![]() |
| [źródło] Izabela Sowa, Wydawnictwo Nowy Świat, listopad 2009 |
Izabelę Sowę jako pisarkę poznałam jeszcze w drugiej klasie
liceum. Zaczytywałam się wtedy w jej Serii Owocowej (i cały czas mam zamiar do
niej wrócić, ale jakoś zawsze o tym zapominam jak jestem w bibliotece). Nie
znałam jej innych powieści ale ciekawość mnie zżerała, dlatego bardzo się
ucieszyłam gdy w konkursie organizowanym przez Agnieszkę z bloga Niekończące się marzenia wygrałam dwie książki autorki. Dla zainteresowanych -recenzja
„Podróży…” Agnieszki.
Paloma jest kobietą współczesną. Pochodzi pokolenia loreal
(czyli, w wolnym tłumaczeniu-jestem tego warta). Jest karierowiczką,
a wiedze o życiu czerpie z poradników, których fragmenty co chwila przytacza w
swoich myślach. Jednak boryka się z pewnym problemem. Mąż od dnia ślubu choruje
na bezsenność i leki niezaczynaną mu pomagać . W dodatku- podróż poślubna wciąż
jest odkładana. Paloma postanawia szukać profesjonalnej pomocy. I to
niekonwencjonalnej. Bo nazwanie Brzytwy osobą konwencjonalną i przewidywalną to
kłamstwo.
Powiem wprost: jestem zawiedziona. Przed lekturą byłam
podekscytowana: w końcu to Sowa, którą pokochałam i która przypomina mi o
czasach liceum kiedy to jej książki czytałam do późna w nocy, a rano wstawałam zmęczona, ale
zadowolona bo w końcu warto. Może zbyt wiele się spodziewałam. Może zbyt
wielkie nadzieje miałam. Jednak ta
książka jak dla mnie była słaba. Dlaczego tak uważam?
Po pierwsze nie ma w niej nic ciekawego. Akcja jak dla mnie
nie porywała. Paloma chociaż kreowana była na postać bardzo wyrazistą jak dla
mnie stapiała się z tłem. Jedynie dla Brzytwy wytrwałam do końca ciekawa jej
historii. Pomimo że książka ma 239 stron (co dla przeciętnego mola książkowego
to mało) ja sama czytałam ją półtora tygodnia (i nie było to związane z brakiem czasu). Ale doczytałam
chociaż oczy nieraz mi się zamykały. Jestem masochistką i rzadko którą książkę
zostawię bez doczytania do końca. Mam nadzieję że stanie się coś lepszego, że
akcja się rozkręci…. Tak było i w tym przypadku. Ale niestety nic takiego się
nie stało.
Może zaraz niektórzy rzucą się na mnie z zębami bo w końcu
jak mogę kogokolwiek krytykować. Ja sama byłam w szoku że tak źle odebrałam tą
powieść. Zamknęłam ją z wielkim rozczarowaniem na twarzy. I potem zaczęła mi w
głowie świtać myśl : może to wcale nie tak? Może ja nie dorosłam do tej Sowy.
Przecież poprzednie książki były skierowane do młodzieży, a te do starszych
emocjonalnie osób?
Pewnie za jakiś czas wrócę do Podróży poślubnej. Może wtedy inaczej ją odbiorę (będę żyła taka
nadzieją). Ale jak na razie będę ten moment odkładać w czasie. Mam nadzieję ze
pozostałe książki autorki lepiej do mnie trafią.
