Nasze rodzime kino skrywa wiele perełek
– od lat to powtarzam, chociaż nie zawsze, gdy mam ochotę coś obejrzeć włączam
polską produkcję. Ale ostatnio było inaczej. Mój wybór padł na Różyczkę w reżyserii Jana Kidawy-Błońskiego. Możecie
kojarzyć jego nazwisko. Do jego dzieł zaliczamy również Skazanego na bluesa. W
głównych rolach możemy zobaczyć Magdalenę Boczarską, Andrzeja Seweryna i
Roberta Więckiewicza.
Kamila Sakowicz (Magdalena Boczarska) pracuje
jako maszynistka na wydziale filologi polskiej. Jest w związku z Romanem
Rożkiem (Robert Więckiewicz), pracownik SB. Adam Warczewski (Andrzej Seweryn)
to znany i szanowany profesor, którego władza podejrzewa o posiadania żydowskich
korzeni. Rożek ma go zdemaskować i aby tego dokonać, postanawia wykorzystać
zakochaną w nim Kamilę. Każe jej wdać się w romans z profesorem. Kobieta przyjmuje pseudonim Różyczka i donosi na swojego nowego partnera. Jedna z czasem
coś się zmienia – Kamila dostrzega w Adamie człowieka oddanego swoim ideałem i
poglądom, ale jednocześnie ciepłego i ślepo w niej zakochanego. Chociaż ich
związek wzbudza wśród znajomych profesora wiele sprzecznych emocji, to on nic
sobie z tego nie robi. Trójkat między bohaterami jest przepełniony walką i
emocjami. Kamila musi zdecydować, co robić dalej. Czy uda jej się zdemaskować
Adama Warczewskiego vel Janusza Wajnera?
Po seansie skupiłam się na szukaniu
recenzji i jakie było moje zdumienie, gdy odkryłam dwa, różne i odmienne punkty
– jedni pisali, że to jeden z lepszych polskich filmów, inni krytykowali go za
grę aktorską albo za sposób ukazania problemu, jakim było szpiegostwo i
posiadanie żydowskich korzeni przez obywateli Rzeczpospolitej Ludowej. Pomimo,
że wojna się skończyła, to w ludziach nadal pozostało pewne odrzucenie i
stereotypy. Tak jest i w naszych czasach, codziennie można spotkać slogany czy
nawoływania do nienawiści do Żydów. I
może należę do nisz, które może zadowolić byle co, ale ja filmem jestem
zachwycona. Oglądałam go w wielkim napięciu, oczekiwaniu od początku do końca.
I pozostanie jednym z moich ulubionych dzieł.
Jestem zachwyconą grą Magdaleny
Boczarskiej. Chociaż przekonała mnie do siebie już po Sztuce Kochania, to
dopiero w Różyczce dostrzegłam jej talent aktorski. Z kobiety młodej,
roztrzepanej, wydawać by się mogło głupiutkiej, zmienia się w szanowaną damę. Nawet sposób wypowiedzi, ton głosu staje
się bardziej dojrzalszy. Magdalena Boczarska okazała się idealna do roli
Różyczki. Nie bała się scen erotycznych, których w tym filmie jest sporo,
ale wszystkie są odpowiednio wysmakowane i wyważone. Dorosły widz na pewno nie
poczuje się zgorszony.
Warto zwrócić uwagę na tło obyczajowe.
Wielu rodowitych Polaków musiało opuścić tereny Rzeczpospolitej Ludowej, a po
otrzymaniu dokumentu, nie byli już obywatelami swojej ojczyzny. Zostawiali całe
rodziny, dobytki. Te czystki nie ominęły nawet członków rządu czy Służb
Bezpieczeństwa.
Jeżeli szukacie dobrego, polskiego filmu
– Różyczka będzie dla Was idealnym
wyborem.
