| [źródło] Philippa Gregory, Wydawnictwo Książnica, 2014 |
Z czym kojarzy się
nam, mi piętnastowieczna Anglia? Z
Tudorami- pewnie tak. Co za tym idzie pojawia się anglikanizm, na dworze króla panuje prawdziwa rozpusta, a żony Henryka VIII
spotyka bardzo podobny los. Jednak to za czasów Henryka VII inkwizycja Anglii
wzrosła na najwyższy poziom. Tysiące, jeżeli nie miliony kobiet zginęły na
stosie za to że znały sposób działania leczniczego ziół, czy też dlatego że raz
na kogoś krzywo popatrzyły. Dodatkowo ginęły zakonnice, który nie zrzekły się
zwierzchnictwa papieża. Były to mroczne czasy dla całej Anglii.
Alys wychowana była przez Morah- kobietę którą większość
mieszkańców wioski miało za czarownicę. Leczyła ich, odbierała porody,
rozwiązywała ich problemy i chociaż bardzo im pomogła bali się jej. Gdy pod
drzwiami swojej chaty znalazła małą dziewczynkę postanowiła ją wychować. Alys
nie znała innego życia. Wiedziała że kiedyś wyjdzie za mąż i będzie pracować na
roli. Jednak wstępuje do zakonu. Żyje o wiele lepiej niż by mogła sobie
wymarzyć. Niestety, nad Anglią gromadzą się czarne chmury i Ci, którzy nie
zrzekną się zwierzchnictwa papieża mogą za to słono zapłacić. Zwłaszcza jeżeli
pieczę nad hrabstwem sprawuje lekkomyślny hrabia.
Tylko Alys udaje się uciec z płomieni. Za ścianą ognia
zostawia swoje siostry i ukochaną matkę przełożoną. Z ogromnymi wyrzutami
sumienia, których nie da się zagłuszyć powraca do chaty Morah, gdzie zaczyna
pomagać jej codziennych czynnościach. Jednak dziewczyna która przywykła do
luksus nie może się odnaleźć w zimnie, wilgoci i biedzie. Głód jest dla niej
męczarnią. Dodatkowo. Stara opiekunka odkrywa w dziewczynie zdolności i to jej
przekazuje większość obowiązków, pomimo tego że sama zainteresowana nie jest tym
zachwycona.
Tymczasem na zamku lord Hugo podupada na zdrowiu. I do niego
docierają wiadomości o dziewczynie z tajemniczymi zdolnościami. Postanawia
sprowadzić młodą Alys do zamku, aby ta wyrwała go ze szponów śmierci.
Dziewczyna rozpoczyna nowy rozdział w życiu. Na zamku lorda panują nieco inne
warunki i standardy niż w zakonie czy w zimnej chatce Morah. Zwłaszcza, że
młody lord nie stroni od wszelakiego rodzaju uciech.
Philippię Gregory
poznałam z niego innej perspektywy. Czytałam jej książki dotyczące Wojny Dwóch Róż i historię Katarzyny
Aragońskiej. Jednak wszystkie jej powieści oparte były na faktach. Na nowo
ożywiała postacie, które zapisały się na kartach historii. W Czarownicy
sprawy mają się inaczej- o Henryku VIII słychać, ale nie pojawia się na kartach
powieści w samej swojej osobie (tak samo jak jego małżonki). O ile Inkwizycja
to fakt- nic nie wiadomo aby ta historia wydarzyła się naprawdę. Można więc
posilić się o stwierdzenie że Gregory stworzyła powieść od nowa, z czym na
razie w jej przypadku się nie spotkałam.
Pomimo sporej objętości powieść czytałam przez 4 dni.
Wciąga. Pochłania. Sprawa, że nie można się od niej oderwać. Gregory pokazała
na co ją stać. Stworzyła opowieść gdzie za każdym rogiem czai się
niebezpieczeństwo, a Czytelnik jest tego świadomy. Czuje lęk razem z
bohaterami. Stara się siłą woli przekonać ich aby zmieli swoje postępowanie.
Chce, aby wszystko skończyło się dobrze.
Alys jest postacią bardzo interesującą, a jednocześnie nie
jednolitą. Nie można jej jednoznacznie określić . O ile początkowo jest
przestraszoną mniszką, którą zżerają wyrzuty sumienia to powoli przeistacza się
w kobietę która zrobi wszystko, aby zdobyć to co chcę. W pewnym momencie chcę
odsunąć od siebie pragnienia, marzenia sprawiając ból wszystkim naokoło. Ta
niejednoznaczność postaci jest wielkim walorem Czarownicy. Podczas czytania
chciałam się dowiedzieć do czego jeszcze posunie się dziewczyna; kogo jeszcze
skrzywdzi; ile jeszcze kłamstw naopowiada?
Zakończenie zasługuje na fanfary i tylko tyle mogę zdradzić.
Do ostatniej strony nikt nie spodziewa się tego jak postąpi Alys. Ja również.
Wracałam do tych ostatnich momentów kilkanaście (tak, tak, tak)razy. Bo na
twarzy jednocześnie pojawiają się uśmiech i łzy. Przez te kilkaset stron można się zżyć nawet z
najmroczniejszą postacią, a co dopiero z kobietą, która jest motorem napędowym
całej powieści.
Jeżeli znacie Gregory tylko z serii Tudorowskiej czy z Wojny Dwóch Róż to polecam Wam również tą
inną Philippię. Obiecuje, że się nie zawiedziecie.
Za książkę dziękuje Grupie Wydawniczej Publicat.