Polacy zachwycają się Grecją, Włochami, Hiszpanią czy nawet
Turcją. Urok tamtejszych zabytków ich poraża, a legendy i historie znają niemal
na pamięć. Słyszeliście kiedyś powiedzenie „cudze chwalicie swego nie znacie”? Pewnie
tak. Nasz naród ma to do siebie że nie potrafi docenić swojej własnej historii
i uroku, jakie kryją miejsca znajdujące się tuż obok nas. Mamy szczęście jeżeli
nasze mała ojczyzna znajduje się w miejscu, gdzie na każdym kroku napotykamy
niespodzianki- i to te miłe. Jednak nie o to chodzi, aby chwalić się u kogo
jest pięknej. W tym jednym miejscu każdy powinien czuć się spokojnie,
bezpiecznie i być szczęśliwy.
Bohaterka Prowincji – Ludmiła Gold mieszka w Mrągowie gdzie
pracuje w lokalnej gazecie. Poznajemy ją wtedy gdy na miejsce starego redaktora
przychodzi nowy- Artur, który już pierwszego dnia zaprowadza w redakcji
radykalne zmiany. Niedługo na jego biurku wypowiedzenie kładzie Ewa- koleżanka
Ludmiły. Jednak panna Gold kocha swoją pracę i trudno jej się z nią rozstać
chociaż praca coraz mniej przypomina sielankę. Pewnego dnia pod swoją kamienicą
Ludmiła dostrzega Niemca- Martina Ritowsky, którego ojciec jako dziecko
mieszkał w Mrągowie. Powoli w nieskomplikowane życie bohaterki zaczynają
wchodzić zmiany, które bardzo szybko odmieniają jej życie. Czy na stałe?
„Prowincja pełna marzeń” jest to książka, która nie wymaga
wielkiego zaangażowania emocjonalnego- tak zwane lekkie czytadło, przez co
pozwala się zrelaksować, odprężyć i pomarzyć. I gdybym wzięła ją do ręki
tydzień później oceniłabym ją pewnie trochę lepiej, jednak stwierdziłam że
trzeba w końcu poznać twórczość Enerlich, którą wiele osób się zachwyca.
Ludmiła jako główna bohaterka momentami wydawała mi się
osobą niezrównoważoną psychicznie. Często wykrzykniki jakich użyła autorka
sprawiły że nie wiedziałam czy odbierać to jako krzyk czy też ekscytacje(która
pojawiała się w najmniej odpowiednich momentach). Na każdej prawie strona
miotała się z miejsca na miejsce podejmując decyzje lekkomyślne, o które
prędzej podejrzewałabym dziecko. SPOILER Kochała jednego, wybrała drugiego, ale
nie chcąc ranić pana P. postanowiła jednak zaryzykować i zranić jego uczucia.
KONIEC SPOILERA. Jednak do książki podeszłoby się odrobinę inaczej-to znaczy do
idealnego czasoumilacza to zachowania Ludmiły mogłyby nawet wywołać śmiech. Co
do ‘ukochanych’’ bohaterki- jakoś nie odczułam do żadnego z nich większej
sympatii. Każdy z nich miał wady ale i zalety co czyniło ich ludzkimi. Nie byli
typem idealnego faceta których często spotyka się w romansach- znacie wizerunek
mężczyzny który stoi na tle morza/lasu/rezydencji, z męskim zarostem, rozpiętą
koszulą pod która ukazuje się idealnie zarysowane mięśnie, ma czarne/blond
włosy i spojrzenie które przebija na wylot? I tutaj powinnam widzieć uśmiech na
twarzy każdego z was bo kto ich nie zna? U mnie na szafie leży pudło pełne
harlequin’ów jeszcze po mojej cioci i nikt ich nie czyta. Jednak wracając do
tematu- wizerunek mężczyzn jaki zaprezentowała w swojej powieści pani Enerlich
był taki jak powinien być.
Zdecydowanym plusem jest tło, na jakim rozgrywa się
historia. Autorka idealnie oddała piękno Mazur. Kiedy czytałam o Mrągowie,
wsiach go otaczających czy lokalnych zabytkach zapragnęłam się tam znaleźć i
podziwiać piękno naszego kraju. Moim postanowieniem jest aby koniecznie
odwiedzić Mazury i poznać je dokładnie- a najbardziej skupić się na maleńkich
miejscowościach, które mają w sobie najwięcej uroku i tajemnic, a jednocześnie
są miejscami tak ciepłymi, że pragnie się tam zostać na całe życie. Ludmiła
kocha swoje Mrągowo i okolice. Uwielbia też Toruń, ale niestety tylko na
chwilę, na moment. Gdy mieszka się lub pracuje w dużym mieście do którego czuje
się nie mały sentyment po pewnym czasie przestaje się zauważać jego uroki,
staje się ono tylko tłem dla codzienności. Te same szare bloki, dziurawe drogi,
ponurzy ludzie. Co innego w małych miasteczkach gdzie wszyscy się znają i
natura do której jest tylko krok może zaskoczyć nas w każdym momencie.
Jeżeli szukacie czegoś co pomoże wam się odprężyć po
męczącym dniu to zachęcam. Ja sama mam zamiar zapoznać się z kolejnymi tomami,
ale mieć trochę do nich inne podejście.
Książka przeczytana w ramach wyzwań : Books Lovers, 52 książki, Polacy nie gęsi, Czytamy powieści obyczajowe.
Za egzemplarz dziękuje Wydawnictwu MG!