| źródło |
Poznajcie Kalinę, córkę Marianny. Piękną dziewczyną, która
skrywa się pod bezkształtnymi ubraniami, ma starszego od siebie męża i nie
widzi w swoim życie najmniejszego sensu.
Razem z przyjaciółmi postanwia wyjechać do Zakopanego, aby tam spędzić ostatnie
‘wolne wakacje’. Zaraz po ich zakończeniu ma zabrać do siebie swoją małą córkę-
Gabrysię ze swojej rodzinnej wsi, gdzie opiekują się nią jej imienniczka. Takie
rozwiązanie nie uszczęśliwia Kaliny. Nie spotkała miłości od stron matki jak i
ojca dlatego nie potrafi obdarzyć uczuciem córki. Wręcz się jej boi. Gdy w
Zakopanym poznaje Maćka, czuje tajemniczy dreszcz ekscytacji. Czy zmieni się
jej życie? I czy nie będzie już na to za późno?
„Upalne lato Marianny” nie wstrząsnęło mną, nie oszołomiło
mnie chociaż przyznam- z tą książką spędziłam przyjemne chwile. Jednak wiecie
że spodziewałam się czegoś innego. Jako ze ostatnio zafascynowałam się tematem
II wojny światowej- czytam i oglądam wszystko związane z tym okresem historii
Polski. W „Upalnym lecie Marianny” miałam nadzieję spotkać uczucia bohaterki,
jakie towarzyszyły jej zaraz po wybuchu wojny, kiedy to musiała zrezygnować z
wymarzonych studiów prawniczych. Akcja powieści rozgrywała się się latem 1939
roku. Autorka skupiła się tylko na uczuciach bohaterki. Zrobiła to w sposób
bardzo perfekcyjny, jednak książka nie wywołała u mnie aż za bardzo wielkich
uczuć. Inaczej było w przypadku kontynuacji sagi rodzinnej o przeżyciach córki
Marianny- Kaliny.
Kalina, która nie odczuła nigdy miłości matki bardzo ją
przypominała. Była uparta i nie potrafiła nikogo pokochać. Jest to na pewno
wina Marianny, która nie otoczyła dziecka należnym mu uczuciem. Czasami
odniosłam wrażenie że Kalina, choć nieświadomie stara się naśladować
rodzicielkę. Marianna nigdy nie
zdradziła córce tajemnicy swej prawdziwej miłości. Kalina nie wiedziała, co też
takiego matka przeżyła w czasie wojny. Jak ucierpiała.
I tutaj muszę podziękować autorce, która wiele ujawniła z
czasu pobytu Marianny w Warszawie w czasie wojny. W końcu mogłam poznać losy
dziewczyny. Uczuć mogłam się tylko domyślić z racji tego ze dobrze poznałam
kobietę w czasie czytania pierwszego tomu. Wszak historia opowiedziana przez
Gabrysię jak dla mnie była największym atutem książki. I punktem zwrotnym całej
powieści. Bo gdy Kalina poznała historię kobiety, która przez całe życie była
jej obca zrozumiała co ma zrobić ze swoim życiem. Że prawdziwej miłości nie
może lekceważyć, bo drugiej szansy może już nie dostać. Stawia wszystko na jedną
kartę i..? I tu nastaje koniec, który wywołał u mnie wiele uczuć. Nie
potrafiłam się pogodzić z otwartym zakończeniem. Czułam złość, rozczarowanie,
ale jednocześnie byłam zadowolona, bo autorka zasiała we mnie ziarnko nadziei,
że kobieta może jeszcze być szczęśliwa. Już teraz upatruje z utęsknieniem
kolejnej części „Upalnego lata”.
Kalina z początku nie przypadła mi do gustu jako bohaterka
powieści. Wydawała mi się smętna, obrażona na cały świat i nie zdolna do
jakichkolwiek uczuć, zwłaszcza miłości. Dopiero gdy kolejne karty powoli
odsłoniły przede mną jej historię zaczynałam ją rozumieć. Nie wyobrażam sobie
choć bardzo się staram jak mogła czuć się mała dziewczynka która nie potrafiła znaleźć
oparcia w swojej matce, wydawałoby się że najbliższej osobie. Nie mogła do niej
przyjść poradzić się, pośmiać, przytulić, szukać pocieszenia. Coś takiego może
na zawsze odbić się na psychice dziecka. Pod koniec powieści bardzo kibicowałam
Kalinie, choć z początku stałam murem za jej mężem i Gabrielą. Można powiedzieć ze nauczyłam się nie oceniać
kogoś na pierwszy rzut oka.
Kontynuacja „Upalnego lata Marianny” wypadła jak dla mnie o
wiele lepiej. Z zapartym tchem przeczytałam historię Kaliny. Zaczytałam się w
niej „po same uszu”. Nie mogę przeboleć zakończenia; mam wielką nadzieję że
niebawem pojawi się kolejny tom sagi rodzinnej i w końcu poznam zakończenie
losów Kaliny.
Książka przeczytana w ramach wyzwań : Polacy nie gęsi, Czytamy powieści obyczajowe.
Za egzemplarz serdecznie dziękuje Wydawnictwu MG!