Autor : Agnieszka Lingas – Łoniewska
Wydawnictwo : Novaeres
Ilość stron : 316
Zbliża się powoli najważniejszy dzień w życiu Łukasza – ślub. W dodatku jego ukochana oczekuje dziecka. Gdy dziewczyny bawią się na wieczorze panieńskim, najstarszy Borowski, wraz ze swoim bratem Krzyśkiem, przesiadują w rodzinnym domu. Łukasz postanawia opowiedzieć bratu całą historię swojego życia – jak wpadł w narkotykowe sidła, jak współpracował z mafią oraz jak przeżył całe swoje życie. Przy symbolicznym kieliszku alkoholu opowiada bratu jak spędził czas, gdy nie było go w domu, co czuł, co przeżył. I czy żałuje. Odpowiada na wiele pytań Krzyśka, próbując mu wytłumaczyć co wtedy czuł.
"Biłem wszystkich i wszystko, co podeszło
pod moje rozszalałe pięści. Byłem jak w amoku. Mściłem się za wszystkie złe
rzeczy... Za siebie. Za swoje życie. Swoje wybory. Swoje bezlitosne czyny.
Godne potwora słowa. Za to, kim się stałem. Chciałem zmieść ich wszystkich z
powierzchni ziemi. Pragnąłem, by cierpieli. Bo ich cierpienie, czysto fizyczne,
było niczym, błahostką, fraszką w porównaniu z tym, co przeżywałem każdego dnia
w głowie i w sercu, którego podobno nie miałem."
Powiem wprost, bez zbędnych ceregieli, owijania w bawełnę iż ta część jest najlepsza! Najbardziej dopracowana i najbardziej wciągająca. Przeczytałam ją w dwa wieczory z zapartym tchem. Pomimo iż wszystkie wydarzenia znałam, jednak nie z perspektywy Łukasza. W swojej opowieści zdradził on szczegóły swojego życia, o których nikt z bliskich nie wiedział. Pokazał jak rozpoczął działaś w tym biznesie, jakim był człowiekiem : bezwzględnym, zaborczym, pozbawionym uczuć. A może i z uczuciami.
Postać Łukasza, jak wspomniałam w poprzednich recenzjach do gustu mi aż tak bardzo nie przepadała. Poznałam go jako tego złego, pozbawionego skrupułów, bezwzględnego człowieka. O wiele bardziej wolałam jego brata Krzysztofa. Jednak po lekturze trzeciego tomu trylogii zmieniłam zdanie co do Łukasza. Chociaż ciągle mnie troszeczkę denerwował ( nie mylić z irytował) spojrzałam na niego innymi oczami. Albo z innego punktu widzenia. Był jaki był, jednak żałował i chciał pamiętać, bo wiedział ze będzie to kara do końca jego życia. W tej części Łukasz pokazał że potrafił kochać. I że potrafi nadal.
Jednak było w książce coś co mnie denerwowało. A co to takiego? Oczywiście przekleństwa, brzydkie wyrażenia i niektóre wydarzenia z okropnego świata mafii. Wspomniałam już o tym w recenzji „Braterstwa krwi”. Momentami wydarzenia wydawały się strasznie naciągane.
Trudno jest cokolwiek o powieści napisać nie zdradzając szczegółów. Ci, którzy czytali pierwszy i drugi tom znają Lukasa. Wiedzą kim się stał po procesie. Innym człowiekiem. Jednak nie znają jego historii sprzed procesu, kiedy to mało nie zginęła Kaśka, ukochana Krzyśka. To wydarzanie go zmieniło, odmieniło jego sposób myślenia i postrzegania świata.
Książkę polecam wszystkim którzy czytali dwa pierwsze tomy trylogii pani Agnieszki. Recenzja długa nie jest, a to dlatego że nic więcej się nie dało napisać. Mistrzem pióra nie jestem, a Ci co są, czytając to zdanie wyśmieją mnie. Jednak ja wolę nie spoilerować, nie zdradzać szczegółów tylko wszystkich zachęcić.