Chciałam
rozbić to podsumowanie na dwa oddzielne posty, ale dlaczego? Postanowiłam w
jednym podsumować książkowy rok 2016. Czy był dobry?
Styczeń
przeminął mi pod znakiem sesji, więc czytałam coraz mniej, tak samo jak w
czerwcu, gdy przygotowywałam się do egzaminu zawodowego i obrony licencjatu. Do
tych gorszych miesięcy zaliczam też mijający grudzień, gdzie niemal całkowicie
straciłam chęć do czytania a spowodowane to było kilkoma czynnikami. Remont
skutecznie zabiera czas, a wieczorem wolne chwile poświęcałam filmom. W trakcie
dnia starałam się oglądać The Walking Dead,
który pokochałam na nowo, chociaż mam dużo obiekcji do ostatnich sezonów. I
zakochałam się w Sherlocku. I
zaliczam go do moich ulubionych seriali. Obejrzałam też w tym roku o wiele
więcej filmów niż w ubiegłym, a i spotkałam wiele perełek na swojej drodze.
Co
chwilę spotykam stwierdzenia że rok 2016 był zły, niech się już skończy. Nie
powiem, spotkało mnie wiele złego, ale także wiele dobrego. Przekonałam się że
otaczają mnie ludzie, którzy będą mnie wspierać w każdej sytuacji, na dobre i
na złe. I chyba to mi wystarczy do szczęścia. Zrozumiałam, że trzeba dostrzegać
małe dobre rzeczy które na co dzień nas otaczają, trzeba cieszyć się każdym
dniem, każdą przyjemną chwilą bo nie wiadomo co
czeka
nas na zakręcie.
Mam
wiele planów na przyszły rok, ale żaden z nich nie jest postanowieniem. Od
kilku lat nie obiecuje sobie gruszek na wierzbie, bo wiem, że bardzo ciężko
jest ich dotrzymać. Uważam, że można zmienić się każdego dnia; codziennie
dodawać coś do swojego samorozwoju, nauczyć się dostrzegać pozytywne cechy i
starać się zaakceptować siebie.
Chciałabym
wszystkim życzyć dobrego i pomyślnego roku 2017, abyście dążyli do realizacji
swoich marzeń, nauczyli się dostrzegać piękno w każdym dniu. Abyście otaczali
się ludźmi, którzy akceptują Was takimi jakimi jacy jesteście i aby nic Was nie
ograniczało.