![]() |
| źródło |
Długi, biały welon, suknia, czarny
garnitur, ślub i wesele do białego rana. Albo małe, kameralne przyjęcie, suknia
wcale nie biała i strojna, ale skromna. Każdy z nas ma inne wyobrażenie o tym
jednym, wspaniałym dniu w naszym życiu po którym rozpoczynamy nowe, inne życie.
Wydawać by się mogło że będzie ono usłane różami, problemy omijać nas będą
szerokim łukiem, a miód lać się z nieba. Niestety, nic bardziej mylnego. Ale co
nie zbliża dwójki, kochających się ludzi bardziej niż wspólnie przeżyte ciężkie
dni? Nie ma małżeństwa czy związku bez kłótni, o czym zawsze powtarzała mi i
babcia i mama i ja już się o tym przekonałam, ale wspólnymi siłami można żyć
dalej i pielęgnować uczucie, jakie między dwójką osób się wywiązało. Jednak
czasami tak się dzieję że ta miłość wygasa – coraz częściej pojawiają się
nieporozumienia, sprzeczki, awantury, aż w końcu dochodzimy do wniosku że nie
ma sensu tego ciągnąć. Że nie pasujemy do siebie. Że ślub to pomyłka.
Sąsiedzi Marcina i Alicji również
przechodzą problemy. Arek to wzięty adwokat, który uważa że jego żona, Marta
idealnie odnajduje się w roli gospodyni domowej, a sprzątanie, gotowanie i
opieka nad ich małym synkiem spełnia ją całkowicie. Nie zauważa potrzeb żony,
która zdradza go z młodym studentem Damianem. Marta robi to, aby odreagować
życie pod kloszem. Arek natomiast odkrywa w sobie niezdrową fascynację swoim
nowym aplikantem.
Do książek pisanych w duecie podchodzą z
pewną rezerwą, ale Zbrodnie małżeńskie
bardzo mnie zaciekawiły, zwłaszcza, że czytałam już kiedyś inne książki pani
Lingas-Łoniewskiej i chociaż jedne podobały mi się bardziej a inne mniej, to
chciałam sprawdzić jaki wynik dała współpraca autorki i Danielem Koziarskim. I
już teraz mogę rzec, że ta książka to prawdziwy majstersztyk.
Od Zbrodni
pozamałżeńskich nie mogłam się oderwać. Gdy zaczęłam czytać książkę
wieczorem, niestrudzenie i nieprzerwanie brnęłam przez kolejne karty tak długo,
aż wreszcie poznałam zakończenie tej historii. Nie odczuwałam zmęczenia czy
znudzenia, ale wielkie podekscytowanie. Autorzy pokazali małżeństwo (nie każde
oczywiście) od kuchni. Kłótnie, ukryte żale, tyrania, brak zrozumienia czy
nawet wyśmiewanie drugiej osoby z powodu jej zawodu w domach bohaterów były na
porządku dziennym, ale nie wychodziły
poza drzwi. Bohaterowie powieści nie potrafili sobie poradzić ze swoimi
kłopotami z powodu innego punktu widzenia niż współmałżonek. Lingas-Łoniewska i
Koziarski pokazali że jedna decyzja, jeden niewłaściwy krok może na zawsze
odmienić czyjeś życie.
Po przeczytaniu kilku pierwszych stron
miałam wrażenie że wiem kogo trzeba lubić, a kogo nie, jednak po przeczytaniu
kolejnych, doszłam do wniosku że nie ma tutaj dobrych i złych. Są zwyczajni
ludzie, ze swoimi wadami, przywarami, charakterami. Takie osoby możemy spotkać
codziennie, mijać je na ulicy, w sklepie czy w kolejce do lekarza. Ba, każdy z
nas ma swoje wady u czasami dogadanie się z drugą osobą wcale do łatwych nie
należy. Marcin i Ala tak samo jak Arek i Marta mają swoje wady. Nie można
określić kto tak naprawdę zawinił i zniszczył małżeństwo. Może ktoś pierwszy
postawił ten niewłaściwy krok, ale na ich życie wpłynęło wiele, wspólnych
czynników. Ci bohaterowie nie są płascy, papierowy i bezbarwni. Nie. To pełne
życia osoby, o których czyta się dobrze, pomimo błędów przez nich popełnianych.
Zbrodnia
pozamałżeńskie
to książka którą umieszczam na liście najlepszych przeczytanych w tym roku. Już
dawno żadna lektura nie dała mi tyle emocji co właśnie ta książka. Połączenie
subtelnego i kobiecego punktu widzenia pani Agnieszki oraz męskiego, twardego
oka pana Daniela dało książkę mocną, wstrząsającą i prawdziwą. Taką, przy
której nudzić się nie można i czyta się ją jednym tchem.
Chcecie książkę trzymającą w napięciu,
wciągającą od pierwszej do ostatniej strony? Czy czujecie że potrzebujecie
lektury która wbija nas fotel? Jeżeli tak to Zbrodnie pozamałżeńskie będą dla
was pozycją idealną. Ja z całego serca polecam.
Za książkę Dziękuje Wydawnictwu NoveaRes!
