Autorka : Julie
Powell
Wydawnictwo : Świat Książki
Ilość stron : 316
Julie Powell to niezrealizowana autorka, pracująca jako
sekretarka. Uważa, że szczęście się od niej odwróciło. Gdy za namową męża leci do domu, do Austen, odnajduje
starą książkę kucharską ‘Doskonalenie
francuskiej szkoły kulinarnej’ i wpada na oryginalny pomysł. Ma 365 dni i
524 przepisy do zrealizowania. Ryzykując wszystko, zakłada bloga, aby dzielić
się postępami swojej pracy w projekcie Julie&Julia . Projekt ten odmienia
życie Juli, a także życie jej męża Erica.
Na podstawie książki nakręcono film. Coś, gdzieś, kiedyś o
nim słyszałam. Jednak do tej pory jeszcze go nie obejrzałam. Książkę zaczęłam
czytać z jednego a raczej dwóch powodów, jak kto woli. Jak wiecie biorę udział w wyzwaniach :
czytamy powieści obyczajowe oraz najpierw książka potem film. Aby nie wyjść na
ignoranta, bo w końcu się zgłosiłam to wypadałoby wziąć udział i mieć chociaż
jakiś marny wynik na koncie. No i przy wizycie w bibliotece skupiłam się na
poszukiwaniu książek nawiązujących tematyką do tych dwóch wyzwań. I znalazłam.
Autorka – Julie Powell- jak podaje wydawnictwo, urodziła się w Austen w Teksasie. W młodości
ukończyła kurs kreatywnego pisania i scenopisarstwa. Pomysł na prowadzenie
bloga otworzył jej drogę do kariery pisarskiej. Autorka, czyli Julie, na
wstępie podaje iż ona i jej mąż Eric występują w książce pod oryginalnymi
nazwiskami. Zmieniła ona wiele szczegółów, wydarzeń, a wszystko dla prywatności
przyjaciół i rodziny. A więc mamy swoistego rodzaju książkę biograficzną. A
raczej autobiograficzną.
Julie, główna bohaterka jest na skraju załamania nerwowego.
Kolejni lekarze potwierdzają iż jest chora, ma problemy z hormonami i jeżeli
chcę mieć dzieci, musi się na to zdecydować już teraz. Gdy jedzie do domu rodzinnego i odnajduje
książkę Juli Child postanawia stawić czoła czemuś nowemu. Ryzykuje wszystko-
małżeństwo, dobre relacje w pracy i z przyjaciółmi. Jednak wie, że zmieni coś w
swoim życiu i nic jej nie jest straszne, a przynajmniej gotowanie dań
francuskich. Z czystym sercem muszę przyznać że sceny, w których Julie
opisywała jak gotuje – pomijałam, gdyż mnie tylko nudziły i jak dla mnie nic
nowego do powieści nie wnosiły. W dodatku – opis gotowania był bardzo rozległy,
co jeszcze bardziej zniechęcało mnie do czytania popisów Julie. O wiele
ciekawsze były momenty z życia bohaterki.
Książkę czytałam coś ponad tydzień, co od czasu zakończenia
szkoły, czyli kwietnia, zdarzało mi się dość rzadko. Dlaczego? Powiem wprost
książka do porywających nie należy. Wielu emocji również we mnie nie wzbudziła.
Nie raz łapałam się na tym, ze gdy czytałam, myślałam o czymś innym. Jednak
książka do najnajnajgorszych nie należy, więc postanowiłam ją skończyć, chociaż
jest przewidywalna i wiedziałam jak to się skończy. Pomimo to z ciekawością
czytałam pewne fragmenty z życia bohaterki i autorki i domyślałam się czy są
prawdziwe czy tez nie.
Muszę wspomnieć że podziwiam bohaterkę i zarazem autorkę. Bo
to ona podjęła wyzwanie. I dała radę, chociaż wątpiła, miała ochotę to wszystko
rzucić. Jednak czuła, ze jej życie wróciłoby na dawny tor. A Julie Child odmieniła jej życie.
A teraz cokolwiek o filmie. Na początku chciałabym pokazać
wam zwiastun o tutaj. Jak dla mnie był trochę lepszy od książki, jednak do tych wspaniałych nie należał.
Książka przeczytana w ramach wyzwań : Czytamy powieści obyczajowe,
Najpierw książka potem film.
Pierwsze słyszę
Pierwsze słyszę