| źródło : lubimyczytac.pl |
Słyszeliście o klubie „Prawdziwe Morderstwa”. Nie? A szkoda.
To grupa ludzi którzy spotykają się raz na jakiś czas, aby wspólnie omówić kryminalne
sprawy z przeszłości. Jeden z wybranych członków przedstawia postać mordercy,
słynną sprawę, a potem rozpoczyna się prawdziwa dyskusja. Czy winny naprawdę
popełnił zbrodnię, a może był niesłusznie skazany? A może ta naprawdę pod całą historią kryje się tzw. drugie dno?
I dlaczego ktoś postanowił zabić niewinnych ludzi takich pytań jest wiele, a
odpowiedzi owiane są tajemnicą. Czy naprawdę wiadomo co działo się w głowie
pewnego psychopaty?
Aurora Teagarden – dla znajomych Rou- jest bibliotekarką.
Imię ma niczym Śpiąca Królewna, ale nie przypomina nawet w najmniejszym stopniu.
Pomimo małego wzrostu ma w sobie dużo energii. I nie zamierza przespać stu lat,
aby mógł obudzić ją pocałunek księcia z bajki. Mieszka sama, utrzymuje się
sama, ma hobby, przyjaciół, rodzinę i przyrodniego brata. Czuje się szczęśliwa.
Do czas aż zaniepokojona nieobecnością jednej z członkiń grupy wyrusza na
poszukiwania. Okazuje się że Mamie została zamordowana, a całe zdarzenie jest
identyczne jak zbrodnia popełniona wiele lat temu. Jednak to nie koniec- Lawrenceton
opanowała fala morderstw.
Postawmy się na miejscu Aurory, która zbrodnię widziała
tylko na kartach książek i gazet. I pomimo że zna ich wiele „od podszewki” – a
praca w bibliotece i przynależność do
klubu temu sprzyja – jest w wielkim szoku. A kto by nie był? W głowie od razu
pojawia się tysiąc myśli, tworząc ogromny chaos, nad którym nie sposób
zapanować. I gdy już emocje ostygną człowiek zadaje sobie pytania „co dalej?”.
I gdy wydaje się że życie wróciło do względnej normalności to bach! I znowu
pojawia się kolejna katastrofa. Jak poradzić sobie z taką sytuacją- wystarczy
spojrzeć na Aurorę. Silna, dzielna i mądra kobieta.
Kryminałów czytam wiele (od klasyków po nowości) bo jest to
gatunek który sprawia że każda strona staje się dla mnie wielką niewiadomą. W
chwilach gdy zajmuje się czym innym, a powieść czeka aż od niej wrócę
zastanawiam się kto, co, jak i dlaczego?- niestety, krytykiem dobrym nie jestem
więc zazwyczaj błędnie rokuje, chyba że książka jest aż tak słaba, że już po
kilku pierwszych kartach wiem jakie będzie zakończenie. Co czułam czytając
„Prawdziwe Morderstwa?”. Pomysł na fabułę – wielki plus. Nie spotkałam się
jeszcze z takim pomysłem. Wykonanie- tutaj zaczną się maleńkie schody- bo
pomimo że autorka zgrabnie wszystko połączyła, zaciekawiła mnie zakończeniem i
zainteresowała kolejną częścią to nie mogłam podczas czytania skupić się nad
powieścią ponad godzinę. Po upływie tego czasu „Prawdziwe morderstwa” szły w
kąt, a ja szukałam sobie innego zajęcia.
Wszystko się ładnie, pięknie komponuje, więc polecam książkę
wszystkim, którzy chcą się zrelaksować, odprężyć bo „Prawdziwe Morderstwa” nie
są zbyt wymagająca lekturą.