![]() |
| źródło |
Po długim roku nareszcie trafiła w moje ręce.
Jedna z najbardziej oczekiwanych premier książkowych, która została zaplanowana
na dzień moich urodzin. Autorka wraz z wydawnictwem sprawili mi niesamowity
prezent nawet o tym nie wiedząc. Mówię oczywiście o Lampionach Katarzyny Bondy, która już od dawna należy do grona
moich ulubionych autorek. Nadal trudno mi pozbierać moje myśli w sensowne słowa
i zdania. Chciałabym przekazać te wszystkie emocje jakie pojawiły się podczas
lektury. I po raz pierwszy żałuję, że tego wszystkiego nie zanotowałam.
Katarzyna Bonda stwierdziła, że Lampiony, trzeci tom serii o Saszy
Załuskiej, jest jej najbardziej polifoniczną czyli wielogłosową książką. I po
lekturze mogą w stu procentach się z tym zgodzić. Podczas czytania poznałam
wiele nowych bohaterów, przez moją wyobraźnią przewinęło się multum kolejnych
postaci i wydarzeń, które w rezultacie tworzyły spójną całość. A najlepszym
bohaterem była Łódź. Powtórzę się za panią Kasią – Lampiony to książka o mieście. I nie wyobrażam sobie, aby
jakiekolwiek inne miejsce mogłoby aż tak pasować do całej książki. Podczas
czytania bardzo rzuca się w oczy jak wiele pracy włożyła autorka w to, aby
dokładnie poznać klimat tego miasta, jego tajemnicze zakamarki, bramy kamienic
i ludzi. Poznać ich lęki, kompleksy, wady, ale także powody do dumy oraz kim
tam naprawdę są. Aby dowiedzieć się jakie tak naprawdę jest miasto trzeba
dokładnie poznać jego mieszkańców. I pani Kasi się to udało bardzo dobrze.
Chylę przed nią czoła bo z każdą kolejną stroną coraz bardziej wciągałam się w
akcję Lampionów i czułam się jakbym naprawdę wraz z bohaterami przemierzała
kolejna ulicy Łodzi.
Skoro wspomniałam o głównej i
największej (tuż obok Saszy) bohaterce, chcę również napisać o osobach, które
chociaż nie grali pierwszych skrzypiec, pojawili się w kilku rozdziałach, to
byli dopracowani do perfekcji. To kolejna rzecz, za którą tak kocham książki
Katarzyny Bondy. Każdy bohaterów opisanych w tej książce zdaje się być realny i
prawdziwy. Każdy z nich ma własną przeszłość, inny charakter, odmienne plany,
marzenia i cele. Nie są to postacie papierowe – ale wielobarwne, z charakterem
o których przyjemnie się czyta, bo wydają się być rzeczywistymi ludźmi, którzy
każdego dnia można spotkać na ulicy. I pomimo że nie wszyscy są dobrzy, mają
swoje za uszami to brakuje mi tych ich intryg i kłopotów.
Autorka od pierwszych stron nie da
czytelnikowi odpocząć – od razu wciąga w wir akcji, która z każdą kolejną
stroną przyśpiesza, a napięcie rośnie. Wraz z Saszą, a także i bez niej,
odkrywamy kolejne tajemnice miasta i jego mieszkańców; poznajemy ich prawdziwe
plany i staramy się dowiedzieć kto jest piromanem. Tropów jest mało, a jednym z
nich są małe zabawki, które odnaleźć można na miejscu wybuchów. I gdy wydawać
się mogło że łódzcy policjanci złapali człowieka odpowiedzialnego za paraliż i
strach w mieście, autorka funduje nam kolejne „bach”. Nic nie jest takie jak
się z początku wydaje. Na jaw wychodzą kolejne fakty, które rozpędzony umysł
próbuje połączyć w całość, ściga się z bohaterami, aby pierwszy mógł odkryć
prawdę.
Podczas lektury coraz bardziej poznajemy
bohaterkę, odkrywamy jej prawdziwą twarz, ale czułam że Sasza w tej części oddała
główne skrzypce Łodzi. Czytając, miałam wrażenie że Załuska odsunięta jest na
dalszy plan, ale wcale mi to w lekturze nie przeszkadzało. Jak wiemy, kobieta
jest bohaterką którą można polubić, ale jej charakter czasami czytelnika
irytuje i delikatnie denerwuje. I za to ją kocham. Sasza należy do grona moich
ulubionych bohaterek książkowych bo chociaż tak naprawdę jest delikatna, to
potrafi stawić czoła kłopotom. Nie jest idealna i nieomylna. Takich bohaterek
brakuje w książkach. Silnych, odważnych, ale jednocześnie potrzebujących
bezgranicznej miłości i ciepła, bo bez tego otaczają się jeszcze grubszym
murem. Katarzyna Bonda stworzyła kogoś z krwi i kości. Każdy może w niej
odnaleźć coś z siebie – nie tylko zalety, ale także wady.
Lampiony to jazda bez
trzymanki, bez pasów i jakiegokolwiek zabezpieczenia. Ta książka wbija w fotel,
wzbudza wiele emocji, podnosi poziom adrenaliny we krwi. Jesteście na to
gotowi? Chcecie, żeby książka wzbudziła w was strach, lęk, podniecenie, złość,
miłość? Wytrzymacie aż tyle? Ta książka jest jak ogień. Mocna i bezwzględna. Ja
już czekam na kolejny tom.
Za książkę dziękuje portalowi Secretum!
