Czy oglądaliście, albo czytaliście „Chłopów”? Reymont bardzo
pięknie opisał wieś. I chociaż od tamtego czasu minęło bardzo dużo gdy widzę gdzieś chałupy pokryte strzechą (
głównie w skansenach) coś mnie rozczula. Mieszkam w maleńkiej osadzie, z okna mojego
pokoju widzę pola. W wakacje słyszę szum traktorów i kombajnów. I nie
zamieniłabym tego na nic. W mojej okolicy znajdują się jeszcze stare,
rozpadające się chałupki do których bardzo lubię zaglądać. I czasami wyobrażam
sobie kto tam mieszkał, co robił, jakie miał plany i marzenia.
Autorka „Mrówek” pamięta trochę inną wieś niż ja. Taką, jaką
ja bym chciała zobaczyć. Z ogormnym zapałem przystąpiłam do czytania książki,
aby chociaż trochę poznać tamte czasy. Nie spodziewałam się że powieść tak mnie
wciągnie.
Autorka opisała wieś swojego dzieciństwa- kiedy nie było
bieżącej wody, prąd był rzadkością a ludzie czas spędzali na pracy i
spotkaniach z sąsiadami. Dzieciństwo wydawało się wtedy takie beztroskie, a
każda chwila bezcenna. Autorka z wielkim rozlewnieniem wspomina i tęskni. Mi
również brakuje takiej wsi. Pamiętam że gdy byłam mała spędzałam dużo czasu
chodząc po łąkach, biegnąć wzdłuż małej rzeczki… Telewizja była dla mnie
rzadkością. Nie było dla niej czasu. Szkoda, że dzieci urodzone w czasach teraźniejszych
nie doświadczą tego co ja.
Czy polecam? Zdecydownie. Wszystkim? Bez wyjątku!
Za egzamplarz dziękuje Wydawnictwu M!
Książka przeczytana w ramach wyzwań : Polacy nie gęsi II
