. Sprawiło to ze nie raz odkładałam powieść na bok,
bo byłam świadoma tego, że po przeczytaniu tych kilku stron, dowiem się co
dzieje się z każda bohaterką. O ile bardziej ekscytujące by było, gdyby
czytelnik mógł śledzić losy jednej z głównych postaci, a domyślać się, co się
stało z drugą. Wtedy obecny byłby i element zaskoczenia i ta nutka
tajemniczości i odrobina grozy.
„Księżniczka wampirów” to typowa powieść dla nastolatek,
jednak ja pomimo moich 18 lat, nadal czuje się młodo. I czytam. W sumie czytam
wszystko co wpadnie mi w ręce, bo jest to moje ulubione zajęcie. Wracając do powieści,
rozpoczyna ona serie pt. ‘Kroniki Rodu Drake’ów”. Zamierzam po nie sięgnąć.
Czeka już na mnie druga i trzecia część. Czy polecam? Tak, można przeczytać,
jednak nie oczekujmy fanfar. Pomysł był dobry, wykonanie po części też. Sposób
ukazania akcji z perspektywy dwóch postaci był dobrym pomysłem, jednak nie
przemyślanym. Mam nadzieję że w przyszłych częściach będzie już tylko lepiej :)