Anna i Wojna Dwóch Róż. Philipia Gregory "Córka Twórcy Królów"

źródło
Nazwisko tej pani nie raz i nie dwa rzuciło mi się w oczy : w księgarni, podczas przeglądaniu blogów… I pomimo samych pozytywnych recenzji jakoś nie mogłam się zdobyć na to, aby przeczytać któreś dzieło Greogry. Jednak w końcu postanowiłam że muszę spróbować. Jeżeli proza najsłynniejszej autorki powieści historycznych nie przepadnie mi do gustu to trudno- jakoś to przeboleje. Czy było aż tak strasznie?

O ‘Wojnie Dwóch Róż’ chyba każdy słyszał. To wtedy korona Anglii była „przerzucana” z rąk do rąk. Wojna domowa powoli niszczyła jedno wydawałoby się z najsilniejszych mocarstw ówczesnej Europy. Sojusze zmieniały się co chwila. Korona jest w rękach Yorków, jednak zła królowa nie zamierza oddać władzy tak łatwo i czyha ukryta we Francji. W takich czasach przyszło żyć Annie Neville, której ojciec po wielu bitwach osadził na tronie Anglii młodego Edwarda, mając nadzieje że będzie mógł łatwo pokierować młodym królem. Jednak  wybranka władcy- Elżbieta Woodville krzyżuje plany Twórcy Królów. Ryszard Neville marzy, aby na tronie Anglii w końcu zasiadła jedna z jego córek – starsza Izabela albo młodsza Anna. Gdy Edward IV nie słucha swego opiekuna, ten występuje jawnie przeciwko królowi, wydając Izabelę za Jerzego, drugiego pretendenta w kolejce do tronu. Anna, młoda dziewczyna, która została wplątana w walkę o władzę szybko się zmienia. Z ufnego dziecka staje się kobietą silną i odważną. Wyszła ona za syna złej królowej, jednak już po roku zostaje wdową, zaraz po tym jak straciła ojca i matkę, która zamknęła się w klasztorze. Oddana pod opiekę siostry i szwagra nie może sama decydować o sobie, postanawia więc ponownie wyjść za mąż i sama pokierować własnym losem.

Książkę czytałam w każdej wolnej chwili i brałam ją ze sobą niemal wszędzie, przez co moja torba szkolna osiągała takie rozmiary, gdzie ciężko mi było ja targać ze sobą przez cały dzień. Gdy na przerwie między zajęciami wracałam do domu, przejechałam mój przystanek i wysiadłam na kawałek dalej, przez co w rezultacie nie dotarłam do celu.  Oto, jakie sidła roztoczyła wokół mnie Philipa Greogry i jej powieść.

Historię kocham, chociaż mojej przyszłości nie wiążę z tym przedmiotem. Jest to moje hobby. I chociaż autorka nie odwzorowała się ściśle na prawdach historycznych, to do napisana powieści używała wielu źródeł. O głównej bohaterce Annie Neville nie zachowało się zbyt dużo przekazów. Jej postać trudno był odwzorować jednak pani Greogry sprostała temu zadaniu. Z racji tego że narracja jest pierwszoosobowa czułam się niczym główna bohaterka. Razem z nią przeżywałam jej troski, odczuwałam ból i przeżywałam ogromną radość. Do końca trzymałam kciuki za bohaterkę. Miałam nadzieje że zakończenie będzie pozytywne, że do Anny Neville uśmiechnie się los. I…?

„Córka twórcy królów” została bardzo dobrze stworzona pod względem merytorycznym. Każdy z bohaterów nie był wpisany w schemat. Podczas czytania nie mogłam przewidzieć jak zachowa się na następnej stronie. I przyznam szczerze, że nie chciałam. Wolałam zaskoczenie. Pozwalało mi to zachować pewną nutę niepewności, niepokoju, ekscytacji czego zapewnie niejeden doświadczył czytając jakąś dobrą książkę.

Na koniec powiem że jestem przekonana. Twórczość pani Gregory na zawsze wpisała się w mój kanon ulubionych lektur. Nie zamierzam kończyć mojej przygody z Anglią tylko na jednym tomie. Na mojej półce już czeka kolejny tom, o Elżbiecie Woodvile. Żonie Edwarda IV.

Za możliwość przeczytania książki dziękuje Wydawnictwu Publicat !

My Instagram

Made with by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates