„Niewidzialne życie Addie LaRue” to książka, którą widziałam niemal wszędzie. Promocja, w którą zainwestowało wydawnictwo, okazała się aż przesadna, a w pewnym momencie miałam wrażenie, że powieść wyskoczy mi z lodówki. Jak to mówi stare polskie przysłowie – co za dużo, to niezdrowo i wiele czytelników po początkowym zachwycie, czuło przesyt i brak chęci, aby po książkę sięgnąć. Do przeczytania „Niewidzialnego życia Addie LaRue” przekonało mnie już samo nazwisko Victorii Schwab, której twórczość uwielbiam całym, czytelniczym sercem, z każdym czytaniem coraz bardziej.
