"Gra o Ferrin" Katarzyna Michalak

Autor : Katarzyna Michalak
Liczba stron : 422
Wydawnictwo : Albatros

W końcu padło i na mnie. Postanowiłam przeczytać coś TEJ Michalak, o której tyle słyszałam.Nie słyszałam że autorka para się fantastyką, więc zabrałam się za czytanie "Gra o Ferrin". Po przeczytaniu komentarzy które wydawnictwo zamieściło na tylnej okładce podeszłam do powieści z dużym zapałem. Niestety, się zawiodłam. I to bardzo. Nie czytuję aż tak poważnej fantastyki, jednak wydaje mi się że książki, które dają nam coś nowego a nie tylko wampiry, wilkołaki etc powinny mieć w sobie coś więcej.

Karolina własnie straciła nieznaną sobą siostrę bliźniaczkę oraz opiekunkę, która zabrała ją z domu dziecka. Opowiadała jej ona o magicznej krainie zwanej Ferrin. W przypływie żalu dziewczyna za pomocą księgi zaklęć, postanawia dostać się do tego magicznego miejsca. Działa jak w amoku. Gdy budzi się w nieznanym sobie miejscu, jest ogromnie zdziwiona. Okazuje się że trafiła wprost środek ogromnej wojny, toczonej w innym, magicznym świecie. Anaela (bo tak nazywają ją w tej mistycznej krainie) może zmienić losy Ferrinu i odciągnąć od niego zagładę. Czy dziewczyna da sobie radę?

Już po przeczytaniu 3 pierwszych rozdziałów wiedziałam że ta powieść nie jest dla mnie. Autorka nie pasuje do stylu fantatsy, o wiele lepiej wychodzą jej lekkie obyczajówki.

Najwięcej zastrzeżeń mam do głównej bohaterki, która jest zarazem narratorką powieści. Czytając, wydawało mi się że autorka nie potrafiła dopracować postaci. Pani Michalak zamotała już wszystko na samym początku "Gry o Ferrin". Tak naprawdę wiemy tylko iż Karolina jest lekarzem i straciła siostrę bliźniaczkę. (UWAGA spoiler) Z dziwnej rozmowy ze swoim "bratem" dowiadujemy się o jakieś kobiecie, która jest opiekunką. Była, bo odeszła. Dodatkowo, bohaterka wspomina coś o dziwnej szkole czarownic, nic nie tłumacząc. Jak dla mnie Karolina była niezrównoważona psychicznie. W innym świecie, Ferrinie mówi o sobie vel Anaela, a w myślach Anaelcia. W ciągu krótkiego okresu czasu zmienia swoje obiekty westchnień. A najlepiej, żeby miała ich wszystkich.  Powinna być odpowiedzialna, dorosła. Niestety, nie była taka. Podejmowała decyzje spontaniczne i głupie. Robiła wszystko żeby postawić na swoim, nie patrząc na to, ze krzywdzi tym sposobem innych. Gdy sobie to uświadomiła, popłakała, popłakała i znowu postępowała tak samo. Nie potrafiłam się ani trochę wczuć jej w postać, co sprawiało że "Bitwę" czytałam ponad półtorej tygodnia. Poprawka, męczyłam półtorej tygodnia. Bo czasu spędzonego nad tą powieścią do miłych nie zaliczam.

Po głębszym zastanowieniu stwierdziłam że Żadna z postaci nie była do końca przemyślana. Tak samo jak wydarzenia. Następowały po sobie, lecz nie stanowiły łącznej całości. Wyglądało na to że autorka miała wymyślony początek i koniec, oraz plan wydarzeń. Jednak przejście od jednego wydarzenia do drugiego było ponad jej siły.  Czytając, miałam wrażenie że wszyscy w tym innym świecie byli troszeczkę przygłupi i w głowie był im tylko seks. Z każdym, gdziekolwiek. No cóż. Jeżeli taki miał być  przekaż książki to żałuje że zdecydowałam się na przeczytanie. Każdemu zdarzają się powieści dobre i złe. Ta, niestety, pani Michalak nie wyszła.O przygodach "Anaelci" jest cała seria, jednak nie zdecyduje się po nie sięgnąć.

Książka przeczytana w ramach wyzwania : Polacy nie gęsi, czyli czytamy polską literaturę.
Pierwsze słyszę

My Instagram

Made with by OddThemes | Distributed by Gooyaabi Templates