2019/03/03

Alyssa z Wonderland | A.G Howard "Alyssa i czaty"




Kraina czarów, którą stworzył Carroll Lewis, odkąd pamiętam była dla mnie odrobinę przerażająca. Nie ważne czy to była wersja książkowa czy adaptacja Disney’owska – zawsze odczuwałam pewien lęk, gdy tylko wraz z bohaterką, wpadałam w króliczą norę. Sama się sobie nie dziwie – w Krainie Czarów za byle głupotę można było stracić głowę, a Czerwona Królowa to jedna z najstraszniejszych władczyń bajkowych krain.

Na przestrzeni lat powstało wiele adaptacji tej klasycznej już powieści – zaczynając od tej Disney’a, poprzez filmy Tima Burtona z Mią Wasikowską i Johnny’m Deppem w roli głównej, do serialu Once Upon a Time in Wonderland. W każdej wersji Kraina Czarów była przedstawiona jako świat przerażający i oderwany od rzeczywistości. Nic tam nie jest takie, jakie się wydaje.

Kraina Czarów, którą spotkałam w książce A.G Howard to kwintesencja moich sennych koszmarów, ale … jestem nią zachwycona. Jak mnie ta opowieść wciągnęła, zaczarowała, zahipnotyzowała. To, co stworzyła autorka, to najlepsza Wonderland jaką kiedykolwiek spotkałam. Wszystko jest tam tak magicznie nierealne, pstrokate, dziwne i abstrakcyjne, że nie sposób tego nie lubić, chociaż na każdym kroku na bohaterów czekają niebezpieczeństwa i to w dodatku śmiertelne. Tej Kranie daleko do jej literackiego odpowiednika. Tutaj przygody Alyssy wywołują gęsią skórkę, a tajemnice, jakie skrywają mieszkańcy Wonderland na zawsze zmienią życie dziewczyny.



Alyssa Gadner, główna bohaterka i jednocześnie narratorka, jest potomkinią Alicji Liddell, dziewczynki, która stała się inspiracją dla Lewisa Carrolla do napisania Krainy Czarów. Kobiety z jej rodziny od wielu, wielu lat prześladują urojenia i omamy. Alyssa słyszy szepty owadów, które nieustannie jej towarzyszą, a jej matka, Alison, przebywa w szpitalu psychiatryczym. Na kobietach z rodziny Liddell ciąży klątwa. Gdy Alyssa odkrywa, że Kraina Czarów istnieje naprawdę, postanawia raz na zawsze położyć kres temu szaleństwu. Wskakuje do króliczej nory, aby stawić czoła nowemu, nieznanemu światu. Czeka na nią tam ktoś, o kim zapomniała.

Muszę, koniecznie muszę Wam wspomnieć o wątku miłosnym. Trójkącie. Tak, dobrze przeczytaliście, ale nie zrażajcie się tak od razu, bo to, co przeczytacie o trójce bohaterów, te wszystkie zabiegi, zachowania są miodem na moje czytelnicze serce. Ten trójkąt jest najlepszym, jaki do tej pory spotkałam w literaturze. Pierwszy raz nie potrafię opowiedzieć się po stronie jednego kandydata. Morpheus jest mroczny, cudownie ironiczny, ze specyficznym podejściem do świata i z misją. Jebediah to chłopak odważny, dobry, inteligentny i prosty w uczuciach, czyli nie owija tego wszystkiego tak jak Morpheus. Jestem niesamowicie ciekawa którego z nich wybierze Alyssa i jednocześnie nie zniosę porażki żadnego z nich. Wiem, że moje czytelnicze serce będzie pęknięte na pół bez względu na drogę, którą postanowi kroczyć bohaterka.

A jakie jest moje zdanie na temat głównej bohaterki? Cóż, uważam, że daleko jej do tej irytującej na każdej stronie, ale bezgranicznym uwielbieniem do niej nie pałam. Lubię ją i mam nadzieję, że autorka nie zrobi z niej typowej bohaterki książek młodzieżowych, przez którą daną powieść mam ochotę wyrzucić przez okno. Popełniała błędy, ale jest jeszcze młoda, dowiedziała się wielu rzeczy, musi stawić czoła nieznanemu i… się zakochała. W świetle wydarzeń można spojrzeć na nią w przychylnym świetle.

W kwietnu nakładem wydawnictwa Uroboros ukaże się drugi, kolejny tom. Od tego, jak czytelniczy przyjmą tę historię, zależy czy na polskim rynku ukażą się również nowelki. Więc kupujcie i czytajcie, bo warto. Po lekturze, tak jak ja, nie będziecie mogli doczekać się kolejnej części!

 Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Uroboros.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Follow Us @soratemplates