Dorastałam w
czasach, kiedy tylko nieliczni mieli w domu komputery, a żeby skorzystać z
Internetu, trzeba było odłączyć kabel od telefonu. Gdy poszłam do szkoły, to
zapisywałam się na listę w bibliotece, aby móc godzinę pobuszować w sieci. Te
czasy minęły – niemal każde dziecko ma w domu komputer. Warto zainteresować ich historią,
ciekawostkami i pokazać, jak rozwijała się ta technologia. Z pomocą przychodzi
książka „Ale Komputery! Megabajtowe
historie cyfrowe” autorstwa Michała
Leśniewskiego z ilustracjami Macieja Łazowskiego.
O CZYM?
Michał
Leśniewski przybliża swoim czytelnikom historię komputerów i cofa się aż do
czasów starożytnej Grecji. Przytacza nazwiska naukowców, którzy przyczynili się
do rozwoju tej dziedziny. Autor opowiada i objaśnia, a co najważniejsze
intryguje czytelnika.
SZATA GRAFICZNA
Nie tylko słowa
są ważne w tej książce, ale również ilustracje. Maciej Łazowski stanął na
wysokości zadania i upiększył „Ale
Komputery!”. Dzięki jego rysunkom książka przyciąga wzrok i nie nudzi
młodego czytelnika. Nie znajdziecie w niej pustej, białej strony. Każdy
rozdział otrzymał odrębną, pasującą do tematu grafikę, dzięki czemu lektura tej
książki jest nie tylko nauką, ale i świetną zabawą.
WYJĄTKOWA?
Czytałam „Ale samoloty” pana Michała
Leśniewskiego. „Ale Komputery” również
mnie zachwyciły. Takie książki powinny być dostępne w każdej szkolnej
bibliotece, aby młodzi ludzie, mieli taki ogrom wiedzy na wyciągnięcie ręki.
Czy historia musi być nudna? Nie! „Ale
Komputery. Megabajtowe historie cyfrowe”
napisana jest ciekawie, wciągająco i intrygująco. Brak w niej przydługich
wstępów czy nudnych opisów. Widać, że autor starał się w swoich czytelnikach
zasiać ziarno ciekawości i odpowiednio je podlewać. Udało mu się to.
Polecam –
zbliżają się Mikołajki i zamiast kupować kolejną, niepotrzebną zabawkę czy grę,
warto zainwestować w książkę, która może czegoś dzieci nauczyć.





