| [źródło] |
Jako że zachwycił mnie
„Poradnik Pozytywnego Myślenia” bez zastanowienia kupiłam Niezbędnik Obserwatorów Gwiazd Matthew
Quicka. I jeżeli za Poradnik
wzięłam się od razu po zakupie, to druga powieść autora przeleżała u mnie od
lutego, patrząc tęsknie z regału z pytaniem :kiedy Ty mnie w końcu przeczytasz?
Przecież tak Ci się śpieszyło? Wiem, śpieszyć mi się śpieszyło nie zaprzeczę.
Jednak natłok obowiązków na uczelni sprawił że dopiero w czasie letnich praktyk
mogłam w spokoju zająć się powieścią. I to tak głównie czytałam ją w autobusie
(i żałowałam, że nie ma on dłuższej trasy, aby więcej czasu spędzić z
Niezbędnikiem).
Bellmot jest miastem w którym nie chcieliby z własnej woli
żyć ludzie, mający jakiś inny wybór. Wszystko tam jest szare i ponure, po ulicy
walają się tony śmieci, a w każdym zakątku czyhać może bandzior z nożem w ręki.
Rządzi tutaj irlandzka mafia oraz gangi- zależnie od dzielnicy. I jeżeli zna
się kogoś, kto do nich należy można powiedzieć że poziom jego bezpieczeństwa
wzrasta. Niestety, Bellmot jest miastem, z którego ciężko się wyrwać.
W tym mieście żyje Finley, zwany przez przyjaciół Białym Królikiem. To przezwisko wzięło się
stąd że jako prawie jedyny wśród swoich szkolnych kolegów jest biały. Wszyscy
jego koledzy są czarnoskórzy, przez co chłopak wyróżnia się na ich tle. Mieszka
razem z ojcem pracującym na nocną zmianę i dziadkiem, który jest kaleką.
Finley, jako dobry syn i wnuk stara się pomóc jak tylko może. Jak każdy
dzieciak, nastolatek czy nawet dorosły ma swoją pasję-jest nią koszykówka.
Razem ze swoją dziewczyną, Erin, w każdy dzień wakacji trenują aby stać się
jeszcze lepszym. Bo koszykówka to ich szansa na wyrwanie się z Bellmot. Jeżeli
zainteresują sponsorów, dostaną stypendium na uniwersytecie- wyjadą,
zostawiając cały ten chaos za sobą.
Gdy nadchodzi nowy rok szkolny, wszystko wydaje się być
proste. Ale nie jest. Pewnego dnia przed drzwiami Finley’a pojawia się trener,
który ma do niego wielką prośbę. W ich szkole ma pojawić się nowy chłopak,
którego rodzice zginęli. Jest nim Russel Allen, jeden z najlepszych
nastoletnich koszykarzy o którego już biją się trenerzy uniwersytetów. Jednak w
Bellmot nikt go nie zna. Zwłaszcza że Russel zachowuje się dość specyficznie.
Trener stawia przed Finley’em zadanie- ma opiekować się Allenem. Na dodatek
stary numer Russela na boisku odpowiada temu, który nosi Finley- 21.
I chociaż wszystko wydawało się banalnie proste, przestaje
takie być. Kłopoty spadają na Finley’a jeden za drugim przytłaczając go i powodują
że traci nadzieję na szczęśliwe zakończenie.
Na blogu Zielonej Cytryny przeczytałam recenzje Niezbędnika ObserwatorówGwiazd i mogę potwierdzić jej
zdanie: jest to książka sto razy lepsza od Poradnika
Pozytywnego Myślenia. O ile czytając pierwszą powieść autora ogarniało mnie
uczucie swoistego szczęścia i spokoju= pomimo trudnych fragmentów. Uśmiechnięta
twarz głównego bohatera sprawiła że przy książce odpoczęłam i się
zrelaksowałam. A jak jest w przypadku Niezbędnika?
| [źródło] Niezbędnik w wydaniu Wydawnictwa Otwartego |
Książka ta jest o wiele trudniejsza- przedstawia większe problemy,
które można by pomyśleć nie spadłyby na nastolatka, a na dorosłego mężczyznę,
zdolnego poradzić sobie z natłokiem złych chwil. Czytając nie raz miałam ochotę
się rozpłakać- dlaczego tutaj nie może być szczęśliwego zakończenia i tej
wielkiej radości bijącej od każdej strony? Niezbędnik
jest powieścią bardziej smutną, zwłaszcza że w głównych rolach autor obsadził
nastolatków, którzy nie znają jeszcze życia, a już muszą stawiać czoła
problemom, które ich przerastają.
Finley był taki jaki powinien być. Nie spodziewałam się ,
gdy zaczynałam czytać, że autor tak dobrze wykreuje postać nastolatka z
wielkimi marzeniami, planami, celami, ale i z tajemniczą przeszłością, która
ciągnie się za nim jak cień. I będzie mu towarzyszyć każdego dnia, do końca
jego życia, jednocześnie przywiązując go do miejsca, jakim jest Bellmot? Ta
książka zasługuje na owacje na stojąco. Na długie, rozległe owacje przez
publiczność zgromadzoną na jednym z największych stadionów na świecie. Może nie
wszyscy ją tak odbierają- ot kolejna miła powiastka, skierowana bardziej do
młodzieży z powodu wieku głównych bohaterów? Matthew Quick pokazał mi
jednocześnie że młodzi mają problemy, o których ja sama zapomniałam. A przecież
w wieku, piętnastu, szesnastu, siedemnastu czy osiemnastu lat miałam inne
marzenia i cele niż mam teraz, kiedy mam te dwadzieścia. Kiedy już
zrealizowałam niektóre z moich marzeń, kiedy widziałam trochę więcej a i jestem
bardziej dojrzała niż te pięć, sześć lat temu.
Matthew Quick
stworzył powieść która zaskakuje. Chociaż jest inna od Poradnika, to muszę
przyznać że mają coś wspólnego. Jest to styl autora, który prostym językiem
potrafi przekazać uczucia bohaterów, ich myśli, obawy, lęki, najskrytsze myśli.
Pisarz opisuje wszystko z lekkością pióra, wciągając czytelnika w świat
Bellmot. Czytając, czułam się jak umykam ciemnymi uliczkami, przeskakując przez
powywracane śmietniki, aby dotrzeć na mecz koszykówki na którym gra Finley i
Erin, aby razem z ich rodzinami zasiąść na widowni i im kibicować.
Jeżeli spodobał się Wam Poradnik i Niezbędnik powinien
przypaść wam do gustu. A z racji tego, że zbliża się jesień, a co za tym idzie
dni coraz zimniejsze i krótsze razem z tą niebieską książeczką można się wsunąć
pod koc, obok postawić kubek czegoś gorącego i odpłynąć