| źródło : lubimyczytac.pl |
Kto z nas nie przechodził okresu młodzieńczego buntu? Kiedy
pragnęliśmy wyrwać się spod opiekuńczych skrzydeł rodziców, zasmakować
zakazanego owocu. To czas, kiedy rodzice przestają być naszym autorytetem,
poznajemy nasze pierwsze miłości, bawimy się. Niektórzy nie potrafią się
opanować i powoli staczają się na dno.
Gdy przystępowałam do czytania „Buszującego…” przejrzałam
recenzję, które znajdują się na portalu lubimyczytac.pl . Nie przypomnę sobie
teraz nicku, a szukać mi się nie chcę, ale jedna osoba napisała iż ktoś,
bodajże pani profesor powiedział kiedyś że nie wszyscy potrafią zrozumieć
przesłanie książki. Ja sama przeczytałam ją dość szybko bo w ciągu jednego
dnia. Jednak zanim przystąpiłam do pisania, ba, zanim jeszcze stworzyłam nową
ikonkę w folderze z podpisem ‘buszujący’ długo myślałam nad sensem dzieła pana
Salingera. I chociaż powieść przyjęłam bardzo pozytywnie nie wiem, czy dobrze
odebrałam jej sens. Dawno, bardzo dawno temu nie miałam AŻ tak mieszanych uczuć
względem jakiejś książki.
Główny bohater Holden Caulfield właśnie został wyrzucony ze
szkoły, której nie lubił. Chociaż może jest to zbyt mocne słowo; chłopak jej
nie tolerował. Jego sytuacja nie byłaby taka zła, gdyby nie to, że to już
któraś placówka z której nastolatek został wydalony. Zamiast czekać do ferii i
znosić humoru swojego współlokatora, który go zirytował postanawia wyjechać do
Nowego Jorku. Swoje przygody opowiada językiem prostym, komicznym. Po
zastanowieniu jednak czytelnik odkrywa drugie dno. Świat widziany oczami nastolatka
jest inny, a zarazem prawdziwy.
Czego nie potrafiłam zrozumieć w książce? Może to zdanie
jest źle sformułowane. Bo co miałam zrozumieć to zrozumiałam. Bunt nastolatka,
świat widziany jego oczami- to wszystko było dla mnie jasne. Jednak nie
potrafiłam przyswoić sobie tych wszystkich informacji. Pomimo iż powieść
powstała już jakiś czas temu, jest nadal aktualna co muszę przyznać. Szkoda, że
nie było jej w moim kanonie lektur. Wtedy, przy pomocy nauczyli z pewnością
odkryłabym jej sens.
Książka bierze udział w wyzwaniu : Czytamy powieści obyczajowe