Nie spodziewałam się po
tej historii… tego. Skończyłam czytać książkę po pierwszej w nocy, w lekkim
szoku i z przedziwnym uczuciem, którego do tej pory nie potrafię nazwać. Gdzie śpiewają diabły przeniesie Was do
Azylu, wessie Was w wir wydarzeń i nie pozostawi obojętnym na to, co wydarzy
się na kolejnych stronach.
Był sobie Diabeł. I była czarownica. Nie
wiadomo dokładnie dlaczego i jak się spotkali, ale w końcu kobieta odebrała czarne
serce mężczyźnie, uwięziła je w
szkatule, a ją ukryła na dnie jeziora, które do tej pory mieszkańcy zwią
Diablim.
Piotrek przyjechał do Azylu, małej
mieściny na krańcu świata, ukrytej przed światem zewnętrznym, tylko dlatego, że
w rzeczach zamordowanej dziewczyny Patrycji, znaleziono zdjęcie jego zaginionej
siostry bliźniaczki. Od dnia, kiedy… zniknęła, mężczyzna nie ustał w
poszukiwaniach. Nie tracił nadziei, chociaż nie raz dopadało go zwątpienie.
Od chwili przyjazdu dostrzega, że Azyl
nie jest zwykłym miejscem, o czym ostrzegał go policjant, który prowadził
sprawę zaginięcia i pierwszy sprawdził ten trop. Wszyscy patrzą na przejezdnego
wrogo, Iwanowa życzy sobie fortuny za miejsce w niemal zapomnianym zajeździe, a
każdy z mieszkańców ma swoją wersję legendy o Diable i Czarownicy. Nikt nie
słyszał ani nie znał jego siostry, ale Piotr im nie wierzy, a wszystko przez
dowody, które same „wpadają” mu w ręce.
Co tak naprawdę skrywają mieszkańcy
Azylu – Tobiasz, Katia, mała Dorota, Iwonowa, Dymitrij i Maria? Dlaczego są tak
wrogo nastawieni do Piotra?
Gdzie
śpiewają diabły
to książka z pogranicza realizmu magicznego, nieprawdopodobna, ale podczas
lektury wydawało mi się, że to wszystko mogło się wydarzyć naprawdę. Już od
pierwszych stron czuć pewien niesamowity klimat, który nie opuszczał mnie ani
na chwilę. Jak wspomniałam, w ten świat, który stworzyła autorka się wsiąka od
pierwszej strony. Pragnęłam poznać zakończenie tej historii, a jeszcze bardziej
chciałam się dowiedzieć co jest prawdą, a co tylko złudzeniem, wymysłem i
urojeniem. Kim tak naprawdę są mieszkańcy Azylu i czy tylko Piotrowi wydawało
się, że są dziwni?
Nie chcę Wam za dużo zdradzić, jedynie
podlać już zasadzone ziarenko ciekawości. Gdzie
śpiewają diabły to nie jest książka długa. Autorka idealnie skomponowała tę
historię. Podczas lektury nie czuć zmęczenia czy przesytu, a po jej skończeniu
nie ma tego gnębiącego uczucia, gdy w powieści znajdują się niedomówienia. Główna
oś fabularna skupia się na Piotrze, jego wizyty w Azylu, szukaniu siostry i
prawdy. Owszem, można znaleźć wątki poboczne, drugoplanowe, ale największą
uwagę autorka skupiła na tym głównym. Wszystko, co dzieje się po drodze
idealnie do siebie na końcu pasuje, jak puzzle. Z każdą stroną uczucie
niepokoju, które pojawia się już po przyjeździe Piotra do Azylu, rośnie.
Gdzie
śpiewają diabły
to książka bardzo ciekawa, pokazująca, że w Polsce mamy bardzo utalentowanych
autorów. Każdy fan grozy znajdzie w niej coś dla siebie.
Za możliwość przeczytania dziękuje Wydawnictwu Uroburos!