„Tęsknota to także forma życia”
Brak mi słów. Podczas czytania łzy wyrzeźbiły na moich
policzkach tunele, którymi mogły spływać. Terakowska nie umie pisać źle, czy
też przeciętnie. Jej powieści zapadają w pamięć i w serce. Nie dobiera słów
byle jak. Każde znajduje się na określonym miejscu i w określonym czasie i ma
głębszy sens.
„A jednak Myszka tańczyła.
Tańczyła jak Kopciuszek na balu. Jak motyl w letni dzień. Tańczyła pięknie,
zwinnie i leciutko, jak panie w telewizorze lub zwiewna wróżka z reklamy płynu
do zmiękczania tkanin, która fruwała nad kolorowymi ręcznikami”
Cóż może zrobić dziewczynka, która urodziła się taka a nie inna? Tak jak
każde dziecko pragnie tylko miłości i akceptacji. To wszystko mogą dać jej
głównie rodzice. Bez ich uczucia więdnie, marnieje. Nie jest w stanie żyć. Nie
chcę by ktokolwiek patrzył na nią z odrazą. Chcę być piękna. I nawet jeżeli
inni tego nie widzą to w oczach mamy i taty zawsze będzie najwspanialsza.
IDEALNY dom. IDEALNA praca. Idealne małżeństwo w którym
brakuje tylko idealnego dziecka, które dopełni ich IDEALNY plan. Nie biorą pod
uwagę żadnych ustępstw. Najlepsze opiekunki, zabawki, ubranka, szkoły, kursy,
wyjazdy… Jednak los lubi krzyżować plany. Adam i Ewa nie wiedzą, że chwilą urodzenia małej istotki ich życie
dramatycznie się zmienia. Myszka chociaż oczekiwana nie spełnia ich oczekiwań.
Dane mi było widzieć kilka razy cud narodzin. Kobieta, które
swoje dziecko rodziła w bólu który zmienił ją nie do poznania sprawia że wszystko
co przeżyła znika. Łzy napływają wtedy do oczu nawet i starszym położnym, które
na swoim „koncie” mają już ponad dwudziestu lat pracy zawodowej. Dziecko
sprawia że świat można widzieć już tylko w pozytywnych kolorach. Matka kocha
swoje dziecko. Dlatego Ewa niezgodziła się oddać Myszki, chociaż wiedziała że
jakie ma to następstwa. Jej ukochany mąż się od niej odsunął. Zostawił samą z
dzieckiem, które wymaga ciągłej opieki. Które, pomimo że z roku na rok starsze,
nigdy nie dogoni w rozwoju swoich rówieśników.
Jeszcze przez chwilę Myszka myślała nad
tym, czy każdy tata tak biega lub czai się za drzwiami, obserwując dzieci, ale
tego problemu nie umiała rozwiązać, gdyż nie znała innych ojców. Przypuszczała,
że wszyscy są tacy sami. Biegają, śpieszą się, i stale trzeba do nich tęsknić i
marzyć o chwili, gdy przystaną blisko, bliziutko i wezmą za rękę. Myszka nie
wiedziała, czy taka chwila kiedyś nadejdzie.
I teraz czuje jak pod powiekami zbierają mi się łzy. Czy
kiedykolwiek będę w stanie myśleć i
mówić o tej książce, gdzie każda słowo ma
głębszy sens, gdzie nic nie dzieje się przez przypadek. Tą książkę powinien
przeczytać każdy. Otwiera ona oczy. Po niej zaczęłam patrzeć na pewne sprawy.
W tej książce jest tyle magii- daje się ją czuć na każdej
stronie. Oplata Czytelnika i daje nadzieję na lepsze dni. Tak samo jak Ewie i
Myszce. Nawet Adamowi, który przestał przejmować się wszystkim co dzieje się za
drzwiami jego gabinetu.
Śmiech oświetla życie. Jest jak lampa. Bez
niego ciemno, duszno i ciasno, nawet wówczas, gdy świeci słońce. Dlatego tam,
na dole, tak często panuje mrok.