| źródło |
„Gdybym nie wiedziała że to Ty, mamo, nie poznałabym Ciebie”
Nie spodziewałam się czegoś takiego. Lektura wbiła mnie w
fotel/kanapę czy na czym wtedy siedziałam na zawsze pozostawiając w mojej
pamięci ślad. Nie czytałam jeszcze takiej książki. Emocje towarzyszyły mi przy
każdej karcie , a gdy zakończyłam czytanie przez chwilę siedziałam i
wpatrywałam się w ścianę. A na usta cisnęły mi się pytania „Czy ludzie naprawdę
potrafią tak skrzywdzić swoich bliskich?” i „Czy miłość potrafi być zła i
boleć?”
W dzisiejszym świecie wiele się słyszy o kłopotach
rodzinnych. Molestowania, pobicia, alkoholizm. Większość takich domów wygląda
zgoła normalnie. Uśmiechnięci rodzice, szczęśliwe dzieci. Taki obraz pokazują
wszystkim : sąsiadom, przyjaciołom, szefowi, a nawet rodzinie bojąc się
zdradzić co ich tak naprawdę męczy. Dopiero w czterech ścianach, za zamkniętymi
drzwiami pokazują jacy tak naprawdę są. Zdejmują wszystkie maski, przebrania
ukazując rodzinie swoją prawdziwą twarz. Jednak ile razy zdarzyło się tak, że
ktoś z rodziny jest ślepy na cierpienie kogoś, z kim żyje pod jednym dachem?
Wiele razy. Tak zdarzyło się również w rodzinie
Marty.
Dziewczyna może powiedzieć wprost że nie była szczęśliwa w
życiu. Gdy jeszcze żyła sama z matką los się do niej uśmiechał. Jednak gdy
miejsce u boku matki dziewczyny zajął ojczym, życie dziewczynki stało się
koszmarem. Z początku nie wiedziała dlaczego „tata” przychodzi do niej
wieczorami i dotyka ją tam, gdzie nie powinien. Wiedziała, ze to złe. Matka
pozostawała głucha na jej skargi. Uwielbiała swojego męża i widziała w nim
anioła. Nie wierzyła że jej Piotruś może zrobić cokolwiek złego jej córce.
Gdy Marcie wydawać by się mogło że los się do niech
uśmiechnął bo poznała kogoś kto ją docenia, zaszła w ciąże. I okazało się, że
nie zna tak naprawdę ojca swojego dziecka.
Zostaje zmuszona do ślubu, na czas którego matka owija jej brzuch
bandażami. Dziewczyna roni, następuje szybko rozwód… Marta nie chcę żyć.
Straciła swoje dziecko. Za rekomendacją ojczyma dostaje pracę jako sekretarka.
Gdy poznaje bliżej Michała, zdaje jej się że los się do niej uśmiechnął. Nie
zdawała sobie sprawy, co ją czeka.
Pani Ostrowska w swojej powieści poruszyła bardzo wiele
trudnych tematów : molestowanie seksualne nieletnich, piekło w rodzinie, utrata
dziecka. To wszystko spotkało. Mogłoby się zdawać że jej psychika jest słaba.
Nic bardziej mylnego. Jak dla mnie była osobą silną, zdolną do wyrzeczeń, aby
tym których kocha było dobrze. późniejszym Pokazała to swoim zachowaniem, kiedy
posunęła się do szantażu ojczyma, chociaż wiedziała, jakie mogą być tego
konsekwencję. Udowodniła ze jest silna niejednokrotnie, a szczególnie przy
zakończeniu jej historii, kiedy zaczynała całkiem nowe życie. I tylko wtedy
mogła powiedzieć ze jest szczęśliwa.
„To dla ciebie, mamo, niewielka strata wyrzucić mnie ze swojej pamięci.
W twoim sercu i tak zajmowałam maleńki skraweczek”
Na okładce widzimy postać dziewczyny w skromnej sukience, z
włosami zaplecionymi w warkocz. Stoi do czytelnika tyłem. Nie widać je twarzy.
Taka okładka zazwyczaj zdobi książki o trudnych tematach. Mi się ona bardzo spodobała.
Nie zdradziła zbyt wiele, a jednak pokazała wszystko i tylko ktoś wnikliwy
mógłby to dostrzec. Ja zrobiłam to dopiero gdy skończyłam powieść.
Autorka wybrała świetny sposób narracji, który bardzo
pasował do tematyki powieści. Dlaczego tak uważam. Narracja pierwszoosobowa
przeplatała się z trzeci osobową. Myśli
Marty są bardzo wnikliwe i budzące skrajne emocje. Czytając, czułam nienawiść
do jej matki, ojczyma, Michała, a momentami do samej Marty. I wtedy kiedy to
ona sama czuła do siebie obrzydzenie i wstręt. Przez większość książki współczułam Marcie.
Głownie życia. I tego jak potraktował ją los.
Książkę polecam wszystkim. Do mojego serca trafiła. I
uświadomiła mi, że nie mam w życiu źle. A Marta miała.
