Dzisiaj zapraszam was do Wenecji – tej wirtualnej,
anonimowej i zwykłej. Miasta, któremu od wielu lat jest regularnie podtapiane.
Miasta, w którym Włosi żyją pełnią życia, a turyści spacerują jego uliczkami
niczym zaczarowani. Niektórzy właśnie to miejsce wybierają na oświadczyny –
gondolier, serenada, gwieździsta i gondola, która powoli płynie przez Wenecję.
Jednak czy wszystko jest tak idealnie
jak nam się wydaje?
Kat Tapo została przydzielona do swojego
pierwszego śledztwa. Kobieta jest młodym oficerem carabinieri,
a jej partnerem zostaje Aldo Piola – oficer, który imponuje Kat. Tapo
spotkała się z wieloma uprzedzeniami w pracy, a wszystko to z powodu swojej
płci. Nie mniej nadal pozostaje pewną siebie i swojego seksapilu kobietą.
Holly Boland jest podporucznikiem
amerykańskiej armii. Wychowała się we Włoszech, a bazie Camp Darby i uważa to
państwo za swoją drugą ojczyznę, dlatego cieszy się z nowego przydziału – wraca
do miejsca swojego dzieciństwa. Jednak jej praca nie jest tak prosta. Holy
postanawia przyłożyć się do rozwiązania sprawy pewnej kobiety i udostępnić jej
pewne archiwalne dane.
I Daniel Barbo, założyciel Carnivii,
idealnego, wirtualnego odpowiednika Wenecji, gdzie każdy może czuć się
anonimowy. Porwany w dzieciństwie, a piętno tamtych wydarzeń odciśnięte jest na
nim aż do teraz.
Co łączy tę trójkę? Przecież na pierwszy
rzut nie mają ze sobą nic wspólnego. Dzieli ich niemal wszystko, ale istnieje
coś, co złączy ich los.
La Befa nie miała być dla wszystkim
świętem idealnym – gdy nad miastem wybuchają sztuczne ognie, bary wypełnione są
ludźmi ubranych w coraz to bardziej wymyślne kreacje, niektórzy z nich zostają
oderwani do zabawy. Należy do nich Kat Tapo i Aldo Piola, którzy poznają się na
schodach kościoła Santa Maria. Zostają tam znaleziono zwłoki kobiety, ubranej
w szaty katolickiego księża. Pani pułkownik coraz bardziej wciąga się w
śledztwo i z każdym kolejnym tropem odkrywa, że nic nie jest takie jakie się na
pierwszy rzut oka wydaje, a gdy wszystko zaczyna do siebie pasować Tapo dostaje
rozkaz zamknięcia śledztwa. Razem z Holly i Daniele postanawiają doprowadzić
sprawę do końca.
Dwa pierwsze tomy trylogii Carnivii Jonathana Holta zbierały multum pozytywnych opinii. Angielski pisarz,
który akcje swojej książki osadza w pięknej Wenecji, zna wszystkie słabostki
zarówno Amerykanów i Włochów, a także idealnie łączy wszystkie wątki i fakty, a
potem osadza je w swoich książkach. Z czymś takim się nie spotkałam, więc byłam
jeszcze bardziej zaintrygowana, ale dopiero gdy otrzymałam trzeci tom sięgnęłam
po Bluźnierstwo. I już po pierwszych
kilku stronach przepadłam.
Zacznę od tego że przy tej książce nie
da się nudzić – już od początku autor zabiera swoich czytelników do Wenecji,
ale nie tej znanej nam z broszur biura podróży. Odsłania przed nami tajemnice
skrywane przez wielu jej mieszkańców, ulice, na których lepiej nie pojawiać się
po zmroku oraz wszystkie słabostki Włochów. I chociaż w Bluźnierstwie dużo się
dzieje to nie można się w tym pogubić – autor prowadzi przez swoją książkę w
sposób bardzo ciekawy, wciągający i łatwy w odbiorze, dlatego strony umykają
spod palców w tempie ekspresowym. I co najważniejsze Holt przenosi swoich
czytelników do Wenecji, którą można odkryć od nieco innej strony.
Śledztwo prowadzone przez Tapo i Piolę
wydaje się być nie do rozwiązania. Kolejne poszlaki odnajdują, owszem, co
chwilę trafiają na jakiś nowy trop, ale wszystko zdaje się ze sobą nie łączyć.
Po przeczytaniu 3/4 książki wątpiłam, że chociaż połowa z nich nie zostanie wyjaśniona
do ostatniej strony, ale zostałam mile i pozytywnie zaskoczona. I chociaż
śledztwo zostaje zakończone, a nawet najlepsi analitycy kryminalni, którzy
odgadują zagadkę długo przed bohaterami w Bluźnierstwie
zostają pokonani, to pomimo wszystko coś pozostaje w tle i to coś łączy wszystkie
tomy trylogii, a odkrycie tego jest jeszcze przede mną.
Bardzo ciekawym pomysłem jest stworzenie
w tej książki Carnivi. Portalu, gdzie
każdy może pozostać anonimowy, gdzie dochodzi do szemranych interesów, gdzie
plotki roznoszą się szybciej niż z wynosi prędkość światła, ale pomimo to nikt
obcy nie ma dostępu do danych użytkowników. Daniele Barbo stworzył coś, na co
ma chrapkę wielu bogatych i wpływowych ludzi. I jaki związek z portalem ma całe
śledztwo? Jak autor połączył wszystkie wątki w sprawny sposób?
Bluźnierstwo idealnie wprowadza w klimat
trylogii – jeżeli poziom zostanie utrzymany w dalszych tomach, to Carniva stanie na honorowym miejscu na
mojej półce. Bo takich kryminałów brakuje – wciągających, z wyrazistymi, ale
tak odmiennymi głównymi bohaterami. I z racji premiery trzeciego i zarazem ostatniego
tomu warto sięgnąć po twórczość Holta w
coraz dłuższe, jesienne wieczory.
